Fotowoltaiczny potwór. Farma, jakiej w Polsce jeszcze nie było
Kolos wytworzy energię wystarczającą dla setek tysięcy gospodarstw i pozwoli uniknąć potężnych emisji CO2.

Monstrualny obiekt stanie w Sidłowie w woj. zachodniopomorskim. Największa w Polsce farma fotowoltaiczna o mocy 722 MW ma generować energię mogącą zasilić 400 tys. gospodarstw domowych rocznie. Oprócz tego przyczyni się do uniknięcia emisji około 500 tys. ton CO2.
Inwestor, firma Virya Energy, zaznacza, że będzie to nie tylko największy tego typu projekt w Polsce, ale też pierwszy, który zostanie podłączony do sieci wysokiego napięcia 400 kV PSE.
Budowa zacznie się w najbliższych tygodniach
Farma dołoży więc istotną cegiełkę do energetycznej transformacji, która już w Polsce zachodzi. Jak przypomniano, w 2025 r. po raz pierwszy w historii kraju odnawialne źródła energii przekroczyły udział węgla w krajowym miksie energetycznym, "co stanowi istotny kamień milowy w realizacji Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu". Plan zakłada, że do 2030 roku ponad 50 proc. energii elektrycznej w Polsce pochodzić będzie z OZE.
– Szybki rozwój różnych odnawialnych źródeł energii ma kluczowe znaczenie dla elektryfikacji polskiej gospodarki. Jako operator systemu przesyłowego, zobowiązujemy się do zapewnienia bezpiecznej pracy systemu elektroenergetycznego w miarę wzrostu udziału niestabilnych źródeł. Projekt Sidłowo, który będzie pierwszym dużym projektem słonecznym podłączonym bezpośrednio do sieci przesyłowej, stanowi ważny kamień milowy w transformacji energetycznej – wyjaśnia Grzegorz Onichimowski, prezes PSE.
Energetyczna rewolucja to bardzo często impuls dla regionu
Obecnie poszukiwani są pracownicy, którzy mają budować giganta w Sidłowie. Ogromne zapotrzebowanie będzie też na fachowców odpowiedzialnych za powstanie pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Według szacunków Polskich Elektrowni Jądrowych w kulminacyjnym momencie na placu budowy będzie pracować ponad 10 tys. osób. Do tego "na każde jedno miejsce bezpośrednio przy budowie obiektu generowane jest 5 miejsc w branżach niezwiązanych bezpośrednio z elektrownią jądrową".
- Tak złożona i duża inwestycja jak budowa elektrowni jądrowej wiąże się z ogromnymi korzyściami dla gospodarki, w szczególności dla regionu, w którym powstaje. Równocześnie jest to jednak zobowiązanie i wyzwanie, ponieważ w Polsce, która do tej pory nie posiadała elektrowni jądrowej, ten potencjał kadrowy będzie trzeba zbudować. Dlatego bardzo się cieszę ze spotkania i ze współpracy z naszymi partnerami z Pomorza. Warto mieć na uwadze, że realizacja projektu będzie się wiązała z zapotrzebowaniem na konkretne zawody, w tym wzrośnie zapotrzebowanie na elektryków, spawaczy, operatorów maszyn czy monterów konstrukcji i rurociągów – mówił Grzegorz Maj, Pełnomocnik Zarządu PEJ ds. Wsparcia Rozwoju Rynku.
Na północy kraju widać to najlepiej. Cytowany przez Radio Gdańsk Jakub Budzyński z Polskiej Izby Morskiej Energetyki Wiatrowej zauważył wpływ morskich farm wiatrowych na rozwój regionu.
- Obserwujemy wyraźne ożywienie, przyrost miejsc pracy oraz coraz większe zainteresowanie sektorem. Widać też rosnący głód, zapotrzebowanie na pracę w tym obszarze, szczególnie na stanowiskach wymagających wysokich kwalifikacji – zarówno wśród wysoko wykwalifikowanych pracowników fizycznych, jak i inżynierów, tzw. "białych kołnierzyków", którzy zajmują się zarządzaniem projektami i projektowaniem inżynieryjnym – wyjaśnił.



















