Polskie morsy przeciążyły sieć komórkową. Aż trudno uwierzyć w dane
Międzynarodowy Zlot Morsów w Mielnie od lat jest wydarzeniem, które przyciąga tłumy. Tegoroczna edycja zrobiła coś jeszcze: wywindowała statystyki ruchu w sieci mobilnej do poziomów, których nikt się nie spodziewał.

Zimowe wyjazdy tradycyjnie oznaczają wzrost obciążenia sieci w regionach turystycznych. W tym roku góry były absolutnym liderem: średni dzienny ruch w sieci Orange na terenach górskich był o 20 proc. wyższy niż zwykle w tym okresie. Nad morzem wzrost wyniósł 10 proc., a na Mazurach około 5 proc. Nic dziwnego: ferie = góry, a reszta kraju ogląda je głównie na Instagramie.
Jednak prawdziwy hit dopiero nadchodzi.
Czytaj też:
Mielno: morsy, selfie i… ponad 100 proc. wzrostu ruchu
W Mielnie podczas Międzynarodowego Zlotu Morsów sieć zanotowała ponad 100-procentowy wzrost średniego dziennego ruchu względem okresu referencyjnego. Co generowało ten ruch? Najpewniej miks wszystkiego, co zwykle towarzyszy dużym imprezom. Czyli transmisje live z wejścia do lodowatej wody, relacje na Instagramie i TikToku, grupowe zdjęcia w strojach kąpielowych przy -2°C, komunikacja w grupach i czatach a do tego klasyczne „gdzie jesteście?”, „kto ma ręcznik?” i „kto widział moje klapki?”.
W skrócie: morsowanie to dziś nie tylko sport ekstremalny, ale też pełnoprawne wydarzenie social‑mediowe.
Góry też nie spały. Karpacz wystrzelił

Mielno zrobiło największe wrażenie procentowo, ale absolutnym rekordzistą pod względem przyrostu danych była stacja bazowa w centrum Karpacza. W czasie ferii przesyłała średnio o 1200 GB dziennie więcej niż przed sezonem - to wzrost o 50 proc.
Drugie i trzecie miejsce zajęły:
- Szklarska Poręba,
- Kotelnica Białczańska w Białce Tatrzańskiej.
Jeśli ktoś zastanawia się, czy narciarze naprawdę jeżdżą na narty, czy tylko dokumentują swoje zmagania na stokach - statystyki sugerują, że odpowiedź jest złożona.
5G rośnie szybciej niż liczba morsów
W czasie tegorocznych ferii użytkownicy sieci Orange przesłali 2,6 razy więcej danych w 5G niż rok wcześniej . To efekt dwóch równoległych trendów: większego zasięgu 5G i coraz powszechniejszych telefonów obsługujących ten standard.
To ważne, bo pokazuje, że 5G przestaje być „fajnym dodatkiem”, a staje się domyślnym sposobem korzystania z Internetu mobilnego. W praktyce oznacza to, że nawet w zatłoczonych miejscach - jak stok w szczycie sezonu czy plaża pełna morsów - sieć ma szansę działać stabilnie.
Ruch głosowy również wzrósł - o kilka procent w górach i nad morzem. Na Mazurach zanotowano lekki spadek.
Morsy kontra sieć. Kto wygrał?
Międzynarodowy Zlot Morsów to przede wszystkim zabawa i integracja, ale tegoroczne statystyki pokazują, że takie wydarzenia są też testem dla infrastruktury mobilnej. I to testem, który sieć - przynajmniej według danych - zdała.
Najciekawsze jest jednak to, jak bardzo zmieniło się nasze korzystanie z Internetu. Jeszcze kilka lat temu zimowe wyjazdy oznaczały głównie SMS-y i sporadyczne zdjęcia wrzucane po powrocie do hotelu. Dziś każdy moment jest transmitowany, dokumentowany i udostępniany w czasie rzeczywistym. A sieć musi za tym nadążyć.



















