REKLAMA

Turecka szarańcza z ogromnym zasięgiem. Baykar znów szokuje

Baykar rozwija kolejną generację dronów kamikaze. MIZRAK ma łączyć rozpoznanie, autonomię, odporność na zakłócenia i atak.

Nowy koszmar obrony przeciwlotniczej. MIZRAK ma latać bez GPS
REKLAMA

MIZRAK, po turecku włócznia, to większa, zaawansowana amunicja krążąca, która według deklarowanych parametrów ma ważyć do 200 kg, mieć 4 m rozpiętości skrzydeł i pozostawać w powietrzu ponad 7 godzin. Jej zasięg przekraczający 1000 km ustawia ją bliżej kategorii głębokiego uderzenia niż klasycznych taktycznych dronów kamikaze.

Amunicja krążąca różni się od zwykłego pocisku tym, że nie musi od razu lecieć prosto w cel. Może przez pewien czas patrolować wskazany obszar, zbierać obraz, czekać na odpowiedni moment albo zmienić priorytet celu w trakcie misji. Łączy więc cechy drona rozpoznawczego i pocisku uderzeniowego. Najpierw obserwuje, potem atakuje.

REKLAMA

W przypadku MIZRAKA Baykar zapowiada dwie konfiguracje. Pierwsza ma przenosić 40 kg ładunku bojowego w układzie podwójnej głowicy, nastawionej na maksymalny efekt niszczący. Druga ma łączyć 20 kg ładunku z głowicą naprowadzającą na emisję radiową, czyli rozwiązaniem przeznaczonym do wykrywania i atakowania obiektów emitujących sygnały, np. radarów lub elementów walki elektronicznej. Taki wariant byłby szczególnie groźny dla systemów obrony przeciwlotniczej i stacji radiolokacyjnych.

MIZRAK ma radzić sobie bez GPS

Zakłócanie GPS, podszywanie się za sygnały nawigacyjne, zagłuszanie łączności i walka elektroniczna stały się codziennością na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie i w każdej poważnej analizie przyszłego konfliktu. Dron, który jest świetny tylko wtedy, gdy GPS działa bez problemu, w realnej wojnie może szybko stracić wartość.

Najważniejszą obietnicą MIZRAKA nie jest sam zasięg. Jest nią zdolność do działania w środowisku pozbawionym GPS. Baykar deklaruje wykorzystanie autopilota wspieranego przez sztuczną inteligencję, nawigacji optycznej i systemów antyzakłóceniowych. Mówiąc prościej, dron ma porównywać to, co widzi, z zapisanymi danymi i utrzymywać orientację nawet wtedy, gdy przeciwnik próbuje odciąć go od klasycznej nawigacji satelitarnej.

Amunicja krążąca wysłana na 1000 km musi przelecieć przez obszary, gdzie przeciwnik będzie próbował ją zgubić, oślepić albo ściągnąć z kursu. Jeśli MIZRAK rzeczywiście potrafi skutecznie działać w takich warunkach, staje się znacznie trudniejszym celem do neutralizacji niż prosty dron oparty głównie na GPS.

Baykar buduje całą sieć

MIZRAK ma działać w ekosystemie Baykara, a to może być równie ważne jak sama konstrukcja. Turecki producent od lat buduje swoją pozycję nie tylko pojedynczymi platformami, ale całymi rodzinami bezzałogowców. Bayraktar TB2 stał się eksportowym symbolem tureckiego przemysłu zbrojeniowego. TB3 rozwijany jest z myślą o działaniach z okrętów. AKINCI należy już do cięższej klasy maszyn uderzeniowych.

Nowa amunicja krążąca ma komunikować się z tymi platformami przez cyfrowe łącza danych i obrazu. Deklarowany zasięg łączności bezpośredniej przekracza 80 km, a opcjonalna łączność satelitarna ma pozwalać na działanie poza horyzontem. To zmienia sposób użycia systemu. MIZRAK nie musi być zatem jednym pociskiem wypuszczonym w ciemno. Może być częścią większej sieci, w której większy dron wykrywa cel, przekazuje dane, nadzoruje atak albo zmienia zadanie w trakcie lotu.

Nie trzeba czekać na wygodne lotnisko

MIZRAK ma startować klasycznie z pasa przy użyciu podwozia, ale Baykar zapowiada też możliwość startu wspomaganego rakietowo. RATO, czyli Rocket-Assisted Take-Off, pozwala wynieść maszynę w powietrze z krótszego, gorzej przygotowanego odcinka terenu. Dla amunicji krążącej dalekiego zasięgu to duża sprawa.

W pełnoskalowej wojnie lotniska, pasy startowe i stałe bazy są jednymi z pierwszych obiektów obserwowanych przez przeciwnika. Im bardziej system zależy od dużej infrastruktury, tym łatwiej go namierzyć i zaatakować. Możliwość startu z improwizowanych stanowisk zmniejsza ten problem, a może wręcz go usuwa. Operator może rozproszyć środki, ukryć je, przygotować kilka punktów startu i utrudnić przeciwnikowi zniszczenie systemu jeszcze na ziemi.

Parametry są imponujące, ale trzeba zachować ostrożność

Warto jednak pamiętać, że na razie mówimy o deklarowanych możliwościach systemu i pokazach przed publicznym debiutem na targach. W zbrojeniówce liczby z materiałów promocyjnych to początek rozmowy, a nie jej koniec. Prawdziwa wartość MIZRAKA zależeć będzie od skuteczności nawigacji bez GPS, odporności łączności, jakości optycznego rozpoznawania celów, niezawodności w złej pogodzie i kosztu produkcji.

Sama sztuczna inteligencja także nie jest magiczną gwarancją. AI może pomagać w rozpoznawaniu obiektów, porównywaniu obrazu terenu, wyborze celu i koordynacji wielu platform, ale musi działać w warunkach zakłóceń, maskowania, fałszywych celów i przeciwdziałania. Na poligonie wszystko wygląda łatwiej niż w rzeczywistym konflikcie.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Cieszy natomiast, że amunicja krążąca ostatecznie zrywa z krzywdzącą łatką budżetowej namiastki dla klasycznych pocisków rakietowych. Na naszych oczach przekształca się w autonomiczną platformę rozpoznawczo-uderzeniową z prawdziwego zdarzenia. To już nie jest ślepy ładunek wysłany w przestrzeń. To inteligentny łowca, twardo wpięty w cyfrowy krwiobieg pola walki.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-09T16:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:40:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T08:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T07:30:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T07:00:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA