Zakaz sprzedaży fajerwerków w Polsce. Bambinizm zaślepił wam oczy
Nie ma takiej rzeczy na świecie, której nie da się przepchnąć przy użyciu klasycznych technik manipulacyjnych. Kiedyś używało się do tego dobra dzieci, ale czasy się zmieniły, dzietność spadła, więc teraz można wprowadzić dowolny zakaz, twierdząc, że to dla dobra zwierząt. Na tapet trafiły fajerwerki, które niszczą zdrowie i życie małych istot. Szkoda, że ta troska o zwierzęta kończy się na etapie wzniosłych idei, a schronisk dla zwierząt nie ma kto kontrolować.

Zacznijmy nietypowo, od dramatycznych relacji dotyczących tego, co dzieje się w schroniskach dla psów, hotelach dla zwierząt oraz w instytucjach, które wykorzystują w swojej pracy psy. Obejrzałem kilka materiałów o nieprawidłowościach w schroniskach, o tym że policyjne psy potrafią leżeć głodne w kałuży własnej krwi, bo nie ma pieniędzy na ich leczenie oraz na zapewnienie im godnych warunków, gdy przechodzą na psią emeryturę.
Ze zgrozą przyjąłem informację, że państwowe służby powołane do monitorowania losu zwierząt po raz kolejny zawiodły i dopiero zainteresowanie celebrytki sprawiło, że wzięły się do pracy. Powstało ogólnopolskie i całkowicie słuszne oburzenie. Na fali tego oburzenia grupa posłów złożyła projekt ustawy, który wprowadza zakaz sprzedaży fajerwerków osobom fizycznym. To w praktyce oznacza koniec branży pirotechnicznej w Polsce.
Zapewne zastanawiacie się, dlaczego we wstępie do tego tekstu poruszam kwestię schronisk i warunków tam panujących. To po prostu pokazuje doskonale, że w naszym kraju nie ma kompleksowych rozwiązań dotyczących dobrobytu zwierząt i żyjemy od kryzysu do kryzysu. Gdy jakiś temat robi się medialny, to na fali oburzenia próbuje się przepchnąć mniej więcej powiązane tematycznie regulacje, które w praktyce oznaczają więcej problemów niż zysków. Dodatkowo raz w roku możemy uspokoić nasze sumienia i wrócić do ignorowania tematu przez kilka najbliższych miesięcy.
Dokładnie jest tak z darami na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Kilka złotych wrzuconych do puszki pomaga nam poczuć się lepszym człowiekiem. Teraz nadarzyła się okazja, żeby znów to zrobić, wystarczy głośno krzyczeć za zakazem sprzedaży fajerwerków.
Sejmowa Komisja Nadzwyczajna ds. ochrony zwierząt zarekomendowała uchwalenie projektu zakazującego sprzedaży fajerwerków
Według poselskiego projektu sprzedaż fajerwerków osobom fizycznym byłaby zakazana. W pierwotnej wersji projektu zakazem objęto wyroby pirotechniczne klasy F3. Co to oznacza? Do nich zaliczają się wyroby o średnim stopniu zagrożenia i nieszkodliwym dla zdrowia poziomie hałasu. Przeznaczone są do użytku na otwartych przestrzeniach, z dala od ludzi. Mają dużą moc i jednocześnie zawierają bardzo dużo prochu. Do tej kategorii trafiają również te wszystkie głośne petardy.
Ten zakaz był w miarę sensowny, branża nawet specjalnie nie protestowała, bo te wyroby najczęściej wybierają podmioty profesjonalne, które nie byłyby objęte zakazem, a klienci indywidualni i tak wolą inne fajerwerki. Owszem, trochę spadłyby obroty, ale byłoby to do przyjęcia. Byłoby, gdyby nie nagła poprawka zgłoszona przez jednego z posłów.
W jej myśl zakazane byłyby wyroby pirotechniczne klasy F2. To wyroby o niskim stopniu zagrożenia, takie jak rzymskie ognie, małe wyrzutnie, czyli to, co Polacy najczęściej kupują. Poprawka w praktyce likwiduje branżę pirotechniczną. Komisja Nadzwyczajna ją przyjęła. Inny poseł próbował ratować branżę, wprowadzając możliwość zakupu fajerwerków właśnie w okresie Nowego Roku, ale jego poprawka przepadła. Teraz projekt trafił do Sejmu, gdzie odbędzie się drugie czytanie.
Zapewne zaraz zobaczycie w sieci te same co zawsze zdjęcia kilkunastu martwych ptaków, usłyszycie opowieści o zestresowanych zwierzętach domowych oraz tych, które może i żyją daleko od miasta, ale same błyski na niebie powodują u nich stres. To wszystko jest klasycznym zestawem manipulacji, który ma wzbudzić w was współczucie. Nie mówię, że zwierzęta nie cierpią, bo są takie przypadki, i że ptaki nie giną, bo to też się zdarza, ale to nie jest skala, która tłumaczyłaby wycinanie całej branży. Wiecie, ile w zeszłym roku znaleziono martwych ptaków po nocy sylwestrowej? 80 w całej Polsce. Nie mówię, że to niewiele, ale jednocześnie dziennie ginie ich więcej z innych przyczyn - wlatują w budynki, uderzają w samochody itd. Skala tego zjawiska jest marginalna w porównaniu do innych zagrożeń cywylizacyjnych.
Zwolennicy zakazu mówią, że śmierć to tylko jeden ze skutków, bo ptaki mają się stresować. Trudno mierzyć poziom stresu u dzikich ptaków, ale nadal mówimy o jednej nocy w roku. Czy 80 ptaków wartych jest 30 tysięcy miejsc pracy?
Mój kolega klasista twierdzi, że fajerwerki to rozrywka ludzi prymitywnych, że wykształceni ludzie na poziomie, nie czerpią z nich radości. Mnie od takich twierdzeń otwiera się gilotyna w kieszeni, bo nie znoszę takiego klasyfikowania ludzi. Fajerwerki są rozrywką, którą kochamy od dwóch tysięcy lat. Towarzyszą ludzkości w chwilach największych wydarzeń, świąt i uroczystości. Spektakle na brazylijskich plażach czy olbrzymie pokazy w Japonii pokazują, że kochamy je pod każdą szerokością geograficzną. Czy możemy założyć, że Japończycy są prymitywni, jeżeli ich to cieszy? A może to tylko Polacy nie mogą używać fajerwerków?
Branża pirotechniczna w Polsce jest silna. Po co ją niszczyć?
Według publicznie dostępnych danych w branży pirotechnicznej pracuje 30 tys. osób. Jesteśmy piątym eksporterem fajerwerków na świecie, a roczne obroty tej branży to 700 mln zł. Co ciekawe - zdecydowana większość przypada na grudzień, ale to dlatego, że kupno fajerwerków kojarzy nam się ze świętowaniem nowego roku. Wbrew temu, co próbuje nam się udowodnić - Polacy nie są sadystami, ani nie chcą codziennie oglądać fajerwerków. W teorii możecie używać ich przez cały rok, ale w praktyce ich używanie jest zabronione na mocy uchwał lokalnych. Po prostu wojewodowie co roku zezwalają na używanie ich w Sylwestra i Nowy Rok. Osoby fizyczne odpowiadają za 95 proc. obrotu, podmioty profesjonalne to tylko 5 proc. To pokazuje skalę problemu. Według prognoz branża się rozwija i za kilka lat będzie w światowej trójce.
Powiecie, że 30 tys. osób może się przebranżowić, zresztą takie oświecone tezy podnoszą artyści, którzy popierają ten zakaz. Zdumiewające, że są jednocześnie grupą zawodową, która na sugestie o tym, że jeżeli działalność artystyczna nie zapewnia dochodów, to należy się przebranżowić, reaguje histerią i oburzeniem, a następnie biegnie do ministra kultury po dotacje. Pracownicy branży fajerwerków nigdzie nie pobiegną, zostaną sami z problemem, który powstał z nie z ich winy.
Ty chory bydlaku bez serca, pewnie nigdy nie miałeś żadnego zwierzęcia, więc nie wiesz co to prawdziwa miłość!
Najwidoczniej na wielkiej życiowej ruletce trzy razy z rzędu dobrze obstawiłem, bo żaden mój psiak nie miał problemów z fajerwerkami. Może dlatego, że nie robię z tego zagadnienia i nie przeżywam tego? Mogło mieć na to wpływ, że mieszkam blisko poligonu, a może to kwestia tego, że mam dzieci, więc psy są przyzwyczajone do hałasu? A może dlatego, że nie dałem się zwariować i nie próbuję desperacko wpychać zwierząt w ludzkie ramy? Nie nadaję im ludzkich uczuć, nie reaguję irracjonalnie na samą myśl, że mogą odczuwać stres. Na każdy argument o tym, że ktoś siedział z psem w łazience, ja mogę powiedzieć, że razem z moim psem podziwiałem tegoroczne widowisko. Ma to taki sam wymiar dowodowy, ale tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego.
Twoje zwierzę domowe jest twoim problemem. I tylko twoim
Przygarnięcie psa, kota, chomika czy innego dowolnego zwierzęcia jest świadomym wyborem. Trzeba sobie zdać sprawę, że nie będą to doświadczenia rodem z Instagrama, gdzie każdy pupil jest kochany, zjada wszystko, w ogóle nie szczeka, nie obsikuje każdej możliwej rzeczy na dworze, a kupy robi tylko pachnące fiołkami, które magicznie znikają. Nie, to obowiązek, który wiąże się czasem z tym, że zwierzę nie będzie idealne, będzie trzeba poświęcić mu uwagę. Da się przygotować domowe zwierzątko na jedną noc w roku. Hodowca, od którego wziąłem mojego pudelka puszczał całemu miotowi różne dźwięki - burzy, deszczu, ruchu ulicznego i fajerwerków. Dlaczego? Bo świat jest głośnym miejscem i trzeba mieć tego świadomość.
Podczas spacerów obserwuję, że niektórzy posiadacze psów mają problem z utrzymaniem czystości po nich, nie zwracają uwagi, gdy te próbują kogoś zaatakować, ale jednocześnie oczekują pełnej empatii, bo psiak gorzej czuje się 31 grudnia. Idąc tym tropem, starsi ludzie powinni protestować przeciwko każdemu ujadającemu psu w bloku, bo przecież mają prawo do wypoczynku w ciszy przez cały rok, ale jednak jest to im odbierane. Godzimy się na to, bo podobno to kwestia podejścia do wolności. To pozostaje nam odpowiedzieć na pytanie, w którym momencie jedna wolność może być naruszana kosztem drugiej? Wtedy, gdy ktoś głośniej krzyczy? Czy jeżeli do mieszkania obok mojego wprowadzi się sąsiad z papugą, to powinienem optować za zakazem hodowli papug, bo cierpię z powodu jej obecności?
Da się egzystować w świecie, w którym są fajerwerki i są zwierzęta
Od lat postuluje się zakaz sprzedaży niebezpiecznych petard, które generują hałas. To właśnie one odpowiadają za większość obrażeń u ludzi. Co ciekawe - zazwyczaj pijanych. Fajerwerki są znacznie bezpieczniejsze. Od lat wprowadza się na rynek fajerwerki bezhukowe, czyli te, które generują huk tylko w momencie wystrzału, natomiast rozbłysk jest cichy. To właśnie z takich korzysta WOŚP i takie powinny być w obrocie. Są o wiele mniej szkodliwe dla zwierząt, hałas przy wystrzale nie jest głośniejszy niż odgłosy wielkiego miasta. Są wręcz stworzone do używania ich w mieście i takie fajerwerki powinny być w sprzedaży nawet w dużych sieciach handlowych przed Sylwestrem. Cena nie jest znacząco wyższa, a uwierzcie mi, że w fajerwerkach wcale nie chodzi o huk, tylko te hipnotyzujące efekty świetlne, które urzekają. Powiem więcej, branża zapewne sama przyklasnęłaby takim ograniczeniom, bo nie dość, że są sensowne, to dodatkowo można je wprowadzić niewielkim kosztem.
Ale to nie w Polsce. U nas trzeba wylać dziecko z kąpielą, bo tego wymaga interes jednej grupy społecznej. Wprowadźmy coś szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu. I zauważcie, że nawet ani razu nie wspomniałem o tym, że zakaz sprzedaży fajerwerków w Polsce jest na rękę innym państwom, ale to dlatego, że nie lubię sugerować takich rzeczy, bo nie uważam, że wszystko jest spiskiem.
Zakaz sprzedaży fajerwerków to pożywka dla szarej strefy
Obecnie w sklepach kupujecie bezpieczne produkty, które spełniają rygorystyczne normy dotyczące zawartości ładunku wybuchowego, głośności itd. Macie pewność, że są bezpieczne, o ile oczywiście nie korzystacie z nich pod wpływem alkoholu. Zakaz sprzedaży osobom fizycznym sprawi, że problem nie zniknie, tylko przeniesie się do sieci, a wtedy żadne normy nie będą obowiązywać i dopiero zacznie się problem.
Wbrew pozorom nie jestem sadystą, nie cieszy mnie cierpienie zwierząt. Po prostu wiem, że da się pogodzić fajerwerki z niesprawianiem im bólu. Wystarczy tylko pomyśleć przy tworzeniu prawa i wszystko będzie dobrze.







































