Twój iPhone nauczył się przydatnych sztuczek. Od konkurenta ChatGPT
Copilot uczy się pamiętać. Microsoft zbliża się do ChatGPT - i przy okazji solidnie odświeża aplikację na macOS-a.

Microsoft robi to, co wychodzi mu ostatnio najlepiej: konsekwentnie dopieszcza Copilota. Ten zyskuje długoterminową pamięć, możliwość przypinania najważniejszych rozmów, znacznie rozbudowaną aplikację na macOS oraz nowe funkcje na iOS. To odpowiedź zarówno na presję ze strony ChatGPT, jak i na rosnące oczekiwania power userów, którzy chcą traktować Copilota jak stałego asystenta, a nie jednorazową wyszukiwarkę na sterydach.
Copilot z długoterminową pamięcią. Wreszcie bliżej do ChatGPT
Dotychczas Copilot miał pamięć raczej krótkotrwałą. Potrafił coś zapamiętać, ale robił to mniej konsekwentnie niż ChatGPT, który od dawna potrafi odwołać się do szerokiego kontekstu wcześniejszych rozmów. Teraz Microsoft testuje zaawansowaną pamięć długoterminową, która ma sprawić, że Copilot zacznie zachowywać się jak asystent znający twoje projekty, preferencje i sposób pracy - a nie jak chatbot resetujący się przy każdym uruchomieniu.
Czytaj też:
Nowy system pamięci lepiej wyłuskuje istotne informacje z wcześniejszych rozmów - preferencje, nazwy projektów, kontekst zawodowy. Przechowuje je w sposób przewidywalny i transparentny, - pozwala użytkownikowi przeglądać i usuwać zapamiętane dane i umożliwia sterowanie pamięcią bezpośrednio z czatu - można powiedzieć Copilotowi, co ma zapamiętać, a czego nie wolno mu przechowywać.
Pamięć to jedno. Drugie - zarządzanie rozmowami
Dla osób korzystających z AI intensywnie, nie od święta, równie ważne jak sama pamięć jest możliwość uporządkowania pracy. Microsoft wprowadza więc funkcję przypinania rozmów - coś, co w komunikatorach jest standardem, ale w świecie asystentów AI wciąż raczkuje.
Już niedługo najważniejsze wątki można przypiąć na górze listy. W praktyce oznacza to, że wątki projektowe nie zginą w historii, stałe role Copilota - edytor tekstu, planer podróży, analityk raportów - można trzymać pod ręką i nie trzeba już polować na ten genialny prompt sprzed tygodnia.
Podobnie jak pamięć, przypinanie jest wdrażane stopniowo kolejnym użytkownikom.
Większe konteksty i artefakty. Copilot wreszcie radzi sobie z dużymi porcjami treści
Microsoft rozszerza też możliwości Copilota w pracy z długimi tekstami - i to w sposób, który realnie zmienia workflow. Akceptuje teraz ponad 10 240 znaków wklejonego tekstu. Jeśli fragment jest większy, system automatycznie konwertuje go na plik tekstowy - podobnie jak robi to Claude. To ogromna zmiana dla profesjonalnej pracy:
- można wkleić długi dokument, transkrypcję czy raport,
- Copilot zamienia to w artefakt - plik, który można edytować, streszczać, przepisywać i wykorzystywać w kolejnych zadaniach.
W wersji webowej można też streścić długie czaty grupowe i zapisać je jako stronę, a następnie użyć tej treści w innych aplikacjach - np. wygenerować plan podróży z rozmowy grupowej i przerobić go na gotowy itinerariusz.
Ciekawostka: według Microsoftu pomysł pracy na czatach grupowych i ich podsumowaniach miał pochodzić bezpośrednio od Satyi Nadelli, który sam używa Copilota do ogarniania własnych czatów grupowych.
Copilot na macOS wreszcie na poważnie
Dotychczasowa aplikacja Copilot na macOS-a była, mówiąc delikatnie, uboga. Dla osób pracujących równolegle na Windowsie 11 i macOS różnica była aż nadto widoczna. Teraz Microsoft wprowadza duży update, który ma wyrównać doświadczenie między platformami.
Po aktualizacji użytkownicy dostaną m.in.:
- Podcasts - przetwarzanie i streszczanie treści audio,
- Imagine - generowanie obrazów bezpośrednio z aplikacji,
- Library - bibliotekę materiałów i artefaktów,
- Connectors - integracje z zewnętrznymi usługami i źródłami danych,
- Tryb Search w komponowaniu - wyszukiwanie informacji w trakcie pisania,
- Read Aloud - czytanie tekstu na głos,
- Mądrzejsze powiadomienia - priorytetyzacja ważnych informacji,
- Eksport do PDF, Word, PowerPoint, Excela - bezpośrednio z aplikacji.
Copilot na iOS: widget, który faktycznie ma sens. I aktualizacja apki webowej

Użytkownicy iPhone’ów dostają nowy widget Copilota – niby drobiazg, ale w praktyce bardzo użyteczny. Dostępny w dwóch rozmiarach pozwala uruchomić najważniejsze akcje jednym tapnięciem, bez otwierania aplikacji. To krok w stronę traktowania Copilota jak funkcji systemowej, a nie kolejnej ikonki na ekranie.
W efekcie Copilot może stać się narzędziem pierwszego kontaktu - obok kalendarza, pogody czy przypomnień.
Równolegle Microsoft rozwija Copilota w wersji webowej. Pojawia się tryb Real talk personality, czyli bardziej naturalna, rozmowna osobowość asystenta. Trwają też testy generowania krótkich wideo opartych na modelu Sora, z obsługą do 8 sekund audio.
Prywatność i kontrola. Pamięć Copilota otwiera nowy rozdział dyskusji o danych
Wprowadzenie długoterminowej pamięci automatycznie podnosi temperaturę rozmów o prywatności. Asystent, który pamięta więcej i dłużej, budzi naturalne obawy użytkowników.
Microsoft próbuje odpowiedzieć na to w dwóch obszarach:
- Użytkownik widzi, co Copilot zapamiętał, i może to ręcznie usuwać. Może też powiedzieć asystentowi, czego nie wolno mu zapamiętywać.
- Pamięć można włączyć lub wyłączyć. To nie funkcja działająca w tle bez możliwości konfiguracji.
Nie zmienia to faktu, że wraz z rozwojem Copilota, ChatGPT i Gemini w kierunku pamięci długoterminowej dyskusja o tym, jakie dane i na jak długo są przechowywane, będzie coraz ostrzejsza - szczególnie w kontekście RODO i nadchodzących regulacji AI w UE.
*Ilustracja otwierająca: Primakov / Shutterstock







































