REKLAMA

Rosjanie atakują iPhone'y. Sprawdź, czy twój jest zagrożony

DarkSword to nowy „miecz” na iPhone’y. I tym razem to również twój problem, a także setek milionów innych użytkowników.

iPhone bezpieczeństwo rosyjscy hakerzy
REKLAMA

DarkSword to tzw. full‑chain exploit kit na iOS. Zestaw kilku podatności połączonych w jeden łańcuch, który pozwala przejść drogę od „otworzyłeś stronę w Safari” do „atakujący ma pełne uprawnienia w jądrze systemu i wyciąga z telefonu wszystko, co się da”. Google opisuje sześć luk wykorzystanych w tym łańcuchu - od błędów w silniku JavaScriptCore w Safari, przez obejście mechanizmów PAC w dyld, po podatności w sterownikach GPU i jądrze XNU.  

REKLAMA

DarkSword działał na iOS 18.4-18.7, a więc na wersjach zastąpionych przez nowsze, załatane już wersje systemu Apple’a. Problem w tym, że nie wszyscy na rzeczoną aktualizację się zdecydowali. Według szacunków iVerify -opartych na danych telemetrycznych i statystykach udziału wersji iOS - w momencie publikacji badań podatnych mogło być około 14,2 proc. aktywnych iPhone’ów. Czyli mniej więcej 221,5 mln urządzeń.

Czytaj też:

REKLAMA

Jak wygląda atak: od Safari do jądra w kilka sekund

DarkSword nie wymaga, aby ktoś zainstalował podejrzaną apkę, kliknął w dziwny załącznik czy dał się nabrać na fałszywy profil MDM. Wystarczy wejść na odpowiednio przygotowaną stronę w Safari. Atakujący nie wysyła nic do konkretnej ofiary, tylko przejmuje serwisy, które jego cele i tak odwiedzają.  

W Ukrainie skompromitowano m.in. serwis informacyjny novosti.dn.ua i stronę sądu administracyjnego 7aac.gov.ua. Do ich kodu dorzucono niewidoczny iframe, który ładował skrypt z domeny static.cdncounter[.]net. Ten z kolei odpalał kolejne etapy łańcucha: loader, exploit RCE na Safari, sandbox escape, eskalację uprawnień i wreszcie implanty w pamięci.  

REKLAMA

Pierwszy etap to błąd w JIT‑cie JavaScriptCore. Dla iOS 18.4-18.5 wykorzystywano podatność w obsłudze RegExp (CVE‑2025‑31277), dla 18.6-18.6.2 - inny błąd typu use‑after‑free w fazie StoreBarrierInsertion (CVE‑2025‑43529). Oba pozwalały zbudować prymitywy addrof/fakeobj, a potem pełny arbitralny odczyt/zapis pamięci w procesie WebContent.  

Kolejny krok to obejście Trusted Path Read‑Only i Pointer Authentication Codes przez manipulację strukturami dyld w pamięci stosu (CVE‑2026‑20700). Dzięki temu atakujący mógł wykonywać dowolny kod mimo PAC. Następnie łańcuch przenosił się do procesu GPU Safari, wykorzystując błąd out‑of‑bounds w ANGLE (CVE‑2025‑14174), a stamtąd - przez podatność Copy‑On‑Write w sterowniku AppleM2ScalerCSCDriver (CVE‑2025‑43510) - do procesu mediaplaybackd, który stawał się trampoliną do jądra (CVE‑2025‑43520).  

REKLAMA

Brzmi jak referat z konferencji bezpieczeństwa, ale całość jest napisana… w czystym JavaScripcie. Wszystko to moduły JS ładowane w pamięci i wstrzykiwane do istniejących demonów systemowych.

Co DarkSword kradnie z iPhone’a

Po udanej eskalacji uprawnień DarkSword odpala główną funkcję start() w module pe_main.js. Tam zaczyna się właściwa „praca” na danych. Implant najpierw ustawia obejście filtrów MIG dla nowszych wersji iOS, inicjuje łańcuch ROP‑owy i zdobywa uchwyt do launchd, żeby móc nadawać procesom dodatkowe tokeny i manipulować ich sandboxem.  

REKLAMA

Potem zaczyna się wstrzykiwanie JavaScriptu w systemowe demony:

  • do SpringBoard trafia główny agent,
  • do configd - moduł kopiujący keychain i keybagi do katalogów tymczasowych,
  • do wifid i securityd - moduły wyciągające hasła do sieci Wi‑Fi (to właśnie tam pojawia się zmienna DarkSword-WIFI-DUMP, od której wzięła się nazwa całego kitu),
  • do UserEventAgent - moduł do zrzutu plików z iCloud Drive.  
REKLAMA

Po krótkim odczekaniu implant odpala „file_downloadera”, który pakuje i wysyła na serwer atakującego cały zestaw „forensic files”. Lista jest długa i bardzo konkretna: baza SMS/iMessage, historia połączeń, kontakty, dane Telegrama i WhatsAppa, historia i zakładki Safari, cookies, lokalizacje z locationd, notatki, kalendarz, metadane zdjęć, bazy Health, informacje o SIM i sieci komórkowej, ustawienia Find My, listy zainstalowanych aplikacji, a przede wszystkim - wszystkie kluczowe keybagi i baza keychaina.  

Osobny moduł skanuje aplikacje kryptowalutowe: od Coinbase, Binance i Ledger Live, przez Metamask, Trust Wallet, Phantom, po aplikacje giełd i DeFi. Szuka plików portfeli, baz danych, wszystkiego, co może pomóc w przejęciu środków. To nie jest więc tylko narzędzie szpiegowskie - to także bardzo praktyczny kombajn do kradzieży krypto.  

REKLAMA

Na koniec implant sprząta po sobie: usuwa crashlogi z katalogu systemgroup.com.apple.osanalytics/DiagnosticReports i próbuje kasować tymczasowe pliki z /tmp i /private/var/tmp. Nie robi tego w sposób doskonały (część logów zostaje w głównym CrashReporterze), ale wystarczająco dobrze, żeby utrudnić analizę zwykłym narzędziom.  

Apple, łatki i niewygodne pytania

Jeśli jesteś w grupie docelowej Spider’s Web, to pewnie i tak masz włączone automatyczne aktualizacje i nie trzymasz się kurczowo starego iOS „bo tak”. Ale DarkSword jest dobrym momentem, żeby przestać traktować bezpieczeństwo iPhone’a jako coś „domyślnie załatwionego przez Apple”. 

REKLAMA

Wersja systemu naprawdę ma znaczenie. Jeżeli z jakiegoś powodu siedzisz jeszcze na 18.4-18.6.2 to jesteś dokładnie w tej grupie, którą badacze liczą w setkach milionów podatnych urządzeń. Aktualizacja do 26.3.1/18.7.6 nie jest „kolejnym nudnym patchem”, tylko realnym odcięciem się od całego problemu.  

Warto też przestać myśleć o atakach tylko w kategoriach „podejrzanych SMS‑ów z linkiem”. W przypadku DarkSword wystarczy wejść na stronę lokalnego portalu, sądu, czy serwisu społecznościowego, do którego ktoś wcześniej się włamał. Nie trzeba nic klikać poza „otwórz w Safari”.  

REKLAMA

DarkSword pokazuje, że bezpieczeństwo iOS nie jest magiczną właściwością, tylko efektem ciągłej walki z bardzo zmotywowanym, dobrze opłacanym przeciwnikiem. To nie powód, żeby panikować i wyrzucać iPhone’a do kosza. To raczej moment, żeby zaktualizować system, i włączyć trochę zdrowego sceptycyzmu wobec marketingu „najbezpieczniejszego telefonu świata”.

Maciej Gajewski
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA