Czołgi K2 sypią się jak choinki. "Robimy za poligon dla Korei"
Czołgi K2GF, która Polska kupiła od Korei Południowej, mają poważne problemy techniczne. Sprawę ujawnił Jarosław Wolski, dziennikarz i analityk zajmujący się obronnością.

Jarosław Wolski poinformował o sprawie w serwisie X. Jak napisał analityk, czołgi K2GF borykają się z krytycznymi problemami dotyczącymi silnika i zawieszenia. W kupionych w Korei Południowej czołgach silniki mają się dosłownie sypać. Warto tu zaznaczyć, że czołgki K2 od samego początku miały poważne problemy z napędem, z tego powodu opóźniono nawet ich wejście do służby. To samo dotyczyły skrzyni biegów.
Silniki HD Hyundai Infracore DV27K w czołgach K2GF sypią się jak choinka na Trzech Króli. Może i ważą pół tony więcej niż ich pierwowzór tj. MT883 Ka-501, ale za to w Siłach Zbrojnych RP sypią się na miarę S12U z PT-91 (czołg polskiej produkcji). A nawet gorzej, a to już wyczyn jest. Są też poważane problemy z zawieszeniem ISU - napisał Jarosław Wolski.
"To nie jest hejt"
Z czego wynika awaryjność koreańskich silników w K2GF? Wolski zaznacza, że prawdopodobnie jest to jak zawsze mieszanka kilku czynników.
Młoda i niedopracowana konstrukcja z chorobami wieku dziecięcego, fakt że czołgi nie są obsługiwane w polskim przemyśle obronnym, który dopiero nabywa stosowne kompetencje, fakt że nie ma wozów do nauki jazdy, trenażerów itp zatem czołgi są upalane na bojowo przez załogi, co jest najgorszym sposobem nauki bo zajeżdżającym sprzęt - podaje analityk.
Dodaje on, że "być może kiedyś koreańskie silniki HD Hyundai Infracore DV27K staną się dobre i niezawodne. Natomiast obecnie robimy za króliczka doświadczalnego i poligon testowy pozwalający dopracować ów silnik i nową przekładnię".
I żeby było jasne - to nie jest hejt na K2GF/PL - zresztą podjętych decyzji się już nie zmieni - natomiast zamiatanie pod dywan bardzo poważnego problemu systemowego skończy się jak z Leopardami 2A4 których koło 2006-2008 r. było 40 proc. niesprawnych - napisał Wolski.
Dziennikarz twierdzi przy tym, że wojsko nakazało wyciszyć sprawę.
Wojsko kazało wszystkim żołnierzom "schować mordę w kubeł" i oficjalnie wypowiadać się w samych superlatywach o K2GF. Ciekawe czy taki też zafałszowany przekaz idzie do ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka - Kamysza i wiceministra Cezarego Tomczyka? - pyta Jarosław Wolski w serwisie X.
Do sprawy z pewnością wrócimy, gdy zdobędziemy oficjalne stanowisko Ministerstwa Obrony Narodowej i producenta.
Więcej na Spider's Web:
Ryzykowne czołgi
Decyzja o zakupie czołgów K2 była od początku ryzykownym posunięciem. To konstrukcja, która nigdy nie była używana w boju, a do tego producent pojazdów znajduje się po drugiej stronie globu, w niespokojnym regionie.
Polska zamówiła czołgi K2 w ramach umowy ramowej podpisanej w lipcu 2022 r. Przewidujące ona zakup przz nasz kraj docelowo 1000 sztuk. Do stycznia 2026 r. podpisano dwie umowy wykonawcze, które łącznie obejmują 360 czołgów.
Do Polski dotarły w 2025 r. ostatnie ze 180 czołgów K2GF (Gap Filler - przejściowy) kupione na mocy pierwszej umowy wykonawczej. W sierpniu 2025 r została podpisana druga umowa wykonawcza. Zakłada ona zakup kolejnych 180 czołgów z czego 61 z nich, w wersji K2PL będzie wyprodukowanych w gliwickich zakładach Bumar-Łabędy.







































