Ikea ma butelkomat idealny. Zapomnij o papierowych świstkach
Standardowe, najczęściej spotykane butelkomaty zwracają kaucję w formie drukowanych kodów. To nie jest wielka przeszkoda, ale Ikea pokazuje, że można uprościć proces.

W 11 sklepach Ikei butelkomaty już stoją. Jak zauważa na łamach Faktu Patrycja Malik, maszyny różnią się od tych, które możemy najczęściej spotkać w dużych sieciach.
Wszystko dlatego, że automat Ikei nie wydaje kaucji drukując kod. Pieniądze po prostu lądują bezpośrednio na koncie. Wystarczy przyłożyć kartę płatniczą.
Jeśli jednak ktoś chciałby dostać kaucję w formie gotówki, to wystarczy zgłosić się do restauracji.
Ikea oczywiście ma łatwiej
Sklep może być dla wielu wygodnym punktem zwracania opakowań. W końcu jadąc do Ikei niektórzy nastawiają się na duże zakupy, więc przy okazji mogą zabrać zbierane przez dłuższy czas opakowania.
Drukowanie kodów w Ikei nie miałoby sensu. Owszem, można byłoby obniżyć rachunek o te 5 zł, skanując kod przy kasie, ale to zdecydowanie mniej praktyczne przy większych zakupach. A tak można kupić napój, wypić go, wrzucić opakowanie do butelkomatu, zgarnąć kaucję na konto i nie czekać na kolejne zakupy ze zwrotem. Tym bardziej że do Ikei mimo wszystko nie przyjeżdża się aż tak często jak do dyskontu czy marketu.
Z kolei w takich sklepach jak Lidl, Biedronka, Aldi, Kaufland, Netto czy Żabka klienci są częściej, więc ten zwrot w formie kodu jest bardziej praktyczny. Oczywiście sieci w ten sposób zachęcają do zakupów u siebie. Skoro już kupon wydrukowany to lepiej wykorzystać go od razu.
I to działa. Z doświadczeń innych państw wynika, że nawet 87 proc. klientów nie odbiera zwrotu w gotówce, tylko przeznacza go od razu na kolejne zakupy.
W teorii najlepiej by było, gdyby butelkomaty drukowały kody i umożliwiały wpłacenie zwrotu bezpośrednio na konto, ale widocznie łączenie takich dwóch systemów walutowych nie jest takie proste.
Wszystko zależy od tego, gdzie dany butelkomat stoi. Drukowanie nie przeszkadza, kiedy oddajemy butelki i puszki przed zakupami, a potem wykorzystujemy kaucję obniżając rachunek zwracaną kwotą. Maszyny stojące np. na parkingach – albo nieopodal parku czy innych popularnych miejsc – powinny skupić się na szybkim przelewie. Na razie takich automatów za bardzo nie widać, a przydałyby się, by nawet podczas spaceru dało się zwrócić opakowanie bez wchodzenia do sklepu. Ot, takie nowoczesne kosze na śmieci.
Polacy chcą kaucji na konto
Tak przynajmniej wynikało z badań. Z raportu "Nowe nawyki, nowe wyzwania. Jak Polacy postrzegają system kaucyjny?", przygotowanego przez Biostat na zlecenie agencji doradczej 2PR, wynikało, że kluczem do sukcesu systemu kaucyjnego wcale nie jest wysokość kaucji, a wygoda.
Co ciekawe, aż 38,5 proc. respondentów wskazało, że aplikacja mobilna ułatwiająca zwrot bez kolejek i z szybkim przelewem kaucji na konto zwiększyłaby ich zaangażowanie. O ile zgodzę się, że przelew to ciekawa opcja, tak kolejna aplikacja raczej by męczyła niż pomagała.
- Automaty zwrotne przestają być jedynie "skrzynką" na butelki i puszki, a stają się elementem złożonej infrastruktury, łączącej identyfikację opakowań, rozliczenia kaucji oraz logistykę zwrotną. Im bardziej zautomatyzowany i odporny na błędy jest ten proces, tym mniejsze ryzyko, że konsument zrazi się do całego mechanizmu już na starcie. Doświadczenia rynków, które budowały systemy kaucyjne od podstaw, pokazują, że kluczowe jest także dostosowanie rozwiązań do realiów handlu. Innych w małych sklepach osiedlowych, innych w dużych placówkach o wysokiej rotacji klientów – zauważa Paweł Wróblewski, dyrektor zarządzający Envipco Polska.
Jego zdaniem, jeśli "zwrot opakowania przebiega sprawnie, kaucja jest rozliczana natychmiast, a cały proces nie budzi wątpliwości", to nawyk oddawania opakowań utrwali się bardzo szybko.
Zdjęcie główne: Svet foto / Shutterstock.com



















