REKLAMA

Czesze na butelkach 300 zł tygodniowo. Znalazł sposób na łatwy zarobek

Tam, gdzie pojawiają się butelki i puszki z logo kaucji, u niektórych budzi się gen obrotnego przedsiębiorcy. Rodzi się już nawet konkurencja.

biznes na kaucji
REKLAMA

Kaucja budzi wiele emocji. Choć w teorii to tylko motywacja, aby zwracać opakowania, dzięki czemu łatwiej i skuteczniej będzie można odzyskać surowiec, dla jednych jest to jeszcze jeden podatek i krwiożercza opłata. Próbują więc jej uniknąć albo przynajmniej godzą się z jej stratą, byleby tylko nie odnosić butelek i puszek. Tym samym i tak wspierają system kaucyjny.

Fakt, że dla kogoś konieczność zabierania butelek do sklepu może być z różnych przyczyn utrapieniem, już wykorzystują np. internetowe sklepy, oferując odbiór pustych butelek i puszek przez kuriera. Nie tylko one – powoli rodzą się drobne biznesy, których podstawą są właśnie kaucjowane opakowania.

REKLAMA

O podobnej lokalnej inicjatywie informuje portal wyborcza.biz. Pan Marek, emerytowany inżynier z województwa mazowieckiego, na systemie kaucyjnym zarabia nawet kilkaset złotych tygodniowo.

Jak sam mówi, motywacją wcale nie są pieniądze – wraz z żoną pobiera emeryturę, a ich sytuacja finansowa jest "nienajgorsza".

"Ale skoro mogę dorobić na butelkach, to dlaczego mam tego nie robić?" – argumentuje

Tylko w ostatnim tygodniu mężczyzna zarobił 220 zł, a wcześniej zdarzył się okres, że w ciągu 7 dni wpadło 300 zł. Na czym polega kaucjowy biznes? Wystarczy dogadać się z firmami, które butelek mają sporo, ale niekoniecznie mają czas albo ochotę, by zajmować się zwrotem. Właściciele lokali, gdzie organizuje się wesela, śluby czy chrzciny, jak się okazuje chętnie godzą się na taką współpracę i oddają opakowania tym, którzy chcą je zbierać.

Matematyka, jak sądzę, powinna być nieubłagana – skoro ktoś na kaucji 300 zł zyskuje, to druga strona musi tracić, bo płaci za butelki, ale suma do nich przecież nie wraca. Czyżby miejscom tak dobrze się powodziło, że odpuszczają lekką ręką kilka stówek, wspierając przy tym sąsiadów? Jak tłumaczy pan Marek, jego działalność skupia się nie tylko na opakowaniach z kaucją. Po drodze zabiera inne uciążliwe odpady, np. po oliwie czy po warzywach, od których nie ma zwrotu kaucji.

Okazuje się, że na rynku zaczyna robić się coraz ciaśniej – właściciel jednego lokalu nie wszedł we wspólny biznes, bo podobne zajęcie zaproponowała pracująca u niego kucharka.

Z danych płynących ze sklepów wynika, że rekordziści rzeczywiście są w stanie uzbierać pokaźne kwoty

Np. Biedronka ujawniła, że najwyższy pojedynczy voucher – 367,50 zł – dotyczył zwrotu 735 opakowań w ramach zbiórki manualnej. Został wydany w sklepie w Białce Tatrzańskiej (ul. Środkowa 294A). Rekord w przypadku automatycznego butelkomatu wynosi 298 zł. Taki voucher wygenerowano w lutym w Zakopanem (ul. Jagiellońska 18C).

Nie wiadomo rzecz jasna, czy ktoś odzyskał kaucję za zakupione wcześniej butelki i puszki, czy może był to właśnie jeden z obrotnych mieszkańców, który nawiązał współpracę z restauracją. Albo pracownik hotelowy, który zbiera to, co zostawili goście.

To jednak mimo wszystko incydentalne przypadki. Sumy – i liczby oddawanych butelek oraz puszek – mogą zaskakiwać, ale w Biedronce średnia wartość vouchera w całej sieci wynosi obecnie 5,80 zł. W Netto na jeden kupon przypada przeciętnie 5,5 zwróconego opakowania, a w Kauflandzie – 6,5.

Bez względu na motywacje, jest to jeszcze jeden dowód na to, że system kaucyjny działa – nawet jeśli w zaskakujący sposób

Możemy sobie wyobrazić, że wcześniej firmy organizujące imprezy pozbywały się butelek i puszek w nie do końca prawidłowy sposób. Nie każdy w końcu wrzucał opakowania do żółtego kontenera. A nawet jeśli, to taki surowiec był gorszej jakości, na co zwracali uwagę eksperci.

To, że wrzucamy plastikowe butelki do żółtego pojemnika, nie oznacza, że system kaucyjny nie jest potrzebny. Odpady z żółtego pojemnika to zwykle mieszanka różnych materiałów (plastiku i metalu), często zanieczyszczonych, które muszą przejść proces sortowania i oczyszczania, zanim trafią do recyklingu. System kaucyjny działa inaczej – obejmuje wybrane opakowania, takie jak butelki PET, puszki metalowe czy szklane butelki wielokrotnego użytku, które są od razu zwracane w dobrym stanie. W efekcie wszystkie zebrane w tan sposób opakowania trafiają do recyklingu. W praktyce oznacza to, że system kaucyjny uzupełnia żółte pojemniki, a nie je zastępuje. Do pojemników dalej będziemy wrzucać inne odpady plastikowe, metalowe oraz wielomateriałowe (np.: kartony po sokach czy mleku), natomiast butelki i puszki objęte kaucją trafią do oddzielnego obiegu, w którym można je łatwo i skutecznie przetworzyć – wyjaśniała firma Tomra.

Dodano, że systemy kaucyjne w Europie pozwalają zebrać średnio 9 na 10 butelek wprowadzonych na rynek. W Polsce do żółtego worka trafiało mniej niż 5 butelek plastikowych na każde 10 sprzedanych.

Tego typu inicjatywy, jak pana Marka, pokazują, że łatwiej będzie nam dobić do tej liczby. Co zaś najważniejsze, zmienia się myślenie o odpadach – a to też jest cel systemu kaucyjnego. Nagle zwykła butelka nie jest po prostu śmieciem, a czymś, co ma wartość.

Szkoda, że nie myśli się tak o innych rzeczach

Od razu można mieć na myśli szklane jednorazowe butelki, ale dotyczy to również innych produktów, z których korzystamy na co dzień: ubrania, stara elektronika, baterie, i tak dalej, i tak dalej. Jest szansa, że system kaucyjny będzie motywacją do wprowadzenia nowych nawyków i zrozumienia, że jeśli coś nie jest nam już potrzebne, to niekoniecznie musi to oznaczać, że jest śmieciem, którego należy się pozbyć byle jak i byle gdzie.

REKLAMA

Zdjęcie główne: FotoDax / Shutterstock

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-06T12:00:12+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T10:59:19+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T09:45:59+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T07:42:35+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T06:28:52+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T06:23:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T18:35:15+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA