Centra danych pożerają kolejny segment. Zjedzą twój domowy internet
Ceny pamięci rosną jak szalone. Routery i dekodery mogą stać się kolejną ofiarą boomu na AI.

Rynek elektroniki użytkowej znowu ma problem - i znowu winna jest sztuczna inteligencja. Najnowsze analizy Counterpoint Research pokazują, że ceny pamięci DRAM i NAND - wykorzystywanych w routerach, modemach i set‑top boksach - wzrosły nawet siedmiokrotnie względem dołka z 2023 r. To skala, która potrafi wywrócić cały segment sprzętu sieciowego do góry nogami.
Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek. Producenci urządzeń CPE (Customer Premises Equipment) - czyli tych wszystkich pudełek, które operatorzy instalują w naszych domach - już teraz alarmują, że nie są w stanie zabezpieczyć dostaw na rozsądnych warunkach. Część firm ogranicza produkcję, inne wstrzymują negocjacje, bo ceny zmieniają się z tygodnia na tydzień. Operatorzy telekomunikacyjni zaczynają mówić o opóźnieniach, a niektórzy wprost przyznają, że koszty zakupu sprzętu rosną szybciej, niż są w stanie to udźwignąć.
Czytaj też:
AI zjada rynek podzespołów - dosłownie
Mechanizm jest boleśnie znajomy. Najpierw zabrakło GPU, potem serwerowych CPU, później pamięci HBM, a teraz zaczyna brakować zwykłych kości DRAM i NAND. Wszystko dlatego, że Big Tech buduje centra danych dla AI w tempie, które jeszcze niedawno wydawałoby się absurdalne. Amazon, Google, Meta, Microsoft, OpenAI - wszyscy kupują podzespoły na potęgę, często rezerwując całe moce produkcyjne na wiele kwartałów do przodu.
A kiedy fabryki nie nadążają to priorytetem stają się klienci, którzy płacą najwięcej. Routery i dekodery, choć niezbędne w codziennym życiu, nie generują takich marż jak serwerowe moduły pamięci. W efekcie producenci sprzętu sieciowego trafiają na koniec kolejki - i muszą płacić znacznie więcej, by w ogóle dostać towar.
Dlaczego router potrzebuje tyle pamięci?
Jeszcze kilka lat temu router operatora był prostym urządzeniem, które można było zasilić 64 MB RAM‑u i nikt nie narzekał. Dziś to mały komputer z systemem Linux, obsługą Wi‑Fi 6 lub 6E, rozbudowanymi funkcjami bezpieczeństwa, QoS‑em, mechanizmami do zdalnego zarządzania i coraz częściej integracją z usługami chmurowymi. To wszystko wymaga pamięci.
Set‑top boksy są jeszcze bardziej wymagające. Obsługa 4K, HDR, aplikacji streamingowych, buforowania, aktualizacji OTA - to już nie są czasy prostych tunerów DVB‑T.

Counterpoint Research zwraca uwagę, że operatorzy telekomunikacyjni już teraz odczuwają skutki kryzysu. Dostawy sprzętu są opóźnione, magazyny pustoszeją, a plany modernizacji sieci - zwłaszcza tych związanych z przejściem na Wi‑Fi 6/7 - zaczynają się rozjeżdżać. W skrajnych przypadkach operatorzy mogą być zmuszeni do ograniczenia dostępności bardziej zaawansowanych urządzeń lub wprowadzenia dopłat.
To z kolei oznacza, że konsumenci mogą odczuć skutki kryzysu szybciej, niż się spodziewają. Nowe instalacje Internetu mogą trwać dłużej, wymiana uszkodzonego routera nie będzie już „od ręki”, a nowoczesne urządzenia mogą stać się droższe lub trudniej dostępne.
Boom na AI sprawia, że podzespoły, które były tanie i powszechne nagle stają się towarem luksusowym. A to dopiero początek, bo Big Tech nie zwalnia tempa. Jeśli więc w najbliższych miesiącach operator zacznie mówić o czasowych trudnościach z dostępnością sprzętu albo niewielkiej korekcie cenowej to już wiesz, skąd wieje wiatr. A jeżeli planujesz wymianę routerów w domu, to lepiej nie zwlekać. Kryzys cenowy jest niemal pewny.







































