Stworzyli wolframowy miecz dla naszych czołgów. Przebija pancerz jak masło
Polska opanowała technologię produkcji pocisków z wolframu, które przebiją pancerz każdego czołgu.

W świecie nowoczesnych technologii wojskowych często ekscytujemy się nowymi dronami, systemami naprowadzania czy laserami. Tymczasem o losach bitew pancernych wciąż decyduje brutalna fizyka i inżynieria materiałowa na najwyższym poziomie.
Polska właśnie wykonała w tej dziedzinie milowy krok. Dzięki współpracy Politechniki Warszawskiej oraz zakładów MESKO S.A. nasz kraj przestał być zależny od zagranicznych dostawców w kluczowym elemencie amunicji czołgowej. Chodzi o pręty wolframowe, czyli serce pocisków, które są tak twarde, że potrafią przejść przez pancerz wrogiego czołgu jak przez masło.
Fizyka zamiast materiałów wybuchowych, czyli jak działa wolframowa strzała
Aby zrozumieć wagę tego osiągnięcia, musimy na chwilę zapomnieć o klasycznych pociskach, które wybuchają przy uderzeniu. Nowoczesna amunicja przeciwpancerna 120 mm typu APFSDS-T, używana przez polskie czołgi K2, M1 Abrams czy Leopardy 2, działa na zupełnie innej zasadzie.
To kinetyczny penetrator, długa, cienka i niezwykle ciężka strzała, która nie potrzebuje grama prochu w samym grocie. Cała jej niszczycielska moc pochodzi z ogromnej prędkości i masy skupionej na minimalnej powierzchni.
Gdy taki wolframowy pręt uderza w pancerz, niesie ze sobą taką energię, skupioną na tak niewielkiej powierzchni, że przelatuje przez stal z taką łatwością, jak igła do szycia przechodzi przez materiał T-shirta.
Właśnie ten kluczowy element, wolframowy rdzeń, był do tej pory piętą achillesową polskiego przemysłu obronnego. Choć potrafiliśmy składać całe pociski, ich najważniejszy składnik musieliśmy kupować za granicą.
Projekt BIZMUT, realizowany przez naukowców z Instytutu Mechaniki i Poligrafii Wydziału Mechanicznego Technologicznego Politechniki Warszawskiej oraz specjalistów z Zakładu Stopów Ciężkich MESKO S.A., całkowicie to zmienia. Polscy inżynierowie opracowali własną, krajową technologię wytwarzania tych prętów, co jest technologicznym odpowiednikiem wejścia do elitarnej ligi producentów uzbrojenia.
Opanowanie technologii obróbki wolframu to pierwsza liga technologii i nauki. Wolfram wyróżnia się niezwykłą wytrzymałością i ma najwyższą temperaturę topnienia ze wszystkich znanych pierwiastków, wynoszącą 3422 stopnie C. Twardość i wysoka gęstość wolframu sprawiają, że nadaje się on do zastosowań wojskowych w pociskach penetrujących. Wolfram wykorzystywany jest do tego celu zazwyczaj jako stop z niklem, żelazem lub kobaltem.
Więcej na Spider's Web:
Projekt BIZMUT i droga do pełnej suwerenności
Historia tego sukcesu nie zaczęła się wczoraj. To efekt systematycznej pracy, która nabrała tempa po podpisaniu umowy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju jeszcze w grudniu 2016 r. Prace badawczo-rozwojowe wymagały nie tylko zaawansowanej wiedzy z zakresu metalurgii, ale także precyzyjnego opanowania procesów technologicznych.
Wolfram to materiał niezwykle trudny w obróbce, ma najwyższą temperaturę topnienia spośród wszystkich metali i gęstość zbliżoną do złota, co czyni go idealnym taranem, ale też koszmarem dla inżynierów starających się nadać mu odpowiedni kształt i właściwości mechaniczne.
Efektem prac są demonstratory technologii, które przeszły rygorystyczne testy i potwierdziły, że polski wolfram w niczym nie ustępuje produktom zagranicznym. Co więcej, projekt BIZMUT nie kończy się tylko na papierze czy prototypach w skali laboratoryjnej.
Wszystkie kwestie związane z własnością intelektualną zostały już formalnie uregulowane. Rektor Politechniki Warszawskiej udzielił pełnomocnictwa do zawarcia umowy z Ministerstwem Obrony Narodowej. To oznacza, że państwo polskie ma pełną kontrolę nad tą technologią, co w dobie niepewnych łańcuchów dostaw jest bezcennym atutem strategicznym.
Od TRL 9 do seryjnej produkcji w Skarżysku-Kamiennej
Sukces projektu BIZMUT to jednak nie koniec, a dopiero początek nowej drogi. MESKO S.A. już teraz kontynuuje działania w ramach programu własnego BIZMUT+, którego celem jest osiągnięcie najwyższego, dziewiątego poziomu gotowości technologicznej (TRL 9).
W języku inżynierów oznacza to etap, w którym technologia jest w pełni dojrzała, sprawdzona w warunkach operacyjnych i gotowa do wdrożenia w produkcji seryjnej. Współpraca nauki z przemysłem, którą obserwujemy w tym przypadku, to modelowy przykład tego, jak polskie uczelnie mogą realnie wspierać bezpieczeństwo państwa.
Wdrożenie produkcji własnych penetratorów wolframowych to nie tylko kwestia prestiżu czy oszczędności finansowych, choć te będą znaczące przy zamówieniach idących w tysiące sztuk amunicji. To przede wszystkim pewność, że w sytuacji kryzysowej polskie czołgi nie zostaną bez kłów.







































