REKLAMA

Masz to we krwi. Chemiczny koktajl krąży w każdym z nas

W ogromnym zestawie próbek surowicy i osocza PFAS wykryto w 98,8 proc. przypadków. W większości z nich występowały mieszaniny wielu związków, a nie jeden sprawca. To wszystko w nas krąży.

PFAS w niemal każdej próbce krwi. Problemem są mieszaniny
REKLAMA

Z analizy surowicy i osocza przeprowadzonej przez NMS Labs, opierającej się na całorocznych wynikach badań laboratoryjnych, płynie niezwykle niepokojący wniosek: niemal każda przebadana próbka zawierała co najmniej jeden związek z tej wysoce problematycznej grupy. Co więcej, zaledwie w 0,18 proc. przypadków wykryto tylko jeden, samotny rodzaj PFAS powyżej progu oznaczalności. Cała porażająca reszta to skomplikowane, wieloskładnikowe mieszanki tych chemicznych substancji.

Zgromadzone dane rzucają również nowe światło na to, jak tak naprawdę wygląda nasza codzienna ekspozycja na te szkodliwe substancje. Okazuje się, że w badanych próbkach wcale nie dominował pojedynczy, rzadki czy jakiś egzotyczny związek. Zamiast tego naukowcy natrafiali na powtarzalny zestaw niechlubnych klasyków, które niemal zawsze występują w pakiecie.

REKLAMA

Najczęściej wykrywana kombinacja składała się aż z pięciu różnych rodzajów PFAS jednocześnie i odnotowano ją w 26,1 proc. przypadków. W tym chemicznym koktajlu absolutnym rekordzistą okazał się związek o nazwie PFHxS, który wykryto w porażających 97,9 proc. wszystkich próbek.

To dokładna mapa współwystępowania

Autorzy badania skupili się przede wszystkim na sprawdzeniu, czy poszczególne związki z grupy PFAS występują w surowicy lub w osoczu. Choć opublikowana analiza doskonale obrazuje powszechność występowania tych substancji oraz skomplikowaną strukturę tworzonych przez nie mieszanin, to nie należy jej traktować jako klasycznego raportu o stężeniach w populacji w ścisłym, epidemiologicznym rozumieniu tego pojęcia.

Warto podkreślić, że próbki pochodziły z materiału kierowanego do badań laboratoryjnych, a nie z losowo dobranej reprezentacji populacji. Taki zestaw jest niezwykle cenny jako obraz tego, co trafia do laboratoriów, ale nie jest idealnym odpowiednikiem badań przekrojowych, które dobiera się statystycznie pod strukturę społeczeństwa. To zatem świetna fotografia mieszanin PFAS, ale ostrożniej należy traktować ją jako miarę całego społeczeństwa.

REKLAMA

Problemem nie jest jeden PFAS. Problemem jest mieszanina

PFAS to nie jest jedna substancja, tylko rodzina tysięcy związków o różnej budowie i różnych właściwościach. Łączy je jedno: wyjątkowo stabilne wiązania węgiel-fluor, które sprawiają, że wiele z nich jest bardzo trwałych w środowisku i potrafi utrzymywać się w organizmie przez długi czas.

W sytuacji, gdy ekspozycja dotyczy całej mieszaniny substancji, pojawia się poważny problem, którego nie da się już wytłumaczyć prostym: skoro mieścimy się w normie dla jednego związku, to jesteśmy bezpieczni. Poszczególne chemikalia mogą bowiem oddziaływać na siebie addytywnie (bezpośrednio sumując swoje negatywne efekty), a nierzadko wręcz wzajemnie modyfikować własne działanie.

REKLAMA

Oznacza to, że rzeczywiste zagrożenie dla zdrowia zależy nie tylko od stężenia pojedynczego wariantu PFAS, ale od całego, specyficznego zestawu związków występujących w naszym organizmie w tym samym czasie, a także od tego, jak długo ten toksyczny balast w nim zalega.

To właśnie dlatego autorzy podkreślają zastosowaną tutaj interpretację opartą o mieszaniny. Jeśli w większości próbek powtarza się układ 5 lub więcej PFAS, to ocena ryzyka oparta o pojedyncze wskaźniki staje się coraz mniej adekwatna do rzeczywistości.

REKLAMA

Patelnie to tylko połowa problemu

W powszechnej świadomości obecność PFAS w naszym organizmie kojarzy się głównie z patelniami z powłoką nieprzywierającą. To jednak zaledwie część prawdy, ponieważ rzeczywiste źródła ekspozycji są znacznie szersze. Obejmują one codzienne opakowania i materiały odporne na tłuszcz czy wodę, odzież, impregnaty, a także liczne zastosowania przemysłowe. W wielu krajach poważnym, historycznym obciążeniem są również piany gaśnicze, masowo stosowane niegdyś na lotniskach i w zakładach produkcyjnych.

REKLAMA

Co przerażające, najważniejsza droga, którą te substancje przenikają do naszych organizmów to woda i żywność. Związki z grupy PFAS z łatwością wchodzą do łańcucha pokarmowego oraz przenikają do ujęć wodnych, by następnie swobodnie rozprzestrzeniać się po regionach, które w ogóle nie kojarzą się z ciężkim przemysłem chemicznym.

REKLAMA

Regulacje może i przyspieszają, ale problem nie zniknie w kilka chwil

W ostatnich latach na szczęście możemy zaobserwować wyraźne przyspieszenie w kwestiach regulacyjnych. Coraz częściej wprowadzane są twarde normy dotyczące jakości wody pitnej, surowe ograniczenia dla wybranych zastosowań przemysłowych, a kolejne szkodliwe związki trafiają na oficjalne listy substancji o wysokiej trwałości.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Z pewnością jest to ogromny krok w dobrą stronę, jednak trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że na efekty tych działań i całkowite oczyszczenie środowiska będziemy musieli jeszcze długo poczekać. Sama natura wiecznych chemikaliów sprawia, że podpisanie nowej ustawy nie wymaże magicznie dekad przemysłowej beztroski. Zaciągnęliśmy potężny dług ekologiczny, którego spłacanie zajmie nam całe pokolenia.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-22T21:33:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T21:27:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T20:40:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T19:32:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T18:56:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:36:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:35:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:05:05+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:04:40+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:57:49+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:41:02+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:20:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:03:37+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA