REKLAMA

Cieszy mnie zakaz fajerwerków w Polsce. Wreszcie przestajemy myśleć tylko o sobie

Obrońcy wolności nierzadko zapominają o prawie do wolności innych, ale tej bitwy wygrać raczej nie zdołają.

zakaz fajerwerkow
REKLAMA

A jednak dobre wiadomości też się zdarzają. Sejmowa Komisja Nadzwyczajna ds. ochrony zwierząt zarekomendowała uchwalenie poselskiego projektu, który przewiduje od lipca 2027 r. zakaz używania niektórych fajerwerków. Przyjęto też poprawkę, która zakłada, że zakazem używania będą objęte wyroby pirotechniczne widowiskowe klasy F2 i F3. W praktyce dotyczy to 95 proc. fajerwerków dostępnych w sprzedaży konsumenckiej.

Mam nadzieję, że jesteśmy coraz bliżej momentu, kiedy wszystkie fajerwerki będą wspomnieniem. I nawet ci, którzy niedawno ze wzruszeniem patrzyli w niebo w sylwestrową noc, będą się wówczas dziwić, że świetlny hałaśliwy pokaz nazywano dobrą zabawą.

REKLAMA

Dlaczego jestem przeciwnikiem fajerwerków?

Bardzo dobrze wyjaśniono to w Krakowie:

Odpalanie materiałów pirotechnicznych, powoduje liczne uciążliwości w postaci hałasu, zanieczyszczeń powietrza oraz zagrożeń dla zdrowia i życia osób posługujących się nimi oraz osób postronnych. Wskazywano też na psychiczne traumy starszych mieszkańców, którzy przeżyli doświadczenie II wojny światowej oraz imigrantów z Ukrainy. Podkreślano też troskę o dobrostan zwierząt zarówno domowych, jak i wolno żyjących, u których hałaśliwe wybuchy i rozbłyski świetlne wywołują stres i dezorientację.

We Wrocławiu z kolei tak argumentowano odejście od fajerwerkowych pokazów.

W gęsto zabudowanym mieście nie da się korzystać z pirotechniki w sposób, który nie oddziałuje na innych - na dzieci, seniorów, osoby nadwrażliwe, zwierzęta. Do tego dochodzą pożary, urazy i ogromne obciążenie służb ratunkowych oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych. Ta uchwała to odpowiedź na te problemy i krok w stronę spokojniejszego, bezpieczniejszego miasta. To nie jest ograniczenie wolności, to wyraz wzajemnego szacunku, empatii i troski o nasze miasto i jego mieszkańców – wyjaśniła Anna Kołodziej, Radna Rady Miejskiej Wrocławia.

Jeśli więc coś zaślepiło mi oczy, to właśnie to: wzajemny szacunek, empatia i troska. Uważam, że to całkiem dobre cechy i niespecjalnie mi ta ślepota przeszkadza.

Cierpienie m.in. ptaków to nie jest wymysł wyjątkowo nadwrażliwych, kruchych ludzkich jednostek. Kiedy myślę o ptakach, które giną w sylwestrową noc, wcale nie widzę małego wróbelka mówiącego jak postać z bajki: "Mamusiu, tak bardzo się boję, co to za huk, co się dzieje".

Nie potrzebuję zmyślać i naciągać cierpienia. Wystarczą mi liczby. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot przypominała, że np. 1 stycznia 2024 r. w Polsce znaleziono 80 martwych ptaków. Ktoś powie aż, ktoś inny, że tylko – dodać trzeba, że poszukiwaniami zajmują się chętni na ponoworocznych spacerach, więc dokładnych liczb nie poznamy. Te, które płynęły z zagranicy, mówiły nawet o setkach zabitych ptaków.

Karolina Skorb, prezes Stowarzyszenia Górnośląskiego Koła Ornitologicznego, przed sylwestrową nocą z 2025 na 2026 mówiła PAP, że średnio nawet ok. tysiąc razy więcej ptaków wzbija się w powietrze w noc sylwestrową w porównaniu z nocami bez fajerwerków. Każdy taki nadmiarowy lot to niepotrzebny stres i niepokój. Np. gęsi potrzebują aż 11 dni, aby się uspokoić i wrócić do normalnego funkcjonowania.

- Efekt fajerwerków może być odczuwalny nawet do 10 kilometrów od miejsca ich odpalenia. Dopiero na takiej odległości reakcje ptaków wygasają – mówiła ornitolożka.

Co nas obchodzą gęsi – powiedzą niektórzy. Zabawa i rozrywka jest ważniejsza

Niech umierają wiewiórki w ośrodkach rehabilitacji zwierząt. Kogo interesuje los starszego psa, dwóch kurek czy 12 wróbli, które zmarły w domu tymczasowym Felkowy Stryszek. Niech błąkają się wszystkie przestraszone psy i koty – to w końcu tylko zwierzęta. Smuci mnie takie podejście, ale cóż począć?

A przecież nie tylko zwierzęta cierpią. Znam ludzi, którym przeszkadza hałas. Sam do nich należę. Te nadmiarowe dźwięki to wcale nie jedna sylwestrowa noc. Zaczyna się gdzieś mniej więcej w połowie grudnia, kończy po 6. stycznia.

Wiem, wiem – słaby jestem. Kiedyś to były czasy: zwierzę to było zwierzę, a chłop to był chłop. Szedł na wojnę, ewentualnie dawał po razie zakapiorom z innego osiedla czy wsi. A jak obrywał, to nie płakał. Szanował silniejszego przeciwnika, gratulował wygranej. Szukało się przygód, się żyło. Nie to co teraz: nic się odezwać nie można, wszyscy delikatni i wrażliwi. Same niezguły.

Zdaję sobie sprawę ze słabości moich argumentów. A dokładnie tego, że słabe są w waszych oczach, zwolenników strzelania. Tak, szkoda mi każdego niepotrzebnego zrywu ptaków, przyspieszonego bicia serca psów chowających gdzie tylko się da, domowych kotów faszerowanych lekami. Wydaję mi się, że mądrość człowieka powinna już polegać na uświadomieniu sobie, że skoro naszymi działaniami możemy wyrządzać krzywdę, choćby minimalną – nie tylko zwierzętom, ale też np. sąsiadom – to może warto się wstrzymać. Ale nie, dalej wielu zachowuje się jak dziecko, które słysząc od rodzica "jesteś mądrzejszy, odpuść", tupie nogą i chce pokazać rówieśnikowi, kto rządzi. Niech no tylko opiekun się odwróci, a się doigrasz.

Jak mam odpowiedzieć na argument, że ludziom nie podoba się stres zwierząt w sylwestra, a jednocześnie jedzą mięso?

Tolerują istnienie rzeźni, miejsc niewoli, gdzie zwierzęta cierpią w skandalicznych warunkach. Że nie przeszkadzają (choć to nieprawda – wielu przeszkadza) wychodzące koty, które rocznie sieją znacznie większe spustoszenie wśród populacji ptaków niż fajerwerki? Owszem, to problem, tylko czy powołując się na inne ofiary okrutności człowieka, na pewno chodzi o troskę o inne stworzenie, czy może złośliwą satysfakcję: a widzisz, mam cię, hipokryto.

Oczywiście, mógłbym. Mógłbym wspomnieć, że jedno nie przeszkadza drugiemu. Że osoby, które walczą z fajerwerkami, jednocześnie nie jedzą mięsa i nie chodzą do ZOO. Ale to i tak nie miałoby sensu, bo to głupie przeciąganie liny. Zawsze znajdzie się argument "a czemu nie przeszkadza ci…". Proszę bardzo, sam podrzucę: czemu nie przeszkadzają ci wieżowce, o które ptaki się zabijają, wiatraki, które wybijają też przelatujące nietoperze, czemu przeszkadza ci hałas fajerwerków, ale już samoloty mogą latać nad naszymi głowami. I tak w koło Macieju.

I kolejny argument: szara strefa powstanie, fajerwerki dalej będą istnieć, ale nikt nie będzie miał nad nimi kontroli. Mam jednak wrażenie, że dziś łatwiej się strzela, bo fajerwerki sprzedawane są na każdym rogu, w tym w dużych sieciach. Kiedy trzeba będzie kombinować, szukać, dowiadywać się, zapewne zdecydowana większość machnie ręką. Już trudno: dobrze było, ale się skończyło.

Argument szarej strefy zawsze się pojawia. Tak, zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce łamać przepisy. Ale czy to oznacza, że należy zlikwidować wszelkie nakazy i zakazy? Piraci drogowi jadą szybko, więc dlatego wszystkie znaki muszą trafić na śmietnik?

Wolność - ostateczny argument

Wolność jednej strony – tej, która chce strzelać. Kiedy ktoś mówi, że hałas przeszkadza, szkodzi ludziom i zwierzętom, rośnie emisja zanieczyszczeń (pomiarowe stacje GIOŚ w noc Sylwestrową tuż po północy zanotowały gwałtowne wzrosty stężeń pyłów PM10 i PM2,5 w całej Polsce), wtedy jego wolność się nie liczy. On już nie może chcieć spokoju. Nie, wtedy to jest zamach na czyjeś prawa. Chcę, więc mogę i się dostosuj. Wolność według prawa silniejszego.

Ładowanie produktów...

Troska - ostateczna odpowiedź

Zdając sobie sprawę, że stresem ani tym bardziej śmiercią zwierząt nie zrobię wrażenia na oponentach, i tak mam wrażenie, że to argument najważniejszy. I jeśli ma świadczyć o mojej słabości, to proszę bardzo. I tak warto starać się, żeby eliminować każdą niepotrzebną krzywdę. A ta wynikająca z wystrzałów jest niepotrzebna - bo wiemy, że szkodzą, wiemy, że mamy alternatywę, wiemy, że jesteśmy w stanie się powstrzymać. Tylko niektórzy nie chcą.

Swoją drogą, z zarzutem o niepotrzebną troskę człowieka nowoczesnego wobec przyrody, rozprawiał się już w latach 40. George Orwell w swoim felietonie "Kilka myśli o ropusze szarej". I jemu zarzucano sentymentalizm i zajmowanie się sprawami niepotrzebnymi, w myśl powiedzenia "nie czas żałować róż, gdy płoną lasy".

(…) miłość do Natury to słabostka mieszkańców miast, którzy nie mają bladego pojęcia, czym tak naprawdę jest Natura. Ludzie prawdziwie przywiązani do ziemi rzekomo ani jej nie wielbią, ani nie przejawiają najmniejszego choćby zainteresowania ptakami czy kwiatami, wyjąwszy pobudki czysto pragmatyczne.

Pogląd ten, zdaniem Orwella, był jawnie fałszywy. Powinniśmy kierować się zupełnie innym podejściem:

Pielęgnując w sobie dziecięce uwielbienie drzew, ryb, motyli, a także (…) ropuch, zwiększamy swoje szanse na spokojną, godną przyszłość; głosząc doktrynę stali i betonu, zwiększamy ryzyko, że nadmiar ludzkiej energii nie znajdzie innego ujścia, jak tylko w nienawiści i kulcie jednostki.

REKLAMA

I dlatego warto chronić i dbać o przyrodę nawet w mieście, troszcząc się o żyjące wokół nas stworzenia. A walka z fajerwerkami to jeden z kroków, by wszystkim nam żyło się jednak lepiej. Tak będzie, gdy zrozumiemy, że obok nas żyją też inni: z własnymi lękami, obawami. Twórzmy świat akceptowalny dla każdego – nie tylko dla najsilniejszych i najgłośniejszych.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-12T19:16:41+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T18:10:24+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:21:49+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T16:09:13+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T15:10:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T14:41:47+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T12:28:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T11:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T10:40:01+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T10:25:32+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T06:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-12T06:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T21:20:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T18:08:41+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T17:26:10+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T16:57:33+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T16:16:52+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T15:50:03+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T15:26:58+01:00
Aktualizacja: 2026-02-11T14:50:21+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA