Chcą zmienić zasady systemu kaucyjnego. Armia ma strzelać, nie zbierać butelki
Doświadczony podoficer ewidencjonuje puste butelki, zamiast dowodzić pododdziałem. Nowelizacja ustawy ma to zmienić.

W wielu jednostkach Wojska Polskiego za ewidencjonowanie pustych butelek po wodzie odpowiada szef kompanii – doświadczony podoficer, który w normalnych warunkach zajmuje się logistyką pododdziału, zarządzaniem sprzętem i zabezpieczeniem szkolenia bojowego. Teraz liczy plastik. Nie dlatego, że chce, lecz dlatego, że system kaucyjny obowiązuje Siły Zbrojne na identycznych zasadach, co każdy sklep i każdą firmę w kraju. Nowelizacja ustawy o opakowaniach ma to wreszcie zmienić. Butelki kupione przez MON, Rządową Agencję Rezerw Strategicznych i wojska sojusznicze stacjonujące w Polsce zostaną zwolnione z systemu kaucyjnego. Pytanie, dlaczego trwało to tak długo?
Żołnierze weszli w system kaucyjny i nikt nie chciał ich wypuścić
Historia zaczyna się od ustawy z lipca 2023 r., która wprowadzała w Polsce system kaucyjny. Pierwsza wersja była dobrowolna, bez sankcji. Rząd Donalda Tuska pod kierunkiem minister klimatu Pauliny Hennig-Kloskiej zaostrzył przepisy: system stał się obowiązkowy, kaucja doliczana do ceny każdego napoju w butelce PET, puszce metalowej lub szklanej butelce wielorazowej. Od 1 października 2025 r. Polska zaczęła zbierać butelki.
Problem w tym, że ustawa nie przewidywała żadnych wyłączeń dla instytucji publicznych o specyficznym charakterze, w tym dla Sił Zbrojnych. Armia kupuje codziennie ogromne ilości napojów w opakowaniach: woda mineralna, napoje izotoniczne, soki. Żołnierze na poligonie dostają standardowo trzy litry napoju dziennie. W jednostce liczącej kilkaset osób generuje się dziennie setki butelek objętych kaucją.
MON podniosło alarm, że to bez sensu jeszcze w sierpniu 2025 r., w trakcie procesu legislacyjnego nowelizacji ustawy o opakowaniach. Resort obrony złożył oficjalne propozycje zmian, argumentując, że system kaucyjny w obecnym kształcie wymaga zaangażowania dodatkowych zasobów ludzkich kosztem realizacji zadań na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa, w tym zadań związanych z ochroną granicy. Apel pozostał bez odpowiedzi. Przepisy weszły w życie bez wyłączeń.
Absurd, który kosztuje nas 5 mln zł rocznie
Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych wydał specjalne zalecenia dotyczące funkcjonowania systemu kaucyjnego w jednostkach wojskowych. Realizacją zajmują się Wojskowe Oddziały Gospodarcze, czyli instytucje odpowiedzialne za zaopatrzenie i logistykę jednostek. Oznacza to, że ktoś musi butelki zebrać, policzyć, przechować w odpowiednich warunkach (niezniszczone, z czytelnym kodem kreskowym), przetransportować do punktu zwrotu i odzyskać kaucję.
W wielu jednostkach tym kimś jest … szef kompanii. To nie żart. To ustalenie redakcji portalu Niezależna.pl, potwierdzone przez rzecznika IWSZ ppłk. Piotra Płuciennika. Szef kompanii to doświadczony podoficer zawodowy, odpowiedzialny za całokształt spraw administracyjno-gospodarczych, technicznych i logistycznych pododdziału. Człowiek, od którego zależy, czy żołnierze mają amunicję, paliwo, wyżywienie i sprawny sprzęt. Teraz dochodzi mu ewidencja plastikowych butelek.
IWSZ oszacował, że gdyby armia nie zbierała i nie oddawała butelek, roczna strata z tytułu nieodzyskanej kaucji wyniosłaby około 5 mln zł. To kwota, która w skali budżetu MON (ponad 180 mld zł na 2026 r.) jest może i symboliczna, ale w skali jednostki jak najbardziej odczuwalna. I odwrotnie: koszt organizacyjny zbierania, ewidencjonowania, przechowywania i transportowania setek tysięcy butelek do punktów zwrotu jest trudny do oszacowania, ale realny – mierzony nie w złotówkach, lecz w godzinach pracy ludzi, którzy powinni robić coś innego.
Problem nasila się szczególnie przy operacjach polowych. Gdy jednostka wyjeżdża na ćwiczenia poligonowe, nie ma przy sobie zaplecza logistycznego zdolnego obsłużyć system kaucyjny. Butelki trzeba gdzieś magazynować, ale zgrupowania tymczasowe nie dysponują odpowiednią infrastrukturą. Butelki trzeba oddać niezniszczone,ale w warunkach polowych, w deszczu, błocie i transporcie na pace ciężarówek, utrzymanie nienaruszonej etykiety z kodem kreskowym jest zadaniem z pogranicza abstrakcji.
Inne armie już to ogarnęły, w Polsce dalej jak w lesie
W piśmie do Ministerstwa Klimatu i Środowiska resort obrony zwrócił uwagę na praktykę innych państw europejskich. Armie Czech, Belgii, Francji, Hiszpanii i Włoch są wyłączone ze stosowania krajowych systemów kaucyjnych. To standard, bo sens systemu kaucyjnego polega na tym, że konsument oddaje opakowanie w punkcie handlowym i odzyskuje pieniądze. Żołnierz na poligonie, na granicy z Białorusią czy na ćwiczeniach NATO nie jest konsumentem w tym rozumieniu – nie idzie do supermarketu z reklamówką pełną butelek.
Polska przez ponad pół roku działania systemu kaucyjnego nie miała tego wyłączenia. MON zabiegało o nie wielokrotnie, ale nie chciano słuchać uwag resortu obrony. System powstał bez uwzględnienia specyfiki instytucji, których funkcjonowanie opiera się na mobilności, szybkim reagowaniu i priorytetyzacji zadań bojowych nad administracyjnymi.
Co ma zmienić nowelizacja?
Projekt nowelizacji ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych przewiduje wreszcie wyłączenie dla wojska. Zgodnie z nim obowiązek zbiórki w ramach systemu kaucyjnego nie będzie dotyczył napojów kupowanych bezpośrednio przez MON na użytek własny, napojów kupowanych na potrzeby wojsk sojuszniczych stacjonujących w Polsce na mocy ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych oraz napojów kupowanych bezpośrednio przez te wojska.
Analogiczne wyłączenie obejmie Rządową Agencję Rezerw Strategicznych, czyli instytucję gromadzącą zapasy na wypadek kryzysów. RARS kupuje napoje w ogromnych ilościach i magazynuje je na lata. Włączanie tych opakowań do systemu kaucyjnego nie miało żadnego sensu logistycznego.
Przeczytaj także:
Oznacza to, że butelki kupione przez wojsko i RARS nie będą miały doliczanej kaucji, nie będą wliczane do limitów zbiórki, które muszą osiągnąć producenci, i powinny trafiać do standardowych żółtych pojemników na tworzywa sztuczne – tak jak każde inne opakowanie plastikowe poza systemem kaucyjnym.
Projekt jest obecnie na etapie opiniowania. Nie wiadomo, kiedy trafi pod obrady Sejmu. Biorąc pod uwagę tempo prac legislacyjnych nad ustawą o ROP i trwające kontrowersje wokół modelu UC100, to termin wejścia w życie jest niepewny. Do tego czasu żołnierze nadal zbierają butelki.



















