Naukowcy zwątpili w Europę. Za chwilę przestaniemy zgadywać
Europa jednak bez gejzerów? Nowe analizy każą ostudzić emocje wokół wodnych pióropuszy na księżycu Jowisza.

Przez ostatnią dekadę Europa - jeden z najbardziej intrygujących księżyców Jowisza - żyła w zbiorowej wyobraźni jako kosmiczny gejzer. W 2014 r. naukowcy ogłosili, że dane z Hubble’a wskazują na istnienie potężnych pióropuszy pary wodnej, wyrzucanych nawet na 200 kilometrów ponad lodową skorupę. Brzmiało to jak zwiastun wielkiego przełomu: skoro coś takiego się dzieje, to pod powierzchnią musi wrzeć ocean, a w nim… kto wie?
Dwanaście lat później ci sami badacze wracają do tematu i mówią: spokojnie, to nie takie pewne. A właściwie - to już wcale nie jest pewne.
Czytaj też:
Od 99,9 proc. pewności do „mniej niż 90 proc.”
Nowa analiza opublikowana w Astronomy & Astrophysics bierze na warsztat 14 lat obserwacji Hubble’a. To gruntowny audyt danych, który - jak przyznają sami autorzy - znacząco osłabia wcześniejsze wnioski. W 2014 r. zespół deklarował 99,9-procentową pewność, że widzi ślady wodnych pióropuszy. Dziś ta pewność spada do „mniej niż 90 proc.”. W nauce to przepaść.

Powód? Hubble, choć genialny, ma swoje ograniczenia. W tamtych latach badacze działali na granicy jego możliwości. Wystarczyło, by Europa była przesunięta na detektorze o jeden czy dwa piksele, a interpretacja sygnałów mogła pójść w zupełnie inną stronę.
Nowe opracowanie pokazuje, że to, co w 2014 r. wyglądało jak „bloby” wodoru i tlenu nad południowym biegunem Europy mogło być zwykłym szumem. Nie ma już przekonujących dowodów na lokalne źródła pary wodnej. Jest za to coś innego: potwierdzenie, że Europa ma trwałą, bardzo rozrzedzoną egzosferę wodorową, powstającą wskutek oddziaływania promieniowania na jej lodową powierzchnię.
To ważne, ale nie tak spektakularne, jak gejzery strzelające na setki kilometrów.
W nowej analizie naukowcy poprawili warunki obserwacji. Dane zbierano, gdy Europa była oświetlona Słońcem i nie przechodziła na tle Jowisza. To pozwoliło uniknąć wielu wcześniejszych niepewności. Efekt? Lepszy obraz tego, co faktycznie dzieje się w jej egzosferze - i brak dowodów na wodne pióropusze. To nie znaczy, że gejzerów nie ma. Znaczy tylko tyle, że Hubble ich nie potwierdza.
Warto pamiętać, że inne misje - jak Cassini badająca Enceladusa - pokazały, że wodne gejzery na lodowych księżycach są jak najbardziej możliwe. Enceladus tryska nimi jak kosmiczny gejzer. Io, sąsiad Europy, wyrzuca w przestrzeń siarkowy pióropusz. A sama Europa ma pod lodem ocean, który może być większy niż wszystkie ziemskie oceany razem wzięte. To nadal jeden z najlepszych kandydatów do poszukiwania życia w Układzie Słonecznym.

Najważniejsze jest to, że wkrótce przestaniemy zgadywać. NASA wysyła w stronę Jowisza sondę Europa Clipper, która dotrze tam w 2030 r. ESA ma swoją misję JUICE, która również będzie badać lodowe księżyce. Obie misje mają instrumenty zdolne do wykrywania pary wodnej, cząstek organicznych i zmian w polu magnetycznym, które mogą świadczyć o aktywności geologicznej. Jeśli Europa naprawdę strzela w kosmos wodą, to Clipper to zobaczy.



















