Załoga Artemis II ratowała kosmiczną toaletę. Awaria w drodze na Księżyc
Astronauci rozpoczęli kluczowe manewry orbitalne, ale musieli zmierzyć się z niezwykle przyziemnym problemem.

Na panelu sterowania zamigotała kontrolka usterki systemu, bez którego długa podróż w kosmosie stałaby się koszmarem. Chodzi o toalety. Na szczęście, dzięki szybkiej reakcji z Ziemi, kryzys udało się zażegnać, a załoga nie musi wracać do mrocznych czasów programu Apollo, kiedy to odchody dosłownie latały po kabinie.
Do incydentu doszło tuż po zakończeniu demonstracji operacji zbliżeniowych, a jeszcze przed manewrem podniesienia apogeum. Kiedy załoga misji Artemis II zgłosiła migającą kontrolkę błędu, centrum kontroli misji w Houston natychmiast wstrzymało oddech.
Inżynierowie na Ziemi błyskawicznie przeanalizowali spływające dane telemetryczne i we współpracy z astronautami przeprowadzili skuteczne procedury naprawcze. Kosmiczny sedes znów działa bez zarzutu, a astronauci mogli wreszcie udać się na zasłużony, czterogodzinny sen.
Harmonogram misji jest jednak bezlitosny. Po drzemce załoga została wybudzona, aby przygotować się do kolejnego kluczowego odpalenia silników, tym razem w celu podniesienia perygeum, czyli najniższego punktu orbity statku Orion wokół Ziemi.
Te skomplikowane operacje ostatecznie ukształtują początkową orbitę maszyny i przygotują ją do właściwego lotu w stronę Księżyca. Po wykonaniu zadania, astronauci otrzymają kolejne okienko na sen. Z pewnością zasną spokojniej, wiedząc, że system sanitarny na pokładzie znów funkcjonuje w pełni poprawnie.
Kosmiczny luksus warty miliony
Dzisiejsi astronauci mogą mówić o niesamowitym luksusie, który z perspektywy Ziemianina wydaje się minimum wygód. Najnowocześniejszy system UWMS (Universal Waste Management System), potocznie nazywany po prostu toaletą, to cud inżynierii, nad którym firma Collins Aerospace oraz NASA pracowały od 2015 r. Jej opracowanie i wyprodukowanie kosztowało 23 mln dol. System odzyskuje też wodę z moczu. Jest bardzo wydajny, bo w ten sposób odzyskuje 98 proc. wody. Pociada też specjalne wentylatory, które w warunkach mikrograwitacji zasysają odchody.

Ten zaawansowany sprzęt został zaprojektowany tak, aby ostatecznie rozwiązać dekady problemów fizjologicznych i zapewnić astronautom doświadczenie choć trochę zbliżone do tego, które znają z domowych łazienek.
Załoga Oriona jest dosłownie rozpieszczana przez udogodnienia, o których ich poprzednicy mogli tylko pomarzyć. Nowa toaleta posiada specjalne uchwyty stabilizujące ciało w warunkach mikrograwitacji oraz innowacyjny mechanizm pozwalający na jednoczesne załatwianie obu potrzeb fizjologicznych.
Lejki do zbiórki moczu zostały zoptymalizowane tak, aby służyć zarówno mężczyznom, jak i kobietom, a cała kabina dysponuje drzwiami, dając załodze niezwykle cenne poczucie prywatności na bardzo ograniczonej przestrzeni statku.
Melissa McKinley, kierowniczka projektu UWMS ze strony NASA, podkreśla, że zarządzanie odpadami to proces ciągłej ewolucji, a obecny design czerpie ogromną wiedzę z błędów popełnianych podczas misji Apollo, lotów wahadłowców oraz doświadczeń z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Konstrukcja jest na tyle uniwersalna, że w przyszłości ma posłużyć również podczas załogowych misji na Marsa.

Mroczne czasy programu Apollo, czyli łapanie odchodów w locie
Aby w pełni docenić dzisiejsze technologie, trzeba cofnąć się o ponad pół wieku. Pionierzy, którzy jako pierwsi przecierali szlaki ku Księżycowi, latali w kosmos całkowicie pozbawieni toalet. System sanitarny programu Apollo opierał się na prymitywnym zestawie plastikowych torebek z samoprzylepnymi krawędziami i lejków.
Proces załatwiania potrzeb fizjologicznych w stanie nieważkości był tak nieporęczny, brudny i trudny, że sami astronauci określali go w oficjalnych raportach jako "absolutnie obrzydliwy" i nie do przyjęcia.
Przyklejenie do ciała plastikowego worka było dopiero początkiem problemów. Po wszystkim astronauta musiał ręcznie wgnieść do środka kapsułkę ze środkiem bakteriobójczym, aby zapobiec gromadzeniu się gazów i rozerwaniu szczelnego pakunku.
Więcej o programie NASA Artemis przeczytasz na Spider's Web:
Ten przestarzały system słynął z katastrofalnych w skutkach nieszczelności. Historia podboju kosmosu pamięta incydent z misji Apollo 10, kiedy to przerażona załoga zauważyła lewitujący w powietrzu kawałek kału.
Z kolei podczas lotu Apollo 8 astronauci musieli dosłownie łapać w kabinie uciekające krople wymiocin i odchodów. W opublikowanym po latach oficjalnym raporcie NASA z rozbrajającą szczerością przyznała, że ówczesny system utylizacji odpadów musiał otrzymać bardzo niskie oceny w kategorii satysfakcji załogi.
Mając w pamięci te niechlubne incydenty z przeszłości, nikogo nie powinno dziwić, że najnowsza usterka na statku Orion wywołała na Ziemi tak błyskawiczną mobilizację.



















