Nowe butelkomaty wchodzą do Polski. W końcu oddamy butelki jak ludzie
Marzenie osób stojących w kolejce już niedługo może się spełnić, bo również w Polsce zaczną działać molochy, które radzą sobie z solidnymi porcjami butelek i puszek. Jedna z największych bolączek systemu kaucyjnego zostanie całkiem szybko wyeliminowana?

Liczby nie kłamią, system kaucyjny rozpędza się niczym najlepszy sprinter. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska Polacy oddali ponad 520 mln butelek i puszek. Dziś pewnie ta liczba jest już dużo większa, bo wynik z rządowego licznika spisano wraz z końcem marca. W ostatnich tygodniach każdy nowy dzień to praktycznie wzrost.
Potwierdzają to z kolei dane ujawnione przez Biedronkę. Od początku rozpoczęcia zbiórki do drugiego tygodnia kwietnia w sklepach sieci zebrano już ponad 205 mln opakowań. W rekordowym dniu liczba zwróconych opakowań sięgnęła 7,5 mln.
Jeszcze kilka miesięcy temu sieci ujawniały, że przeciętny klient oddaje średnio ok. 6 opakowań za jednym zamachem. Teraz w samej Biedronce jest to średnio 16 sztuk w ramach jednego vouchera. Sklep zapewnia, że zwroty obejmujące ponad 50 opakowań stanowiły nieco ponad 5 proc. wszystkich wydanych voucherów, co ma być dowodem na to, że "system jest wykorzystywany zgodnie z bieżącą konsumpcją".
Wrzucenie 16 opakowań za jednym zamachem swoje jednak zajmuje. Podejrzewam, że biedronkowa średnia nie jest wyjątkiem, bo nawet z własnych zakupowych obserwacji mogę wyciągnąć wniosek, że mało kto przychodzi do butelkomatu z góra pięcioma opakowaniami. Raczej zabierane są większe zapasy, a to oznacza, że czasami trzeba poczekać, aż wszyscy pozbędą się butelkowych i puszkowych nadmiarów.
Właśnie dlatego wyczekiwana jest maszyna, która bierze wszystko, jak leci – cały wór naraz
Internet już za nią wzdycha, o czym niedawno pisaliśmy. Pierwsze takie urządzenia do Polski dotarły. Przewidywałem, że tylko kwestią czasu jest, aż będzie można spotykać je częściej. I wygląda na to, że ten moment jest bardzo blisko.
- Widzimy ogromne zainteresowanie maszynami umożliwiającymi wrzucanie opakowań całymi torbami – deklaruje w rozmowie z wiadomoscihandlowe.pl Agnieszka Pokładek, head of sales w firmie Tomra Collection Polska.
Takie urządzenia funkcjonują już w Polsce, a będą pojawiać się kolejne, ponieważ detaliści widzą, że napędza to ruch i ściąga klientów z okolicy – zaznacza Pokładek.
Przedstawicielka Tomry podzieliła się statystykami, z których wynika, że taka inwestycja "skutkuje wzrostem liczby przyjmowanych opakowań o ponad 40 proc. oraz wzrostem liczby sesji o 30 proc. w skali roku". Nic dziwnego, bo kolejki mogą być odstraszaczem i argumentem, by jednak skierować się do innego sklepu. A może tam nie będzie kolejek?
Rodzi się pytanie, dlaczego sklepy nie zdecydowały się od razu na taką inwestycję. Być może sądzono, że klienci będą przynosić mniej opakowań, ale częściej? A może liczono na to, że jakoś to będzie i kolejki przy automatach nie będą krytykowane?
Automaty, które pożerają butelki i puszki wraz z workami, same oddzielają opakowania kaucyjne od tych, za które zwrot się nie należy. Nieodpowiednie produkty są po prostu wydawane.
To oczywiście wygodne, ale istniało więc ryzyko, że w pierwszych miesiącach, kiedy błędów jest sporo, taki gigant i tak rodziłby frustrację, bo zwracałby wiele opakowań. Klienci musieliby więc sami zanosić je do śmietników, co niekiedy zdarza się już dzisiaj. Z poprawnym wrzucaniem butelek nadal jest sporo kłopotów, więc to bezpieczne podejście łatwo zrozumieć i wytłumaczyć.
Teraz jednak coraz więcej osób oswaja się z systemem kaucyjnym. Na półkach dominują też opakowania z logo kaucji, więc rzadziej trafiają się butelki czy puszki, za które zwrot kwoty nie przysługuje. Sklepy to widzą i wiele wskazuje na to, że decydują się na montaż potężnych butelkomatów, które mogą rozwiązać jedną z bolączek wciąż raczkującego w Polsce systemu kaucyjnego.



















