Bill Gates buduje reaktor atomowy. "Unikat w skali świata"
TerraPower rusza z budową pierwszego reaktora. Historyczna decyzja komisji otwiera nowy rozdział w amerykańskiej energetyce. Z racji że to przedsięwzięcie Billa Gatesa nie brakuje i teorii spiskowych.

W Kemmerer - niewielkim miasteczku w stanie Wyoming - zaczyna się właśnie coś, czego w Stanach Zjednoczonych nie widziano od dekady: budowa nowego komercyjnego reaktora jądrowego. Amerykańska Nuclear Regulatory Commission (NRC) wydała firmie TerraPower - założonej przez Billa Gatesa - zgodę na rozpoczęcie prac nad pierwszą jednostką elektrowni Kemmerer Power Station. To nie tylko pierwszy taki przypadek od 10 lat, ale też pierwsza od ponad 40 lat zgoda na reaktor, który nie jest konstrukcją wodną.
Po co Billowi Gatesowi reaktor atomowy?
TerraPower buduje reaktor Natrium - konstrukcję opracowaną wspólnie z GE Hitachi. To jednostka o mocy 345 MW i chłodzona ciekłym sodem, a więc zupełnie innym medium niż w klasycznych reaktorach wodnych. Dzięki temu system pracuje przy ciśnieniu atmosferycznym, co eliminuje wiele problemów związanych z parą wodną pod wysokim ciśnieniem. Jednocześnie sodu nie da się nazwać „łatwym” materiałem - reaguje gwałtownie z wodą i powietrzem, co stawia przed projektantami zupełnie inne wyzwania.
Czytaj też:
Najciekawszym elementem projektu jest jednak zintegrowany system magazynowania energii oparty na stopionych solach. Reaktor może pracować stabilnie na poziomie 345 MW, ale w momentach zwiększonego zapotrzebowania elektrownia jest w stanie podnieść moc do 500 MW - i to bez zwiększania mocy samego reaktora. To rozwiązanie, które ma pozwolić Natriumowi działać jak brakujący element układanki w miksie energetycznym zdominowanym przez niestabilne źródła odnawialne.
NRC podkreśla, że to pierwsza od ponad 40 lat zgoda na reaktor inny niż wodny. Proces licencyjny został przeprowadzony w rekordowym tempie - 18 miesięcy zamiast pierwotnie zakładanych 27. To efekt m.in. reform regulacyjnych, w tym ADVANCE Act oraz prezydenckich rozporządzeń mających przyspieszyć rozwój energetyki jądrowej.
TerraPower w ten sposób rozwiązuje kilka problemów. Jest jednak nowy
TerraPower stoi przed poważnym wyzwaniem: paliwem dla reaktora Natrium ma być HALEU (high-assay low-enriched uranium), czyli uran wzbogacony do ok. 20 proc. To paliwo, które w praktyce… produkuje dziś na skalę przemysłową tylko Rosja. A to, delikatnie mówiąc, nie jest partner, na którym Stany Zjednoczone chce polegać.
USA próbują budować własny łańcuch dostaw HALEU - m.in. poprzez programy Departamentu Energii i kontrakty na rozwój krajowych zakładów wzbogacania. Ale to potrwa. W międzyczasie rozważane jest nawet „downblending”, czyli przerabianie materiału z głowic jądrowych na paliwo reaktorowe. To rozwiązanie awaryjne i nie do utrzymania na dłuższą metę.
Zgoda NRC dotyczy wyłącznie budowy. Aby elektrownia mogła działać, TerraPower musi uzyskać osobną licencję operacyjną
Firma planuje złożyć wniosek w latach 2027-2028. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to reaktor ruszy około 2030-2031 r. Jeśli projekt się powiedzie to Natrium może stać się wzorem dla kolejnych reaktorów budowanych seryjnie, a nie jako unikatowe wielomiliardowe inwestycje. Jeśli się nie powiedzie - krytycy SMR-ów i reaktorów sodowych dostaną potężny argument, że „nowe atomy” są równie trudne i kosztowne jak te stare.
Na razie jednak TerraPower ma w ręku to, czego brakowało jej od lat: zielone światło od regulatora. A to oznacza, że w Wyoming zaczyna się właśnie jedna z najważniejszych energetycznych historii tej dekady.



















