Możesz pomóc w obronie Ziemi. Trzeba patrzeć w niebo
Masz teleskop Unistellar? Możesz pomóc w obronie Ziemi przed planetoidami i brać udział w prawdziwych badaniach astronomicznych.

Nie trzeba pracować w NASA, żeby pomóc w obronie Ziemi przed asteroidami. Wystarczy teleskop, aplikacja w telefonie i gotowość, by poświęcić kilka wieczorów na patrzenie w niebo. Firma Unistellar, we współpracy z naukowcami z instytutu SETI, zamienia hobbystów w część globalnego systemu wczesnego ostrzegania i badań kosmosu.
Domowy teleskop może być elementem obrony planetarnej
Czy amator na podwórku pod Warszawą albo w bloku w Krakowie może pracować nad bezpieczeństwem Ziemi? Okazuje się, że tak. Firma Unistellar tworzy tzw. smart teleskopy, czyli urządzenia, które same odnajdują obiekty na niebie, śledzą je i zapisują dane obserwacyjne. Każdy taki teleskop, po połączeniu z aplikacją w smartfonie, może stać się częścią rozproszonej sieci naukowej.
Za część naukową odpowiada Franck Marchis – astronom z instytutu SETI (Search for Extra-Terrestrial Intelligence) i jednocześnie dyrektor naukowy Unistellar. To on wraz z zespołem układa kampanie obserwacyjne tak, by amatorzy dostarczali danych, których brakuje dużym obserwatoriom: z wielu miejsc na świecie, w tym samym czasie, w bardzo konkretnych kierunkach.
To klasyczna nauka obywatelska, czyli model, w którym zamiast kilku potężnych teleskopów pracują setki mniejszych, rozsianych po całym świecie. Zamiast potężnych farm komputerów, jak w dawnym projekcie SETI@home, pracują dziś żywi ludzie z teleskopami i aplikacją w ręku.
Od asteroid po egzoplanety
Właściciele teleskopów mogą podpinać się do kilku typów kampanii:
- obserwacji asteroid bliskich Ziemi, w tym tzw. zakryć (gdy asteroida przelatuje na tle gwiazdy i na chwilę ją gasi);
- śledzenia przejść egzoplanet przed tarczami gwiazd (tranzytów);
- monitorowania komet i ich aktywności;
- obserwacji satelitów i innych obiektów na orbicie.
Zakrycie gwiazdy przez asteroidę może trwać zaledwie kilka sekund, ale dla naukowców jest bezcenne. Zanik światła zdradza bowiem wielkość, kształt i dokładną trajektorię obiektu. Jeden teleskop daje pojedynczy pomiar, kilkadziesiąt rozrzuconych po świecie tworzy już precyzyjną tomografię przelatującej skały.
Sieć Unistellar miała już swój udział w głośnych wydarzeniach. Podczas misji DART, czyli słynnego testowego taranu NASA w asteroidę, amatorskie teleskopy z tej sieci zarejestrowały moment uderzenia i późniejsze zmiany jasności obiektu. Dane zebrane przez obywatelskich obserwatorów trafiły potem do fachowych analiz, potwierdzając, że trajektoria asteroidy faktycznie się zmieniła.
Inny przykład to obserwacje międzygwiezdnej komety 3I/ATLAS. Jedno z nagrań, wykonane przez użytkownika teleskopu Unistellar, pozwoliło naukowcom dokładnie zmierzyć jej jasność i śledzić, jak obiekt zachowuje się, gdy przelatuje przez nasz układ planetarny.
Jak dołączyć do polowania na asteroidy?
Od strony użytkownika cała operacja wygląda zaskakująco prosto. Po zakupie teleskopu Unistellar zakładasz konto w aplikacji i włączasz specjalną sekcję poświęconą nauce. Tam pojawia się lista aktualnych misji – od pilnych kampanii obrony planetarnej po spokojniejsze obserwacje egzoplanet.
Przeczytaj także:
Aplikacja pokazuje, które zjawiska będą widoczne z twojej lokalizacji i o której godzinie warto wyjść z teleskopem na balkon czy do ogrodu. Gdy wybierzesz interesującą cię kampanię, system podpowiada współrzędne RA i Dec, czyli odpowiedniki długości i szerokości geograficznej na niebie. Po kliknięciu przycisku odpowiadającego komendzie GoTo teleskop sam obraca się we właściwe miejsce i rozpoczyna obserwację. Po zakończeniu sesji dane nie lądują w cyfrowej szufladzie, tylko lecą prosto do zespołu naukowców.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: Valentin Ivantsov, Pexels







































