Post przerywany nie działa. "Równie dobrze możesz nic nie robić"
Modny post przerywany miał być przełomem w walce z otyłością. Przegląd badań pokazuje jednak, że cudów nie ma, a kilogramy nie znikają same.

Post przerywany stał się jedną z najmodniejszych strategii odchudzania ostatnich lat. Zamiast liczenia każdej kalorii, obiecuje prosty układ oparty na zegarku. W wersji 16/8 przez 16 godz. w ciągu doby nic nie jemy, a wszystkie posiłki upychamy w 8-godzinnym okienku. W odmianie 5/2 przez 5 dni tygodnia jadamy normalnie, a przez 2 kolejne drastycznie ograniczamy kalorie.
Idea wydaje się kusząco logiczna. Skoro skracamy czas, w którym można sięgać po jedzenie, to przeciętnie zjemy mniej, niż gdybyśmy podjadali od śniadania do późnej kolacji. Post ma też rzekomo porządkować gospodarkę hormonalną, poprawiać wrażliwość tkanek na insulinę, czyli hormon pomagający regulować poziom glukozy, a przy okazji uruchamiać procesy naprawcze w komórkach. W przestrzeni publicznej szybko zaczęto o nim mówić jak o niemal uniwersalnym remedium na problemy z wagą.
Problem jednak w tym, że kiedy zamiast opinii trenerów personalnych i influencerów sięgnie się po twarde dane z badań nad pacjentami, obraz robi się znacznie mniej efektowny.
Co sprawdzili naukowcy u prawie 2 tys. osób?
Nowa analiza, którą przygotował zespół badaczy z Argentyny we współpracy z ośrodkami z Ameryki Północnej, Europy, Chin, Australii i Ameryki Południowej, wzięła na warsztat to, co w medycynie uważa się za złoty standard dowodu. Chodzi o randomizowane badania kontrolowane, czyli takie, w których uczestników losowo przydziela się do różnych grup i porównuje ich wyniki.
Naukowcy zebrali dane z 22 takich badań obejmujących prawie 2 tys. dorosłych w wieku od 18 do 80 lat. Wszyscy mieli nadwagę albo otyłość, czyli nadmierną ilość tkanki tłuszczowej, która zwiększa ryzyko chorób serca, cukrzycy czy nadciśnienia. Część badanych stosowała różne warianty postu przerywanego, inni dostawali klasyczne zalecenia dietetyczne, a jeszcze inni nie wprowadzali żadnych uporządkowanych zmian żywieniowych.
W pierwszym kroku porównano osoby na poście przerywanym z tymi, którym doradzano tradycyjne ograniczenie kalorii. Wynik był druzgocący. Różnice w spadku masy ciała były tak niewielkie, że trudno w ogóle mówić o przewadze którejkolwiek metody. Post okazał się po prostu kolejną formą diety.
Potem badacze zestawili post przerywany z grupami, które formalnie nie robiły ze swoim sposobem odżywiania zupełnie nic. I tu znów zabrakło efektu wow. Różnice w wadze pomiędzy tymi, którzy żyli według sztywnych okienek, a tymi, którzy nie poddali się żadnej konkretnej interwencji, były marginalne. Uczestnicy z nadwagą i otyłością nie chudli dzięki postowi znacząco bardziej niż ci, którzy po prostu trwali przy dotychczasowych nawykach.
Co ważne, naukowcy sprawdzili też, czy efekt nie zależy od płci, wieku czy konkretnej odmiany postu, i wciąż nie znaleźli przekonującego dowodu na przewagę tej strategii nad brakiem zaplanowanej diety.
Problem z przestrzeganiem zasad
Wielu specjalistów zwraca uwagę, że znaczna część badań nad postem przerywanym w ogóle nie mierzy w sposób rzetelny, czy uczestnicy trzymali się ustalonych zasad.
Jeśli spora część uczestników deklaruje post, ale w rzeczywistości łamie zasady, to analiza nie odpowiada na pytanie, czy post przerywany jako taki nie działa, czy po prostu jest zbyt trudny do systematycznego stosowania w normalnym życiu. Dla osoby z nadwagą efekt końcowy jest co prawda podobny – kilogramy nie spadają w sposób spektakularny. Z punktu widzenia nauki ma to jednak duże znaczenie.
Nie cud, ale też nie katastrofa. Co z innymi skutkami postu?
Nowe podsumowanie skupia się na jednym, konkretnym wskaźniku, który dla wielu osób jest najważniejszy, a mianowicie samej masie ciała. W tym wymiarze post przerywany wypada rozczarowująco. To nie znaczy jednak, że można już z pełnym spokojem uznać go za całkowicie bezużyteczny.
Niektóre wcześniejsze prace częściowo sugerowały, że ograniczanie okna żywieniowego może wpływać na poziom glukozy we krwi, insulinooporność albo ciśnienie tętnicze, czyli parametry związane z ryzykiem chorób metabolicznych. Inne z kolei nie potwierdzały tych korzyści albo wskazywały na efekty tylko u wybranych grup. Nowa analiza nie rozstrzyga tego sporu, bo w ogóle nie koncentruje się na takich wskaźnikach zdrowotnych.
Zobacz także:
Można więc powiedzieć, że post przerywany nie jest cudownym narzędziem do szybkiego chudnięcia dla osób z nadwagą i otyłością, ale nie daje się też jeszcze jednoznacznie zaszufladkować jako metoda całkowicie pozbawiona sensu. Po prostu z perspektywy wagi ciało reaguje na niego znacznie spokojniej, niż obiecuje marketing dietetyczny.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Gustavo Fring, Pexels







































