Polska i Wielka Brytania podpisały traktat. "To nie jest zwykła umowa wojskowa"
Nowy traktat Polski i Wielkiej Brytanii ma wzmocnić obronę powietrzną, przemysł zbrojeniowy, cyberbezpieczeństwo i walkę z zagrożeniami hybrydowymi. To naprawdę może być duży przełom.

Polska i Wielka Brytania podpisały traktat, który dobrze pokazuje, jak zmieniło się pojęcie bezpieczeństwa. Nie chodzi już tylko o czołgi, samoloty i żołnierzy na ćwiczeniach, ale także o rakiety, cyberataki, drony, podmorskie kable, dezinformację i przemysł zdolny produkować uzbrojenie w czasie kryzysu. Londyn i Warszawa chcą zbudować bliższy układ właśnie w tych obszarach, w których Rosja od lat testuje odporność Europy.
W centrum umowy są przede wszystkim rakiety
Najkonkretniejszy fragment traktatu dotyczy uzbrojenia. Polska i Wielka Brytania mają wspólnie rozwijać i produkować pociski nowej generacji, w tym rozwiązania dla obrony powietrznej, systemów lądowych oraz lotnictwa. To nie jest przypadkowy wybór. Wojna na Ukrainie pokazała, że Europa ma za mało nie tylko wyrzutni i nowoczesnych systemów, ale przede wszystkim amunicji oraz zdolności do jej szybkiego odtwarzania.
Dla naszego kraju to temat szczególnie ważny, bo obrona powietrzna stała się w ostatnim czasie jednym z fundamentów bezpieczeństwa państwa. Rosyjski sposób prowadzenia wojny opiera się przecież głównie na masowym użyciu rakiet, dronów i amunicji krążącej. Sam zakup zachodnich systemów nie wystarczy, jeżeli w Europie nie będzie zapasów pocisków, linii produkcyjnych, serwisu i przemysłu zdolnego działać pod presją czasu.
Wielka Brytania ma tu kompetencje, których Polska potrzebuje. Londyn od lat inwestuje w technologie rakietowe, systemy obrony powietrznej i przemysł zbrojeniowy powiązany z europejskimi łańcuchami dostaw. Warszawa z kolei jest jednym z największych klientów obronnych w Europie i państwem, które będzie musiało przez lata utrzymywać bardzo rozbudowany parasol przeciwlotniczy. Jeśli traktat przełoży się na realną produkcję, Polska może zyskać więcej niż kolejny kontrakt zakupowy. Może dostać udział w kompetencjach, bez których nowoczesna armia szybko staje się zależna od cudzych magazynów.
Cyberatak może dziś zaboleć jak uderzenie w most
Drugim mocnym filarem jest cyberbezpieczeństwo. W polsko-brytyjskim traktacie jest ono jednym z głównych obszarów współpracy. To logiczne, bo Polska od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie działa jako jeden z najważniejszych hubów pomocy wojskowej i humanitarnej dla Kijowa. Taka rola oznacza nie tylko znaczenie polityczne, lecz także stałe zainteresowanie rosyjskich służb, grup hakerskich i propagandy.
Cyberwojna nie wygląda zwykle jak jeden wielki blackout. Częściej jest serią uderzeń w administrację, firmy logistyczne, ochronę zdrowia, energetykę, transport, media, samorządy i dostawców usług. Celem bywa kradzież danych, opóźnienie decyzji, zamieszanie w komunikacji albo osłabienie zaufania do państwa. To działania mniej widowiskowe niż ostrzał rakietowy, ale w kryzysie potrafią sparaliżować reakcję równie skutecznie.
Właśnie dlatego Polska i Wielka Brytania chcą współpracować nie tylko na poziomie wojskowych struktur cyberobrony. W planach są też działania cywilne: wymiana doświadczeń, przypisywanie odpowiedzialności za wrogie operacje, cyberodstraszanie i koordynacja sankcji. Ważny jest również sektor zdrowia, bo szpitale, dokumentacja medyczna, e-recepty i systemy ratownictwa stały się częścią infrastruktury krytycznej.
Drony i wojna hybrydowa dostały tu osobne, bardzo ważne miejsce
Traktat dobrze pokazuje, jak dużo Europa nauczyła się z Ukrainy. W dokumencie mocno wybrzmiewa temat przeciwdziałania wrogiemu użyciu dronów. Nie chodzi tylko o frontowe bezzałogowce uderzeniowe, lecz także o drony używane do rozpoznania, sabotażu, prowokacji, obserwacji infrastruktury i działań przestępczych.
Polska i Wielka Brytania mają tworzyć mechanizmy współpracy w wykrywaniu i neutralizowaniu takich zagrożeń. To ważne, bo dron nad lotniskiem, portem, elektrownią, bazą wojskową albo terminalem paliwowym nie jest problemem wyłącznie armii. Wymaga współpracy wojska, policji, służb specjalnych, operatorów infrastruktury i administracji. Technologia rozwija się szybciej niż procedury, a przeciwnik dokładnie z tego korzysta.
Podobnie jest tak naprawdę z zagrożeniami hybrydowymi. Rosja nie musi zawsze wybierać otwartego starcia. Może korzystać z podpaleń, sabotażu, presji migracyjnej, kampanii informacyjnych, operacji wpływu, działań przez pośredników i pozornie chaotycznych incydentów, które trudno od razu przypisać państwu. Traktat zakłada powołanie mechanizmów, które mają utrudniać takie działania i podnosić koszt ich prowadzenia.
Bałtyk stał się strategicznym zapleczem wojny
W samej umowie ważne miejsce zajmuje też bezpieczeństwo morskie. Dla Polski oznacza to przede wszystkim Bałtyk, dla Wielkiej Brytanii także Morze Północne. Te akweny przestały być tylko zapleczem handlu i energetyki. Po serii incydentów wokół infrastruktury podmorskiej w Europie stało się jasne, że kable, rurociągi, farmy wiatrowe, porty i linie komunikacyjne są częścią bezpieczeństwa narodowego.
To szczególnie istotne dla państw NATO leżących nad Bałtykiem. Rosja zachowała dostęp do akwenu przez obwód królewiecki i Petersburg, a region jest pełen infrastruktury, której uszkodzenie mogłoby mieć skutki polityczne, gospodarcze i wojskowe. Współpraca z Wielką Brytanią ma więc sens nie tylko na poziomie floty, ale też analizy sytuacji, ochrony infrastruktury, wymiany danych i szkolenia załóg nowych okrętów.
Bałtyk jest dziś ciasny, dobrze obserwowany i napięty. W takim środowisku liczy się nie tylko liczba okrętów, ale też zdolność do szybkiego rozpoznania, kto i po co zbliża się do krytycznego kabla albo instalacji. Tu brytyjskie doświadczenie morskie może być dla Polski bardzo użyteczne.
Londyn wraca do europejskiej gry, a Polska potrzebuje partnerów
Po brexicie Wielka Brytania szuka trwałego miejsca w europejskiej architekturze bezpieczeństwa poza strukturami Unii Europejskiej. Polska z kolei buduje sieć mocniejszych dwustronnych relacji z państwami, które mają rzeczywiste zdolności wojskowe, przemysłowe i wywiadowcze. Londyn pasuje do tego układu lepiej niż wielu innych partnerów.
Wielka Brytania pozostaje mocarstwem nuklearnym, ma silne służby, poważną marynarkę wojenną, doświadczenie ekspedycyjne i przemysł obronny zdolny do pracy przy najbardziej zaawansowanych technologiach. Polska jest państwem frontowym NATO, jednym z największych europejskich inwestorów w obronność i krajem, przez który przechodzi ogromna część wsparcia dla Ukrainy. Interesy obu państw nie są identyczne, ale w sprawie Rosji są wyjątkowo blisko siebie.
Przeczytaj także:
Jeżeli umowa zostanie dobrze wykorzystana, Polska może wzmocnić obronę powietrzną, produkcję amunicji i pocisków, cyberodporność, ochronę infrastruktury krytycznej, bezpieczeństwo Bałtyku i zdolność reagowania na działania hybrydowe. To są dokładnie te dziedziny, w których Rosja ciągle czeka na słabość Zachodu.



















