Polskie miasto rezygnuje z fajerwerków. Tej siły nie zatrzymacie
Przykład Krakowa najwyraźniej dodał odwagi innym.

Kraków przetarł szlak – radni wprowadzili zakaz odpalania fajerwerków, petard, ogni sztucznych i innych materiałów pirotechnicznych widowiskowych w okresie całorocznym na terenie Gminy Miejskiej Kraków.
Podczas dyskusji na sesji Rady Miasta radni podkreślali, że odpalanie materiałów pirotechnicznych, powoduje liczne uciążliwości w postaci hałasu, zanieczyszczeń powietrza oraz zagrożeń dla zdrowia i życia osób posługujących się nimi oraz osób postronnych. Wskazywano też na psychiczne traumy starszych mieszkańców, którzy przeżyli doświadczenie II wojny światowej oraz imigrantów z Ukrainy. Podkreślano też troskę o dobrostan zwierząt zarówno domowych, jak i wolno żyjących, u których hałaśliwe wybuchy i rozbłyski świetlne wywołują stres i dezorientację - argumentowało miasto.
Do akcji wkroczył jednak wojewoda, uznając, że przepis jest niepotrzebny. A poza tym zakaz odpalania fajerwerków miałby uderzać w wolność mieszkańców Krakowa.
Ewentualnym przeszkodami nie przejmuje się Wrocław. Radni powiedzieli "nie" fajerwerkom
Na terenie gminy Wrocław wprowadzano zakaz używania wyrobów pirotechnicznych widowiskowych, w szczególności fajerwerków, petard, rac oraz ogni sztucznych. Dotyczy nie tylko miejsc publicznych, ale też "nieruchomości prywatnych w zakresie, w jakim użycie wyrobów pirotechnicznych powoduje emisję hałasu, substancji lub innych oddziaływań wykraczających poza granice tej nieruchomości".
Pomysłodawcą wniosku o zakazie fajerwerków był Klub Radnych Lewicy.
Złożyłam ten projekt w imieniu Klubu Lewicy, bo od lat docierały do nas skargi mieszkańców dotyczące hałasu, poczucia zagrożenia i realnych szkód związanych z używaniem fajerwerków. W gęsto zabudowanym mieście nie da się korzystać z pirotechniki w sposób, który nie oddziałuje na innych - na dzieci, seniorów, osoby nadwrażliwe, zwierzęta. Do tego dochodzą pożary, urazy i ogromne obciążenie służb ratunkowych oraz szpitalnych oddziałów ratunkowych. Ta uchwała to odpowiedź na te problemy i krok w stronę spokojniejszego, bezpieczniejszego miasta. To nie jest ograniczenie wolności, to wyraz wzajemnego szacunku, empatii i troski o nasze miasto i jego mieszkańców – wyjaśniła Anna Kołodziej, Radna Rady Miejskiej Wrocławia.
To nie jest zamach na wolność - zapewnia radna
Kołodziej argumentuje, że jest to "wyraz troski o mieszkańców i o wspólną przestrzeń". Owszem, można zasłaniać się tradycją i mówić, że strzelano od dawna, ale trzeba też zrozumieć tych, którym taki hałas przeszkadza. Żyjemy w przebodźcowanej rzeczywistości, a fajerwerki dokładają do tego istotną cegiełkę. To wcale nie tak, że to tylko jedna noc – na długo przed sylwestrem, a także długo po, słychać jeszcze wystrzały.
Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zwraca uwagę na rosnącą świadomość mieszkańców.
Wprowadzony dziś zakaz to naturalna konsekwencja prowadzonej od dawna miejskiej polityki w tym zakresie. Od lat przed każdą nocą sylwestrową apelowaliśmy o nieużywanie fajerwerków - z myślą o ludziach i zwierzętach. Dla wielu seniorów, dzieci, osób chorych czy wrażliwych na hałas huk fajerwerków to nie radość, a stres, lęk i realne cierpienie. Dziękuję radnym za podjęcie tej decyzji oraz wszystkim mieszkankom i mieszkańcom, organizacjom społecznym i aktywistom, którzy od lat zwracali uwagę na ten problem. To przykład dialogu i odpowiedzialnej polityki miejskiej – podkreślił prezydent.
W uzasadnieniu uchwały zwrócono uwagę również na inny negatywny skutek używania pirotechniki – chodzi o emisję pyłów i substancji chemicznych, co przekłada się na gorszą jakość powietrza. I faktycznie, już kilka lat temu Główny Inspektorat Ochrony Środowiska odnotował wpływ wystrzałów na smog. Nie inaczej było podczas powitania 2026 r.
- Nasze stacje pomiarowe w noc Sylwestrową, tuż po północy zanotowały gwałtowne wzrosty stężeń pyłów PM10 i PM2,5 w całej Polsce. To bezpośredni efekt strzelania fajerwerkami – napisano w komunikacie opublikowanym na początku stycznia.
Władze Wrocławia podkreślają, że decyzja radnych nie oznacza jeszcze natychmiastowego wejścia w życie zakazu. Teraz miasto czeka na "pozytywną weryfikację" wojewody. Czy będzie problem jak w Krakowie?
We Wrocławiu argumentują, że "podstawą prawną dla przyjętej uchwały są przepisy ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którą gmina odpowiada za zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty w zakresie porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli, a także posiada kompetencje do wydawania przepisów porządkowych, jeżeli jest to niezbędne dla ochrony życia, zdrowia, spokoju i bezpieczeństwa publicznego".






































