REKLAMA

Nowy Abrams przyspiesza i to bardzo. Załoga ma całkowicie zniknąć

Amerykanie pokazali wczesny prototyp M1E3 i szykują testy w jednostkach. Stawką jest lżejszy, bardziej odporny i łatwiejszy w utrzymaniu czołg.

M1E3 Abrams przyspiesza. Produkcja może ruszyć już w 2027
REKLAMA

Armia USA chce wyraźnie przyspieszyć program nowego czołgu M1E3 Abrams. Według najnowszych deklaracji produkcja może ruszyć już w 2027 r., jeśli wczesne prototypy dobrze wypadną w testach jednostek liniowych. Największa zmiana nie dotyczy jednak samego harmonogramu, tylko filozofii konstrukcji. Wieża ma być zdalnie sterowana, a cała 3-osobowa załoga ma siedzieć niżej, w kadłubie.

To ważna zmiana względem wcześniejszego planu. Gdy armia ogłaszała program M1E3 we wrześniu 2023 r., mówiła jeszcze o wstępnej gotowości operacyjnej na początku lat 30. i tłumaczyła, że klasyczny Abrams praktycznie doszedł do ściany: kolejnych zdolności nie da się już dokładać bez dalszego wzrostu masy i obciążenia logistyki. Właśnie dlatego zamknięto ścieżkę SEPv4 i zdecydowano się na znacznie głębszą przebudowę platformy.

REKLAMA

Teraz tempo ma być zupełnie inne. Szef sztabu amerykańskiej armii gen. Randy George jeszcze w kwietniu 2025 r. uznał dotychczasowy harmonogram za zbyt wolny i kazał zejść z planowanych 65 miesięcy do około 24-30 miesięcy, tak aby nowy wariant trafił do żołnierzy dużo szybciej. Brent Ingraham z Army acquisition mówi teraz wprost o nadziei na start produkcji w 2027 r.

Wczesny prototyp już istnieje i to on ma teraz zdecydować o wszystkim

Armia USA pokazała pierwszy wczesny prototyp M1E3 w styczniu 2026 r. podczas Detroit Auto Show. W oficjalnym komunikacie podkreślano, że to projekt prowadzony przez samą armię, rozwijany we współpracy z Roush i zbudowany tak, by szybko wprowadzać najważniejsze technologie w obszarze mobilności, oprogramowania i siły ognia.

Najbliższy krok to testy w jednostkach Transformation In Contact. Według The War Zone pierwsze prototypy mają trafić tam latem lub wczesną jesienią 2026 r. I to właśnie od ich wyników ma zależeć, czy armia naprawdę odpali produkcję tak szybko, jak dziś zapowiada. Sam Pentagon nie ukrywa, że ostateczna konfiguracja M1E3 może się jeszcze zmieniać wraz z napływem danych z prób i opinii żołnierzy.

Załoga schodzi do kadłuba, wieża ma być pusta

Tu rzeczywiście robi się najbardziej przełomowo. Planowana wieża M1E3 ma być całkowicie zdalnie sterowana, a 3-osobowa załoga (zamiast tradycyjnych 4 czołgistów) ma siedzieć z przodu kadłuba. Znika więc ładowniczy, bo jego rolę ma przejąć automat ładowania. Dla amerykańskiego czołgu podstawowego to ogromna zmiana kulturowa i techniczna, bo US Army przez dekady trzymała się koncepcji załogowej wieży i ręcznego ładowania.

Armia od dawna szukała sposobu, by poprawić ochronę załogi i jednocześnie zmniejszyć gabaryty oraz masę pojazdu. Już w 2025 r. mówiło się o tym, że jednym z głównych celów programu M1E3 będzie właśnie autoloader oraz nowy układ wnętrza. Teraz widać, że ten kierunek przestał być tylko ogólną ambicją i wszedł do prototypu.

Abrams ma być lżejszy, oszczędniejszy i łatwiejszy do przerzutu

Drugą wielką zmianą jest sam napęd. W miejsce klasycznej, paliwożernej turbiny gazowej ma wejść układ hybrydowy z silnikiem wysokoprężnym Caterpillar C13D i przekładnią SAPA ACT1075LP. Według wcześniejszych deklaracji armii nowy układ ma poprawić efektywność paliwową o 40-50 proc. względem dotychczasowych Abramsów.

To łączy się bezpośrednio z masą. Armia od dawna mówi, że chce zejść z najnowszych 78 ton wersji M1A2 SEPv3 do około 60 ton w M1E3. I właśnie dlatego w nowym czołgu pojawiają się lżejsze gąsienice, hydropneumatyczne zawieszenie oraz cały zestaw zmian konstrukcyjnych mających ograniczyć logistyczny głód Abramsa. Nowy wariant ma szybciej ruszać z portów na front i być po prostu bardziej dostępny operacyjnie w różnych warunkach.

Problem masy Abramsa wraca od lat i jest szczególnie ważny w kontekście europejskim oraz szerzej NATO-wskim, bo cięższy wóz trudniej przewozić, trudniej utrzymywać i trudniej przepychać przez infrastrukturę, która nie zawsze jest gotowa na tak wielkie obciążenia. W tym sensie M1E3 nie ma być tylko lepszym czołgiem, ale też czołgiem mniej uciążliwym dla całego łańcucha działań.

Nowy Abrams ma powstać pod realia wojny dronowej

Oficjalny komunikat armii mówi wprost, że M1E3 jest projektowany z myślą o takich zagrożeniach, jak drony i broń precyzyjna dalekiego zasięgu. To właśnie dlatego pojazd ma dostać nowe systemy ochrony i architekturę otwartą na szybkie aktualizacje software’u oraz hardware’u. Jednym z filarów programu są zintegrowane systemy przetrwania oraz cyfrowe sterowanie pojazdem.

Obecny plan zakłada zastosowanie aktywnego systemu ochrony Iron Fist, który w amerykańskiej armii nosi oznaczenie XM251. To istotna zmiana, bo dotychczas Abramsy korzystały głównie z Trophy, a armia była niezadowolona z tego, że system nie jest w pełni zintegrowany z konstrukcją wozu. Na M1E3 ma też wejść rozbudowany zestaw kamer dookoła kadłuba i wieży, coś w rodzaju rozproszonego systemu obserwacji, który pozwoli załodze widzieć przez pancerz na ekranach lub poprzez systemy nakładane na hełmy.

To wszystko razem pokazuje, że nowy Abrams ma być budowany już nie pod logikę Iraku z pierwszej dekady XX w., tylko pod pole walki nasycone dronami, sensorami, amunicją krążącą i precyzyjnym ogniem. Czołg nie ma być wyłącznie twardy. Ma być bardziej świadomy sytuacyjnie, lepiej osłonięty aktywnie i łatwiejszy do szybkiej modernizacji, gdy pojawi się nowe zagrożenie.

Ten program przyspiesza nie tylko technicznie, ale też organizacyjnie

Armia USA chce na programie przetestować nowy sposób prowadzenia dużych programów zbrojeniowych. Pentagon traktuje M1E3 jako swego rodzaju pathfinder, czyli projekt pilotażowy dla szybszej akwizycji. Stąd większa swoboda dla przemysłu, szybsze akceptowanie rozsądnego ryzyka i chęć unikania klasycznego wieloletniego biurokratycznego ślimaczenia się.

Przeczytaj także:

REKLAMA

To też tłumaczy, dlaczego oficjalne materiały armii tak mocno akcentują współpracę z przemysłem samochodowym z Detroit i wykorzystanie rozwiązań komercyjnych. M1E3 ma być nie tylko nowym czołgiem, lecz także dowodem, że USA potrafią szybciej zamienić wymagania operacyjne w gotowy sprzęt. Jeśli ten model zadziała, może wpłynąć na inne programy pancerne i lądowe. Jeśli się wyłoży, będzie równie głośną przestrogą.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-27T06:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T06:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T06:04:42+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T20:01:15+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T17:42:54+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T15:33:25+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA