Zrobił maszynę do pisania z Lego. Jest lepsza niż oryginał
Fanowska maszyna do pisania z Lego w końcu spełnia obietnicę, której nie dowiózł oficjalny zestaw. . YouTuber zaprojektował konstrukcję, która pisze - ale nie tuszem na kartce, tylko klockami na płytce.

Najbardziej zapaleni entuzjaści Lego wiedzą, że Duńczykom nie jest obca konstrukcja maszyny do pisania. W 2021 r. firma wypuściła zestaw klocków inspirowany urządzeniem należącym do Kirka Kristiansena, założyciela grupy Lego. Obecnie już wycofany zestaw miał jedną, zasadniczą wadę: po złożeniu był uciechą jedynie dla oka, bo nie dało się na nim pisać. Teraz jeden z internetowych twóców poszedł o krok dalej - i zrobił to, czego Lego nie dowiozło.
Maszyna do pisania z Lego w wydaniu DIY działa lepiej niż oficjalny zestaw
YouTuber Koenkun Bricks opublikował materiał, w którym dokumentuje budowę w pełni funkcjonalnej maszyny do pisania z klocków. Nie jest to kolejny efektowny model kolekcjonerski, ale urządzenie, które faktycznie "drukuje" znaki - tyle że nie atramentem na papierze, a plastikowymi literami na płytce Lego. Projekt powstawał przez trzy miesiące i, jak przyznaje sam autor, od początku był odpowiedzią na ograniczenia oficjalnego zestawu.
Wypuszczona w 2021 roku maszyna do pisania Lego (Ideas 21327) zachwycała wzornictwem i mechanicznymi smaczkami: ruchomą karetką, klawiszami i wałkiem na prawdziwy arkusz papieru. Problem polegał na tym, że po naciśnięciu klawisza nic nie trafiało na kartkę - klocki udawały czcionki, ale nie zostawiały śladu. Koenkun Bricks uznał, że skoro zestaw "działa" tylko wizualnie, spróbuje zbudować maszynę, która dopieszcza ten pomysł.
Kluczowe wyzwanie było oczywiste: Lego nie oferuje wypukłych liter nadających się do klasycznego uderzenia w taśmę barwiącą. Twórca musiał więc wymyślić maszynę do pisania od nowa. Zamiast czcionek użył okrągłych płytek 1×1 z nadrukowanymi znakami, które są kolejno uwalniane z magazynków, zsuwają się po rampie, a następnie są dociskane do "kartki" z białych płytek. Każdy klawisz uruchamia przy tym nie jeden, a trzy mechanizmy: zwolnienie litery, przesunięcie karetki oraz dociśnięcie znaku - ostatnie następuje dopiero po puszczeniu klawisza.

Mechanicznie projekt przypomina skomplikowaną maszynę w stylu Rube’a Goldberga. Kartka przesuwa się dzięki gumce recepturce i serii luźnych klocków, które wypadają jeden po drugim, gwarantując ruch o dokładnie jedną jednostkę. Rozwiązanie ma swoje ograniczenia - po każdej linii trzeba ręcznie uzupełnić elementy odpowiadające za przesuw oraz przewinąć "papier". Sam autor nie ukrywa też drobnych problemów z orientacją liter czy siłą docisku, ale traktuje je raczej jako cechę analogowego charakteru konstrukcji niż wadę.
Efekt końcowy robi wrażenie nie tylko pomysłem, ale i konsekwencją wykonania. Maszyna potrafi zapisać pełne zdania, a na koniec filmu Koenkun Bricks używa jej do napisania listu do projektantów Lego - symbolicznej odpowiedzi na dołączony do oficjalnego zestawu list od rodziny Kristiansenów. To właśnie ten moment najlepiej podsumowuje sens projektu: nie rywalizację z Lego, lecz pokazanie, jak daleko można pójść, traktując klocki jako narzędzie inżynierskiej ekspresji, a nie wyłącznie ozdobę na półkę.
Więcej na temat Lego:







































