Tech  / Felieton

Secret Service reaktywuje się i traktuje crowdfunding niczym osiedlowy sklep. Czy o to w tym powinno chodzić?

111 interakcji
dołącz do dyskusji

Kiedy kilka minut po trzeciej w nocy licznik na stronie Secret Service wybił 0:00 , oficjalnie dowiedzieliśmy się, że Secret Service nie tylko powstanie, ale jest to przedsięwzięcie, które chce przetrwać dłużej niż kilka miesięcy. I możliwe, że tak się stanie, ponieważ zaledwie po kilku godzinach od rozpoczęcia kampanii udało im się zebrać trzecią część założonej kwoty.

Jeśli chcecie wesprzeć Secret Service, możecie to zrobić w serwisie Polak Potrafi.

Twórcy przygotowali aż 20 różnych rodzajów dotacji, jednak nie będziemy opisywać ich wszystkich opisywać. Najbardziej powinny zainteresować Was cegiełki za 9 i 16 zł. Pierwsza z nich uprawnia fanów do otrzymania elektronicznej wersji pierwszego numeru zmartwychwstałego Secret Service, zaś druga do otrzymania jego wersji papierowej.

secret service 3

Oprócz tego wpłacając więcej można otrzymać koszulkę, recenzję ulubionej gry w drugim numerze pisma, dostęp do zamkniętej grupy Facebookowej, na której będą omawiane zmiany wprowadzane w magazynie. Jak widać, możliwości wsparcia jest wiele i z całą pewnością każdy znajdzie to coś dla siebie.

Warto jednak zastanowić się, czy zbiórka na Secret Service nie będzie miał wpływu na nieprawidłowe postrzeganie crowdfundingu.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że crowdfunding to nie jest płacenie za produkt, a wsparcie pewnej idei, przekazanie społeczności decyzji na temat tego, czy dany produkt powinien powstać.

„Celem kampanii na serwisach crowdfundingowych jest przede wszystkim pokazanie ludziom, że warto inwestować w pracowitych i kreatywnych ludzi z pasją. Kiedy fani jednego projektu poczują się oszukani, to tracą na tym wszystkie społeczności, które powstały na bazie projektów crowdfundingowych” – mówi Marcin Galicki, założyciel platformy Wspieram.to

Tymczasem zbiórka w wykonaniu Secret Service wygląda co najwyżej na aukcję internetową, gdzie każdy może kupić sobie numer gazety, koszulkę lub inny gadżet związany z pismem. Na pewno nie można nazwać tego finansowaniem społecznościowym, bo niezależnie od tego, czy twórcy Secret Service otrzymaliby złotówkę lub kilka milionów, pismo i tak by powstało.

Przez takie akcje ludzie mogą nie rozumieć, że w crowdfundingu chodzi o coś więcej niż pieniądze.

O nawiązanie więzi z fanami, docenienie zdolnych i kreatywnych osób oraz uzależnienia od darczyńców powstania danego projektu. Tym się różni crowdfunding od wystawienia przed kościołem puszki i zwykłego żebrania, z którym mamy tutaj do czynienia. Finansowanie społecznościowe jest ogromną szansą dla młodych ludzi, małych firm oraz innych podmiotów, które przed erą Internetu nie miały szans na konkurowanie z o wiele większymi firmami.

komputer-pieniadze

Finansowanie takich projektów to docenienie przez społeczność ich wizji, zaangażowania i pracy przy niestandardowym projekcie. Jeśli ktoś zamierza wstawić swój projekt na Kickstarera lub inną podobną mu platformę, powinien zamiast tego zdecydować się na wzięcie pożyczki lub zapomogi dla startujących przedsiębiorstw. W ten sposób ten ktoś przynajmniej nie będzie udawać, że zależy mu na czymś więcej niż właśnie pieniądzach.

---

Zdjęcie pochodzi z Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst