REKLAMA

Maszyna tworzy 1000 litrów wody z niczego. To owoc nowej dziedziny chemii

Ten wynalazek może wydobyć 1000 litrów czystej wody dziennie z powietrza pustynnego. Jego autor to laureat Nagrody Nobla z ubiegłego roku.

Atoco woda pustynia urządzenie
REKLAMA

Pustynia zwykle kojarzy się z bezkresnym piaskiem, żarem lejącym się z nieba i brakiem wody. Najnowszy wynalazek noblisty Omara Yaghiego pokazuje, że nawet w tak nieprzyjaznym środowisku można „wycisnąć” z powietrza całkiem pokaźne ilości czystej, zdatnej do picia wody. Według twórcy - nawet do 1000 litrów dziennie. Prototyp już działa i jest oparty na bardzo konkretnej, wieloletniej pracy naukowej.

REKLAMA

Jak działa maszyna, która robi wodę z powietrza

Omar Yaghi i odzyskana z pustyni woda

Sercem urządzenia są metal-organiczne struktury MOF (Metal-Organic Frameworks) - materiały, które Yaghi zaczął rozwijać lata temu, tworząc wręcz przy tym nową dziedzinę chemii: chemię retikularną. MOF-y to coś w rodzaju supergąbek o gigantycznej powierzchni wewnętrznej. Kilka gramów takiego materiału ma porowatość porównywalną z… wnętrzem stadionu piłkarskiego. Dzięki temu potrafią wyłapywać cząsteczki wody nawet wtedy, gdy wilgotność powietrza spada poniżej 20 procent – czyli w warunkach, w których klasyczne generatory wody z powietrza po prostu przestają działać.

Czytaj też:

Proces jest zaskakująco prosty: powietrze przepływa przez MOF-y, te zatrzymują cząsteczki wody, a następnie - pod wpływem ciepła, najczęściej po prostu słonecznego - uwalniają je jako parę. Para trafia do kondensatora, gdzie zamienia się w wodę pitną. Bez sprężarek, bez energożernych układów chłodzenia, bez podłączenia do sieci. To urządzenie działa off‑grid, korzystając z energii, którą ma pod ręką - czyli z promieniowania słonecznego lub niskotemperaturowego ciepła.

Yaghi nie ukrywa, że jego celem nie jest stworzenie gadżetu dla survivalowców, lecz rozwiązanie realnego, globalnego problemu. Według ONZ świat wchodzi w erę „globalnego bankructwa wodnego”, a ponad 2 miliardy ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. W wielu regionach - od Karaibów po Bliski Wschód - infrastruktura wodna jest krucha, a huragany czy susze potrafią odciąć całe społeczności od źródeł wody na wiele dni.

Zminiaturyzowana testowa wersja urządzenia Acoto

Dlatego urządzenie Yaghiego ma wielkość kontenera, jakie widuje się na placach budowy czy na naczepach ciężarówek i jest projektowane tak, by można je było szybko dostarczyć w miejsce katastrofy lub do odległej wioski. W teorii jedna taka jednostka mogłaby zapewnić wodę dla małej społeczności - bez konieczności budowania rurociągów, bez prądu, bez paliwa.

Testy przeprowadzono w ekstremalnych warunkach

Prototypy nie stoją już tylko w laboratoriach. Jedno z urządzeń testowano w Mojave, jednym z najsuchszych miejsc w Ameryce Północnej, gdzie wilgotność potrafi spaść nawet do 10 procent. Maszyna pracowała tam przez trzy dni i mimo tak trudnych warunków była w stanie zebrać mierzalne ilości wody.

REKLAMA

Założona przez Yaghiego firma Atoco (sic!) zapowiada, że pierwsze komercyjne jednostki mają pojawić się w najbliższych latach. Jeśli uda się utrzymać deklarowaną wydajność i koszty produkcji to może to być jedna z najważniejszych technologii humanitarnych dekady. Ale - jak to zwykle bywa - dopiero wdrożenie na większą skalę pokaże, czy system jest wystarczająco trwały, tani i łatwy w utrzymaniu, by faktycznie zmienić sytuację milionów ludzi.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-05T18:35:15+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T14:06:47+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T11:50:53+01:00
Aktualizacja: 2026-03-05T10:57:01+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA