Lotnisko w Krakowie czeka na decyzję, a urząd śpi. Zapomnieli o prostej formalności
Jesienno-zimowy okres nie jest łatwy dla krakowskiego lotniska, bo przez problemy z mgłą staje się utrapieniem dla pasażerów i obiektem drwin całej Polski. Jakby tego było mało, doszedł kolejny powód do żartów.

Kluczowa decyzja środowiskowa związana z budową nowego pasa startowego miała zapaść 18 lutego. Portal Rynek Lotniczy ujawnił jednak, że werdykt poznamy później. Wszystko przez to, że magistrat nie opublikował w terminie obwieszczenia w Biuletynie Informacji Publicznej.
Według przepisów "organy administracji publicznej zobowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań".
Urząd Miasta Krakowa zaspał i teraz cała procedura się wydłuży
Radio Kraków potwierdza, że komunikat "pojawił się o ok. 3 tygodnie później, niż powinien".
- Trwa to długo, ale wszystko jest już na ostatniej prostej – zapewnił w rozmowie z rozgłośnią wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar.
Jestem przekonany, że już niebawem ten spektakl, któremu nie są winne ani obecny rząd, ani obecne władze miasta i lotniska zakończy się sukcesem – dodał.
Jak pisaliśmy na Spider's Web, główną przeszkodą w rozwoju lotniska jest budowa nowej drogi startowej, która ma zastąpić wysłużony pas o długości 2550 metrów. Proces inwestycyjny ciągnie się od lat, a port nie może uzyskać niezbędnej decyzji środowiskowej ze względu na protesty okolicznych mieszkańców Balic, Szczyglic i Rząski.
W przypadku niepowodzenia w uzyskaniu pozwoleń, władze lotniska przygotowują opcję atomową – generalny remont i przebudowę obecnej drogi startowej. Oznaczałoby to jednak trzymiesięczne zamknięcie krakowskiego lotniska.
Krakowskie lotnisko czeka na decyzję już bardzo długo, więc do opóźnień wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Z drugiej strony, to właśnie przez wcześniejsze przesunięcia każdy powinien być świadomy, jak ważna jest to kwestia i dlatego całość musi być zapięta na ostatni guzik. Wyłożono się na prostej drodze i z kuriozalnego powodu na decyzję znowu trzeba czekać dodatkowy miesiąc. Niby niewiele, ale aż ciśnie się pytanie: ile można?!
To czekanie jest zmorą krakowskiego lotniska: jak nie na urzędników, to na odpowiednie warunki pogodowe. Tyle dobrego, że niedawno port mógł rozpocząć proces wdrażania systemu ILS kategorii II, co pozwoli znacząco ograniczyć liczbę odwoływanych i przekierowywanych lotów w czasie mgieł.
Choć oczywiście na system ILS drugiej kategorii rzecz jasna trzeba będzie… poczekać. Według zapowiedzi proces wdrażania zakończy się w pierwszym kwartale 2027 r. Kto jak kto, ale w Krakowie na pewno wiedzą, co to znaczy być cierpliwym.







































