REKLAMA

RPO zmasakrował fajerwerki. Potem nastąpił zwrot akcji

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznaje wprawdzie, że fajerwerki są niebezpieczne, zagrażają życiu i zdrowiu, ale cóż począć – wolność jest przecież ważniejsza.

rzecznik praw obywatelskich
REKLAMA

Na łamach Spider's Web debatowaliśmy ostatnio nt. zakazu sprzedaży fajerwerków. Jestem jego więcej niż gorącym zwolennikiem, natomiast mój redakcyjny kolega Paweł Grabowski uważa, że tradycję trzeba respektować. Stanowisko zajął też Rzecznik Praw Obywatelskich, do którego wpłynęły wnioski obywateli i organizacji pozarządowych dotyczące używania fajerwerków.

REKLAMA

To niesamowite, zaskakujące pismo

Najpierw wymieniono najważniejsze negatywne skutki używania fajerwerków. Jak czytamy na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich, "często występują uszkodzenia ciała u osób je odpalających, jak i postronnych; najczęściej to urazy rąk i poparzenia oczu". Co więcej, zdarzają się "oparzenia chemiczne dróg oddechowych, uszkodzenia słuchu, amputacje palców, dłoni, czy całych rąk oraz rozległe oparzenia skóry", a poszkodowanymi nieraz są także dzieci i młodzież.

Jakby tego było mało, fajerwerki są "przyczyną licznych pożarów". Tylko w Sylwestra 2024 strażacy podjęli aż 1200 takich interwencji; w 2025 było ich 1536 - czytamy.

Gdybym przed zapoznaniem się z pismem miał neutralne stanowisko w sprawie fajerwerków, już na tym etapie dołączyłbym do grona zdecydowanych przeciwników.

A tymczasem to była dopiero rozgrzewka.

W punkcie drugim czytamy, że fajerwerki wywołują hałas i błyski, które szkodzą zdrowiu. A jakby ktoś oszołomiony negatywnymi skutkami z punktu pierwszego zdążył zapomnieć, raz jeszcze przypomniano, że fajerwerki "mogą zagrażać życiu".

Na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich naprawdę nie pozostawiono suchej nitki na fajerwerkach.

Dotyczy to głównie dorosłych i dzieci w spektrum autyzmu, osób z epilepsją czy wszystkich wrażliwych na hałas, w tym małych dzieci. Z badań wynika, że fajerwerki mogą powodować napady padaczkowe. Mają one też niekorzystny wpływ na zdrowie psychiczne osób z zespołem stresu pourazowego.

Jak podkreślono, "wystrzały te nie są obojętne dla osób doświadczających zaburzeń lękowych; negatywnie wpływają też na słuch, zwłaszcza dzieci". Powołano się na naukowców, którzy zwracają uwagę, że progiem szybkiego uszkodzenia słuchu jest hałas powyżej 130 dB.

Tymczasem eksplozja petardy przekracza 160 dB. To więcej niż startujący odrzutowiec - 130 dB, koncert rockowy - 120 dB czy burza z piorunami - 110 dB – czytamy na stronie RPO.

Dalej dowiadujemy się, że problemem jest emitowanie wielu szkodliwych substancji do atmosfery. Każdego roku przez fajerwerki trafia do niej ok. 12,5 tony magnezu, 0,8 tony tytanu, 1,2 tony rubidu, 10,5 tony baru, tony strontu i ok. 0,5 tony miedzi.

Przeciwnik ledwo stoi na nogach, a lawina ciosów nie słabnie, wręcz przeciwnie. Pamiętacie, że fajerwerki nam szkodzą, prawda? Otóż bardziej niż wam się wydawało, jak się okazuje.

Osłabia to układ oddechowy, nasila objawy astmy i alergii oraz wpływa na różne inne funkcje organizmu. Szkodliwe substancje emitowane przez fajerwerki dostają się też do wody i gleby, w wyniku czego przenikają do układów pokarmowych - czytamy na stronie RPO.

Po tym wszystkim można było się spodziewać, że opinia rzecznika jest jasna. Zakaz sprzedaży fajerwerków powinien być wprowadzony na wczoraj. Jak podkreślono, "używanie fajerwerków ma zatem negatywny wpływ na bezpieczeństwo obywateli, którego zapewnianie, zgodnie z art. 5 Konstytucji RP, jest obowiązkiem państwa".

Sprawa wydaje się tak jasna jak niebo w sylwestrową noc tuż po północy.

Czyli co, zakazujemy? Nie, bo... wolność

Całkowity zakaz używania fajerwerków byłby nadmiernym ograniczeniem wolności i praw jednostek. Powinno się zaś rozważyć wyposażenie organów jednostek samorządu terytorialnego w niebudzącą wątpliwości kompetencję do zakazywania lub ograniczania prawa do używania fajerwerków na określonym obszarze – dodano w piśmie.

I to po tym wszystkim! A nie wspomniano nawet o ptakach, które w wyniku wystrzałów ponoszą śmierć i się stresują. Nie dodano nic o zwierzętach domowych. Jakby - w sumie całkiem słusznie - uznano, że w tej dyskusji już nie trzeba powoływać się na te argumenty, bo negatywne konsekwencje dla zdrowia ludzi są tak duże, że stanowisko ws. fajerwerków jest zupełnie jasne.

Jak czytamy, Marcin Wiącek zwraca się o stanowisko do ministrów Jolanty Sobierańskiej-Grendy i Marcina Kierwińskiego.

Prosi też o przedstawienie działań w celu ograniczenia negatywnych skutków używania fajerwerków. Chodzi zwłaszcza o rozważenie rządowej inicjatywy ustawodawczej, zmierzającej do przyznania gminom jednoznacznej i niebudzącej wątpliwości kompetencji do podejmowania uchwał wprowadzających zakazy lub ograniczenia korzystania z fajerwerków na określonych obszarach.

Czyli mieć ciastko i zjeść ciastko. Niektórzy pewnie będą chwalić wyważone stanowisko, ale przecież na stronie rzecznika przeczytaliśmy o tak wielu wadach i zagrożeniach, że aż trudno było mieć wątpliwości.

Naprawdę tego nie rozumiem. Jak w jednym piśmie można przyznać, że "używanie fajerwerków ma zatem negatywny wpływ na bezpieczeństwo obywateli", a przy tym uznawać, że "całkowity zakaz ich używania byłby jednak nadmiernym ograniczeniem wolności i praw jednostek".

Można powiedzieć, że w wielu sprawach tak właśnie jest. Zgodzimy się, że palenie papierosów jest niebezpieczne dla zdrowia, a jednak zakaz ich sprzedaży byłby pewnie również dla wielu "nadmiernym ograniczeniem wolności i praw jednostek". Albo to samo da się powiedzieć o alkoholu. To nie jest tak, że tylko alkoholik ponosi konsekwencje swojego nałogu, są też skutki społeczne.

Ale akurat właśnie w tych tematach trwa podobna dyskusja, a nawet tę wolność jednak się ogranicza. Coraz więcej osób zgadza się z tym, że dostępność alkoholu jest problemem i nie powinno być tak, że takie trunki można kupować o każdej porze, niemalże wszędzie. W miejscach publicznych palić nie można, a przecież jest to pewna forma ograniczenia wolności.

W tym właśnie rzecz: wolność jednych to bardzo często szkoda innych. I trzeba stawiać granice. Wyobrażam sobie, że znaleźliby się chętni na oglądanie, jak wojownicy z mieczami toczą starcia na śmierć i życie na wielkich arenach, jak za starych dobrych czasów. Pewnie byliby też tacy, którzy zgodziliby się wziąć udział w takich pojedynkach, wierząc, że okażą się lepsi i to oni zadadzą śmiertelny cios, zyskując tym samym sławę i bogactwo. Nie przez przypadek odeszliśmy od takiej formy rozrywki, rozumiejąc ciężar konsekwencji. Powinniśmy już rozumieć, że nie można wyrządzać krzywdy innym w imię osobistych korzyści. Kompromisem nie jest hasło "to tylko jedna noc", bo właśnie tej jednej nocy rozgrywają się te wszystkie negatywne czynności.

Co więcej, można odwrócić tę argumentację o wolności i pod fajerwerki podstawić choćby sprzedaż alkoholu, papierosów czy innych szkodliwych substancji np. nieletnim

Owszem, byłoby fatalnie dla społeczeństwa, gdyby takie rzeczy się działy, ale dlaczego jednostka nie może decydować o sobie? Albo jej rodzice? Może ktoś chce, żeby jego dziecko w wieku 13 lat mogło zachowywać się jak detektyw z filmu noir i nikomu nic do tego, prawda?

Tak, 200 km/h w obszarze zabudowanym stwarza zagrożenie dla życia – w wypadku może zginąć kierowca, jak piesi czy pasażerowie innego pojazdu. Nie po to jednak ktoś kupuje sportową furę, żeby przejmować się znakami. Nie można ograniczać jego wolności i prawa do zasuwania.

Sprowadzam to wszystko do absurdu, bo tak właśnie interpretuję stanowisko zamieszczone na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Niestety, mam wrażenie, że tym razem ważniejsze jest prawo silniejszego, a nie słabszego obywatela. To przykre

Rafał Gdak w swoim niedawnym tekście cytował Isaiaha Berlina, według którego "wolność nie jest swobodą czynienia tego, co nierozumne, głupie albo złe". A jednak.

Najdziwniejsze jest to, że w tym piśmie wszystkie negatywne aspekty fajerwerków zostały wymienione. Naprawdę polecam lekturę, bo wyłączając fragment o nadmiernym ograniczeniu wolności, jest to jedna wielka krytyka, której nie powstydziłby się nawet największy przeciwnik. Można wybierać zdania, a każde pokazuje, jak wielkie zagrożenie dla zdrowia i życia kryje się za wystrzałami.

Spójrzcie tylko:

REKLAMA

Aktualny stan wiedzy nie pozostawia wątpliwości, że wystrzały fajerwerków, zwłaszcza tych z klasy F2, F3 i F4, stanowią realne zagrożenie dla zdrowia, a czasem także życia ludzi, jak również mają negatywny wpływ na środowisko oraz bezpieczeństwo obywateli.

Ale cóż z tego?

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-20T15:36:52+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T13:02:10+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T12:11:04+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T11:04:52+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T10:03:02+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T08:01:16+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T07:20:30+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-19T20:23:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-19T19:37:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-19T16:22:04+01:00
Aktualizacja: 2026-02-19T15:19:34+01:00
Aktualizacja: 2026-02-19T12:44:12+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA