REKLAMA

Podróże jak moja przechodzą do historii. Czas powitać luksus

Moja ostatnia podróż w 2025 r. była symboliczną zapowiedzią tego, jak będziemy jeździć pociągami w 2026 r.

nadchodza pociagi
REKLAMA

W zasadzie z tej mojej radości to powinno być mi głupio. Kiedy w sylwestra podjechał pociąg mający czasy świetności za sobą, wcale mnie to nie zmartwiło. Wręcz przeciwnie. Przejazd pojazdem wyglądającym jak niezadbany muzealny eksponat to dziś coś na kształt atrakcji. Podróż nie wymagała wielkich poświęceń. W środku fotele były wymienione, nie trzeba było więc siedzieć na plastikowych kanapach jak jeszcze kilkanaście lat temu. Było ciepło, nawet bardzo. Wygłuszenie pozostawiało wiele do życzenia, ale ponieważ przedział był pusty, szum pędzącego składu miał swój klimat. Można było spokojnie czytać książkę, jechało się przyjemnie. Odświeżone wnętrze starego pociągu nie przenosiło do poprzedniej epoki, choć odbiegało od tego, co teraz jest standardem. Nawet ponad dziesięcioletnie pociągi zaskakują świeżością, której sylwestrowemu pociągowi jednak brakowało. Minione czasy przywoływał napis na jednym z dworców, informujący o tym, że współzawodnictwo pracy buduje nowego człowieka, ale mimo wszystko na pewno nie maszyna, w której siedziałem.

REKLAMA

Powinno być mi głupio, bo przecież co to za atrakcja – stary pociąg

Bywa, że lekko denerwują mnie te turystyczne weekendowe trasy realizowane za pomocą leciwych autobusów czy tramwajów. Rozumiem, że to gratka dla pasjonatów komunikacji miejskiej i samych turystów, ale mam z tym pewien problem. Szczególnie gdy na ulice wyjeżdżają składy nie z lat 50. XX w., a takie, którymi jeszcze ja jeździłem. To przecież było tak niedawno! Kiedy taki autobus nie był atrakcją, a smutną i szarą rzeczywistością, siedząc lub stojąc w środku przeklinałem dziury powstałe na skutek rdzy, przez które dostawał się mroźny wiatr. Zimą w środku było chłodno i nieprzyjemnie, latem zaś gorąco, mimo otwartych wszystkich możliwych okien i licznych szczelin. A teraz taka jazda to frajda. Oburzające.

No i proszę, w końcu sam stałem się takim turystą, który cieszy się, że może jechać po staremu. A przecież 15 lat temu głośno bym westchnął na widok dokładnie tego samego pociągu, który niedawno zabrał mnie w sylwestrową drogę. Owszem, wtedy w środku było znacznie gorzej, ale wciąż w pamięci mam takie podróże. Żywe wspomnienie mogłoby wywołać inną reakcję. Choćby złość: "serio, kończy się 2025 r. i taki trup?". Kiedy wokół jeżdżą już nowe pociągi i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, radość z wkroczenia na pokład starego jest nie na miejscu.

Właśnie dlatego powinno być mi głupio. Nie było, bo korzystam z wygodnego usprawiedliwienia – radość z jazdy starym pociągiem świadczy tylko o tym, jakich miłych czasów dożyliśmy. Standardem są klimatyzowane pojazdy, z dostępem do WiFi, gniazdkiem (choć i w tym sylwestrowym pojeździe, któremu nie dano odejść na zasłużoną emeryturę, można było bezproblemowo ładować baterie) i rozsuwanymi automatycznymi drzwiami. A kiedy przyjeżdża wspomnienie tamtych gorszych czasów, można potraktować to jako wyjątek od reguły. Urozmaicenie. Może po prostu podświadomie czuję, że to okazja, bo kto wie, kiedy znowu taka opcja się pojawi? Wspomniany napis na ścianie przetrwa, będąc symbolem dawnej epoki. Takich wspomnień na torach nie potrzebujemy. W końcu 2026 r. to kolejny rok odrodzenia polskiej kolei.

Inaczej bym śpiewał, gdybym musiał jeździć takim pociągiem codziennie lub nawet kilka razy w tygodniu. A to się przecież na wielu trasach zdarza. Polregio zdaje sobie sprawę ze swojego pozostania w style. Przewoźnik w czerwcu przedstawił zatrważające dane: w latach 2016–2024 park taborowy Polregio zmniejszył się aż o 63 proc. – z ponad 900 do niewiele ponad 300 własnych pojazdów - a średni wiek taboru przekroczył 40 lat. Pojazdów brakuje, a te, które zostały, to staruszki. I to na torach zdarza się ciągle zauważać.

Szacuje się, że zapewnienie oczekiwanej zdolności operacyjnej i jakości usług wymaga pozyskania około 100 nowych pojazdów do 2030 roku, co przekracza obecne możliwości finansowe spółki – informowało Polregio w czerwcu 2025 r.

Jeśli więc mielibyśmy wskazywać jakieś kolejowe trendy na najbliższe miesiące, to hasłem roku 2026 może być: "używany pociąg". Jeszcze pod koniec 2025 r. Polregio kupiło od tego Pesy cztery elektryczne autobusy szynowe serii EN81. Składy pojawią się na torach pod koniec 2026 r.

Dziewięć używanych pojazdów spalinowych LINT27 obsłuży trasy w północno-wschodniej Polsce, a pięć kolejnych – trzy jednostki LINT41 i dwa składy TALENT – wzmocni połączenia w Wielkopolsce i Lubuskiem. Cztery elektryczne pojazdy 14WE pojawią się na torach w Małopolsce. Pierwszy z nich – po zakończeniu niezbędnych przeglądów i zmianie malatury – kursuje już po tym południowym regionie, a kolejny zacznie wozić podróżnych wraz z początkiem 2026 roku – informował przewoźnik pod koniec 2025 r.

I faktycznie, pojazdy 14WE  kursują już na trasach z Krakowa do Bielska-Białej i Zakopanego, o czym donosi lovekrakow.pl.

Na używane pociągi stawia też PKP Intercity

Owszem, kupowanych jest mnóstwo nowych pojazdów – w 2025 r. rozstrzygnięto przetarg na piętrowe, a także wystartował na pociągi dużych prędkości – ale narodowy przewoźnik potrzebuje wagonów na tu i teraz. Nie można spokojnie i beztrosko czekać, aż wyjadą świeże i pachnące prosto z fabryki, bo ludzie dosłownie wyczekują na peronach. Z miesiąca na miesiąc rośnie frekwencja. Dlatego też zdecydowano postawić się na 50 używanych wagonów z Niemiec. Na polskich torach mamy spodziewać się ich w marcu.

Używany pociąg, i to z Niemiec, w wielu uszach wywołuje dyskomfort. Zupełnie niepotrzebnie. Choć wagony mają swoje lata, to nadal zaskakują wyglądem. Ocenimy, jak usiądziemy, ale na zdjęciach wydają się być komfortowe.

Spokojnie. Nowe maszyny też będą

W kwietniu przewoźnik liczy na dostawę pierwszej z 16 lokomotyw spalinowo-elektrycznych Pesa Gama. "Czekamy na te lokomotywy, bo one rozwiążą wiele problemów eksploatacyjnych" – poinformował "Rynek Kolejowy" Janusz Malinowski.

Do końca 2026 r. na tory wyjechać mają wagony produkowane przez H. Cegielski – Fabrykę Pojazdów Szynowych. Prototyp zaprezentowany na ubiegłorocznych targach Trako wywołał mnóstwo emocji. Krytyka była wielka, a przewoźnik musiał się tłumaczyć.

Przyjęliśmy z uwagą opinie oraz krytyczne głosy na temat pierwszego wagonu wyprodukowanego przez H. Cegielski – Fabrykę Pojazdów Szynowych, zaprezentowanego podczas targów TRAKO 2025. Podzielamy te spostrzeżenia – pojazd w obecnej formie nie spełnia naszych oczekiwań ani standardów, jakie chcemy zapewniać naszym pasażerom – napisał przewoźnik w komunikacie.

Przewoźnik dostrzegł, że "jednym z najczęściej komentowanych elementów były fotele", więc uspokoił, że "rozważy zastosowanie nowych tkanin zaproponowanych przez producenta". Obiecano również, że "docelowe rozwiązanie uwzględni uwagi pasażerów i zamawiającego". Uwag nie brakowało, więc pozostaje mieć nadzieję, że zostaną wysłuchane, a nowe wagony sprawią, że w tym roku poczujemy, co to znaczy nowy komfort.

O renesansie kolei mówi się głównie w kontekście rekordów PKP Intercity, ale swoją niemałą cegiełkę dokładają wojewódzcy przewoźnicy, którzy zresztą coraz częściej zapędzają się poza swoje granice. Nie wszyscy pochwalili się jeszcze wynikami za 2025 r., ale np. Łódzka Kolej Aglomeracyjna przewiozła 12 mln pasażerów, czyli o 1 mln więcej niż w 2024 r.

Rosnące zapotrzebowanie sprawia, że trzeba czymś ludzi wozić. Wiosną flota przewoźnika zwiększy się o pociągi Pesa Elf 3.0. Pojazd może rozpędzić się do 160 km/h, a na pokład zabiera 350 pasażerów, z czego 160 na miejscach siedzących.

- Wyróżnia go przede wszystkim lekka konstrukcja skorupowa – dzięki temu zyskujemy kilkadziesiąt procent oszczędności na masie pojazdu, co przekłada się na mniejsze zużycie energii – zachwalał Krzysztof Ćwikliński, szef sprzedaży w PESA Bydgoszcz.

W tym roku kolejne Impulsy 2 wyjadą na tory na Śląsku. W sumie Koleje Śląskie wzbogacą się o ponad 30 nowych Impulsów 2 o łącznej wartości – wraz z serwisem utrzymaniowym – ok. 1,5 mld zł. Impulsy 2, jak opisywał przewoźnik, to czteroczłonowe, elektryczne zespoły trakcyjne osiągające maksymalną prędkość 160 km/h. Każdy pojazd 31WEbc z rodziny Impuls 2 oferuje 400 miejsc dla pasażerów, w tym 192 siedzące.

W grudniu Koleje Mazowieckie poinformowały o podpisaniu umowy z firmą Stadler Polska na zakup 11 nowoczesnych pociągów elektrycznych Flirt o wartości ponad 711 mln zł brutto. To ostatnia część największego w historii spółki projektu obejmującego zakup łącznie 75 pojazdów za ponad 4,8 mld zł. Pierwsze z nich wyjadą na mazowieckie tory w kwietniu 2026 r.

Elektryczne zespoły trakcyjne typu ER160 FLIRT3 to pięcioczłonowe pojazdy mieszczące 600 osób, w tym 279 na miejscach siedzących. Poruszają się z prędkością maksymalną 160 km/h. Będą wyposażone m.in. w klimatyzację, urządzenia informacji wizualno-dźwiękowej, monitoring zewnętrzny i wewnętrzny, defibrylatory, sieć WI-FI. Dodatkowo zostaną dostosowane do osób z niepełnosprawnościami i o ograniczonej mobilności – wyjaśniał przewoźnik.

- Koleje Mazowieckie inwestują w nowoczesne pojazdy szynowe. W grudniu podpisaliśmy umowę z firmą Stadler Polska na zakup ostatnich 11 EZT FLIRT. Tym samym kontrakt na 75 nowoczesnych FLIRT-ów zostanie zrealizowany w całości. Łącznie, z zespołami trakcyjnymi zakupionymi przez Samorząd Województwa Mazowieckiego, w ciągu najbliższych trzech lat pozyskamy aż 101 pojazdów. Równocześnie stopniowo będziemy wycofywać z eksploatacji  te najstarszej generacji – deklarował Robert Stępień, prezes zarządu Kolei Mazowieckich.

Koleje Mazowieckie dobrze podsumowują to, co dzieje się na polskiej kolei – przychodzi nowe, lepsze, nowocześniejsze i wygodniejsze, a stare pojazdy mogą przechodzić na zasłużoną emeryturę.

Ale są wyjątki. I to pozytywne.

62-letnia "Babcia", czyli EN57-038, przejdzie naprawę główną. Jak podkreślają Koleje Mazowieckie, to najstarszy czynny elektryczny zespół trakcyjny (EZT) w Polsce. Pojazd wrocławską fabrykę PAFAWAG opuścił 9 maja 1963 r. Od 2004 r. pojazd znajduje się w parku taborowym Kolei Mazowieckich, a w ostatnim czasie spotkać można było go głównie na trasie Tłuszcz – Ostrołęka.

fot. Koleje Mazowieckie

- [Nasz najstarszy pojazd] posiada dużą wartość historyczną i sentymentalną. Chcemy, aby dalej cieszył pasażerów i fanów kolejnictwa. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy o przeprowadzeniu jego naprawy – mówi Robert Stępień, prezes zarządu Kolei Mazowieckich.

W przeszłość cofnąć chce nas też PKP Intercity

W tym roku na tory wyjedzie pociąg "Niespieszny". Na pasażerów mają czekać takie atrakcje jak ośmioosobowe przedziały, firanki zawieszone na oknach, które można szeroko otwierać, aluminiowe kosze na śmieci czy ręcznie sterowane ogrzewanie, jakby w trakcie podróży było za zimno.

REKLAMA

Czyli moja ostatnia podróż pociągiem w 2025 r. była poniekąd symboliczną zapowiedzią 2026 r. Prawdziwie stare składy staną się atrakcją. Te używane, które do nas przyjadą, i tak będą krokiem naprzód. A prawdziwym przełomem będą zupełnie nowe pociągi, których w najbliższych miesiącach widzieć będziemy coraz częściej.

Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-01-09T06:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T20:42:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T19:42:06+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T19:00:22+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T18:21:59+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T17:49:10+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T16:52:31+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T16:06:08+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T15:36:12+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T15:00:11+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T13:10:14+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T11:24:39+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T10:50:53+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T08:49:17+01:00
Aktualizacja: 2026-01-08T06:15:00+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T21:18:04+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T20:31:20+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T17:37:23+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T17:02:40+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T15:45:14+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T14:48:52+01:00
Aktualizacja: 2026-01-07T13:43:34+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA