REKLAMA

Polska wysycha po cichu. A my jeszcze pogarszamy sytuację

Wręcz letnia pogoda na początku maja cieszy pewnie tych, którzy mieli udaną majówkę, ale brak opadów powinien martwić coraz bardziej. Źle już było, a jest tylko gorzej.

koszenie trawnikow
REKLAMA

Śnieżna zima trochę uśpiła czujność, ale to wcale nie tak, że śnieg rozwiązał choćby część naszych problemów z suszą. Owszem, utrzymywał się długo, ale opadów nie było tak dużo, a na pewno nie wszędzie. Od tygodni wyczekiwany jest deszcz. "Widoczny jest niedobór wody nie tylko w wierzchniej warstwie gleby, ale także głębiej" - informował pod koniec kwietnia Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, dodając, że choć chłodniejszy kwiecień "spowolnił rozwój zjawiska", to "wraz ze wzrostem temperatur proces ten będzie się nasilał". Majówka upłynęła więc pod znakiem bardzo wysokiego, a miejscami nawet ekstremalnego zagrożenia pożarowego w sporej części kraju. 

I najbliższe dni na pewno tego nie zmienią.

REKLAMA

Od poniedziałku prognozowane są opady deszczu, również o charakterze burzowym, które nie wpłyną jednak znacząco na poprawę sytuacji hydrologicznej. Liczba stacji z przepływami poniżej średniego niskiego przepływu będzie stopniowo rosnąć. Wraz ze wzrostem temperatury powietrza, proces rozwoju suszy hydrologicznej ulegnie przyspieszeniu. W najbliższych dniach wydane będą kolejne ostrzeżenia hydrologiczne przed suszą - czytaliśmy w komunikacie. 

Susza a koszenie trawy. Tego lepiej nie robić

Dlatego też IMGW przypomina, że w takich warunkach koszenie trawy nie jest najlepszym rozwiązaniem. Niskie koszenie trawnika w okresie intensywnej suszy "prowadzi do nadmiernego pylenia z odsłoniętej powierzchni".

- Zbyt nisko przycięta nie rozkrzewia się, lecz zaczyna zasychać. Wydaje się, że w takich warunkach, z jakimi mamy do czynienia w chwili obecnej, należałoby ograniczyć koszenie trawników do tych miejsc, w których jest to konieczne - zaznaczano w facebookowym wpisie. 

Podobny apel pojawił się we Wrocławiu. W rozmowie z Radiem Wrocław prof. Przemysław Bąbelewski z Katedry Ogrodnictwa Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu wyjaśniał, że koszenie przyczynia się do wysuszenia gleby. 

- Powinniśmy unikać koszenia trawników, bo doprowadzimy do tego, że skosimy biomasę. Skoro skosimy biomasę, to odsłaniamy glebę. Jak odsłaniamy glebę, to jest większe wyparowanie tej wody z gleby i automatycznie za chwilę tej wody w glebie nie będzie. Rośliny nie będą miały z czego korzystać. Potem widzimy, że cały ten trawnik jest suchy - podkreślił naukowiec. 

Zmianę podejścia w polskich miastach już widać

We Wrocławiu tamtejszy Zarząd Zieleni Miejskiej dostosowuje częstotliwość koszenia do "warunków pogodowych, miejsca występowania trawy i jej wysokości, bezpieczeństwa oraz komfortu mieszkańców". 

Jak zaznaczono, miasto stara się zostawiać trawniki tam, gdzie tylko to możliwe, ale dodaje, że z całkowitego koszenia rezygnować się nie da.

Trawa w parkach i na zieleńcach koszona jest rzadziej. To wszystko ze względu na ochronę środowiska. Zmiany klimatyczne postępują, dlatego Wrocław stara się przeciwdziałać temu procesowi (...) Intensywna pielęgnacja trawników (przede wszystkim częste koszenie) nie sprzyja zatrzymywaniu wilgoci w glebie - podkreślono na stronach miasta.

- (...) dostosowujemy politykę gospodarowania wodami opadowymi czy szerzej zazieleniania nawet małych przestrzeni w mieście. Ważne jest dostosowanie częstotliwości koszenia do warunków pogodowych. Chcemy, by miejskie trawniki wykazywały się jak największymi zdolnościami retencyjnymi, czyli długiego utrzymywania wody w glebie - wyjaśnia Katarzyna Szymczak-Pomianowska.

Trawa koszona jest we Wrocławiu tam, gdzie wymaga tego bezpieczeństwo - np. w pasach zieleni przyulicznej czy miejsc skrzyżowań ulic. W parkach ma jednak więcej wolności. "Już widzimy korzyści z nowej polityki koszenia" - przekonywał Jacek Mól, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu.

Kompromisu szuka też Zielona Góra. Miasto wprowadziło koszenie strefowe. W takich miejscach jak rabaty, place zabaw, wybiegi dla psów i "miejscach służących odpoczynkowi" trawniki mają być koszone od 6 do 8 razy w sezonie. Ale już na łąkach, skarpach czy brzegach zbiorników wodnych kosiarka pojawi się najwyżej dwa razy w roku, a czasami nawet raz na dwa lata.

- Czy uda nam się w tym roku pogodzić Zielonogórzan, którzy lubią bioróżnorodność z tymi, dla których trawnik to maksymalnie 8 cm? Przynajmniej spróbujemy - podjął się wyzwania Zakład Gospodarki Komunalnej. 

IMGW przypomina również, że można zamienić trawnik na kwietną łąkę. Podczas majówki spacerowaliśmy po niezwykle uroczym łódzkim osiedlu - Radiostacji. Ogród przy jednej z modernistycznej willi był właśnie taką łąką kwietną. Trochę dziką, kolorową, różnorodną, lekko zarośniętą. Żyjącą swoim życiem. Wyglądał jak z bajki. Niewiele trzeba, a przy tym taka przestrzeń nie tylko cieszy oko, ale też wydaje się być odpowiedzią na współczesne problemy miast. Wody jest jak na lekarstwo, więc trzeba robić wszystko, by ją zatrzymać na dłużej. 

REKLAMA

Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-05T10:39:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T09:20:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T06:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T05:57:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T05:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T05:29:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-05T05:17:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T17:52:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T17:06:42+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T17:04:18+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T16:51:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-04T16:16:20+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA