REKLAMA

Nie oddajesz butelek, wspierasz system kaucyjny. Szach i mat, hejterze

Teoretycznie mniej lub bardziej celowo uderzają w system kaucyjny, ale paradoksalnie go budują. Co wcale jednak nie oznacza, że nieodbieranie kaucji jest korzystne.

kaucja
REKLAMA

Kwestia kaucji budziła sporo wątpliwości jeszcze przed startem systemu kaucyjnego. Nie chodziło o kwoty, które trzeba najpierw w sklepie zostawić, a potem odebrać, zwracając opakowania. Niektórzy zastanawiali się, co stanie się z pieniędzmi, po które nikt się nie zgłosi. Gdyby Polacy machnęli ręką i pogodzili się z dopłatą do butelek, w teorii uzbierałaby się spora sumka. W czyje ręce może trafić?

Rząd uspokajał – system kaucyjny nie powstał po to, aby firmy mogły na nim zarabiać. Po miesiącach funkcjonowania przepisów wiemy, że czarny scenariusz się nie spełnił i to nie tak, że Polacy płacą, a potem nie oddają butelek i puszek. Nawet jeżeli komuś nie chce się fatygować, to znajdą się firmy i prywatne osoby, które z chęcią wyręczą, odbiorą, zaniosą i zwrócą kaucję lub przynajmniej jej większą część.  

REKLAMA

W samym tylko Lidlu oddano ok. 53 mln opakowań z logo kaucji. Sieć poinformowała, że "wyraźnie widać, że liczba zwracanych opakowań stale rośnie" i ostatnio już 60 proc. wszystkich zwrotów stanowiły opakowania kaucyjne.

Skala zwrotów pokazuje, że system kaucyjny nabrał skokowego rozpędu, stając się naturalnym elementem codziennych decyzji zakupowych klientów – przekonuje Lidl.

Słyszymy też o rekordzistach, którzy przynoszą do sklepów po kilkaset opakowań. To jednak wyjątki. Przeciętnie klienci w sieci Netto zwracają 5,5 butelek czy puszek, a w Kauflandzie 6,5.

Kaucja nie tyle co krąży, ale jest błyskawicznie wydawana na kolejne zakupy

Netto informowało niedawno, że z puli wydanych voucherów zrealizowano aż 77 proc. z nich. W Kauflandzie zaś 99,98 proc. bonów wydanych przez automaty kaucyjne jest realizowanych bezpośrednio przy kasach. To pokazuje, że obalony został jeden z mitów, straszący brakiem gotówki w polskich sklepach. Z kolei w Ikei stanęły automaty wpłacające zwrot bezpośrednio na konto.

Co dzieje się jednak z kaucją, której nikt nie odebrał? W rozmowie z Portalem Spożywczym Andrzej Gantner, dyrektor i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności, wyjaśnił, że zgodnie z ustawą "środki z nieodebranej kaucji, które pozostają w dyspozycji operatora systemu kaucyjnego, w całości muszą zostać przeznaczone na rozwój tego systemu".

- Oznacza to, że sto procent tych pieniędzy pozostaje w systemie kaucyjnym. Rozwój obejmuje między innymi rozbudowę infrastruktury logistycznej opartej zarówno na automatach jak i zbiórce manualnej, infrastruktury transportowej i centrów rozliczeniowych. Za inwestycję w rozwój systemu należy również uznać kampanie edukacyjne skierowane do konsumentów – dodał.

Nie oddają butelek, więc… wspierają system kaucyjny

Jak zauważył Gantner, ci, którzy z różnych przyczyn nie decydują się na wizytę w sklepie z butelkami czy puszkami, w praktyce "współfinansują dalszy rozwój systemu kaucyjnego, w celu usprawnienia i ułatwienia zwrotu opakowań kaucyjnych".

To nie tak, że nieprzynoszenie butelek się opłaca – głównym celem systemu kaucyjnego jest w końcu zbiórka opakowań, dzięki czemu później "zużyjemy mniej plastiku, aluminium i szkła do produkcji nowych opakowań", jak tłumaczyło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Nieodebrana kaucja pomaga finansować system, ale w interesie wszystkich jest to, aby opakowania wracały.

REKLAMA

Z szacunków resortu środowiska wynikało, że wcześniej zbierano ok. 45 proc. butelek PET. System kaucyjny ma sprawić, że osiągniemy poziom ok. 90 proc.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-02T07:41:27+01:00
Aktualizacja: 2026-03-02T06:18:36+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T09:01:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T07:29:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-01T07:14:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA