Pierwszy taki zakaz w Europie. "Koniec handlowania emocjami dzieci"
Francja postanowiła działać. W związku z nasilającym się problemem toksycznego wpływu social mediów na psychikę dzieci i nastolatków, państwo wdraża pionierski w Europie projekt ustawy o ochronie nieletnich. Już niedługo social media będą tam na cenzurowanym.

Zgromadzenie Narodowe przegłosowało wczoraj projekt zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15 roku życia. Ustawa jest procedowana w przyspieszonym trybie, a Prezydent Emmanuel Macron chce, by przepisy zaczęły obowiązywać od nowego roku szkolnego, czyli 1 września 2026.
Brzmi jak szybkie lekarstwo na "cyfrowe zło", tylko że póki co recepta jest mocno niepewna. Pospieszna próba reakcji społecznej może skończyć się jak większość szybko pisanych ustaw: kosztownie i nie do końca skutecznie.
Cel ustawy jest szlachetny: ochrona zdrowia psychicznego młodzieży, walka z cyberprzestępczością i manipulacjami algorytmów. W praktyce jednak pojawiają się pytania, na które nikt nie odpowiadać z wystarczającym entuzjazmem: jak sprawdzić wiek bez masowego profilowania? Kto zdecyduje, które funkcje są "społecznościowe"? Regulator ma dostać szerokie uprawnienia, co brzmi mniej jak ochrona dzieci, a bardziej jak zaproszenie do nadużyć.
Francja pierwszym europejskim krajem, który reguluje dostęp do social mediów
Słowa Emmanuela Macrona brzmią jednocześnie jak manifest i ostrzeżenie:
Umysły naszych dzieci i nastolatków nie są na sprzedaż. Emocje naszych dzieci i nastolatków nie są na sprzedaż ani nie mogą być manipulowane. Ani przez amerykańskie platformy, ani przez chińskie algorytmy
Techniczne obejścia systemu pojawią się zapewne szybciej, niż prawo trafi do Dziennika Ustaw. VPN, fałszywe daty urodzenia, komunikatory, które są poza radarem – nastolatki mają motywację i pomysłowość. A rodzice? Część z nich przyklaśnie, część będzie musiała wybierać między kontrolą, a zaufaniem. I jeszcze kwestia prywatności: weryfikacja wieku często wymaga danych, które rząd obiecuje chronić, ale historia uczy, że podejście do takich obietnic bywa "elastyczne".
Pomysł ma moralny ciężar i medialny blask, ale realia legislacyjne i technologiczne mogą go zamienić w źródło nowych problemów zamiast rozwiązań. Jedno jest pewne: Francja obecnie jest prekursorem, który będzie obierany jako przykład, odnośnie kreowania polityki cyfrowej. To, czy będzie przedstawiana w pozytywnym lub negatywnym świetle przyjdzie nam ocenić z czasem.
Więcej o cyberbezpieczeństwie przeczytasz na łamach Spider'sWeb:
Jeżeli jednak ktoś liczy na szybkie i łatwe rozwiązanie problemu, to niestety: polityka rzadko działa jak filtr treści, a znacznie częściej jak dziurawy durszlak.
Faktem jest, że prawodawstwo nigdy nie jest skuteczną terapią. Zakazy obowiązujące w danym kraju dla globalnych platform przypominają walkę Dawida z Goliatem: technicznie możliwe do częściowego wdrożenia, lecz kosztowne politycznie i łatwe do obejścia. Jednak pomimo kontrowersji, przykład Australii pokazuje, że można zmusić platformy do dezaktywacji milionów kont.
Tym niemniej takie działanie rodzi nowe moralne i techniczne wyzwania. Sukces zależy od detali: jak weryfikować wiek, kto zdefiniuje "media społecznościowe" i jak chronić dane nieletnich. Bez tego zakaz ryzykuje szybką przemianą w biurokratyczne widowisko z wieloma niezamierzonymi efektami.
Grafika użyta w tekście została przygotowana przy użyciu modelu Dalle 4.







































