REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka

Proszą o zdjęcie twojego penisa, bo uczą sztuczną inteligencję. Serio

Wysłanie obcym ludziom z Azji tak zwanego dick pic i jeszcze liczyć na poczucie satysfakcji ze zmiany świata na lepsze brzmi jak jakaś totalna abstrakcja. Na to ma jednak nadzieję pewien startup z Singapuru. Chce nakarmić sztuczną inteligencję jak największą liczbą zdjęć przyrodzeń. To nie chora perwersja, a pomysł na wczesne wykrywanie chorób wenerycznych.

zdjęcie penisa telefon
REKLAMA

Singapurski startup HeHealth opublikował aplikację mobilną, której podstawowym zadaniem jest zbieranie zdjęć penisów. Każdej rozsądnej osobie powinna w tym momencie włączyć się lampka alarmowa. Nie na darmo media ostrzegają przed nierozważnym wysyłaniem nagich zdjęć, bo te mogą trafić w niepowołane ręce. A tu bliżej nikomu nieznana firma z Azji prosi o zdjęcia przyrodzenia.

REKLAMA

Czytaj też:

Cel jest jednak wbrew pozorom dość szczytny. HeHealth nie jest wielką korporacją medyczną i nie jest w stanie w standardowy, komercyjny sposób pozyskać dużej liczby zdjęć penisów. Potrzebuje ich, by wyszkolić opracowane przez nią algorytmy sztucznej inteligencji na temat tego, jak wygląda penis.

Wytrenowana SI, reprezentowana w formie aplikacji mobilnej, mogłaby następnie analizować wygląd penisa jej użytkownika, by poddać go medycznej analizie. I już na wczesnym etapie wykryć chorobę przenoszoną płciowo czy nowotwór.

Wyślij zdjęcie swojego penisa do Singapuru. To wbrew pozorom bardzo poważna propozycja.

HeHealth nie oferuje żadnego wynagrodzenia za wysłanie zdjęcia. Gwarantuje pełną anonimizację zdjęcia (zresztą na żadnym etapie nie pyta o jakiekolwiek dane osobowe). Aplikacja do wykonywania zdjęcia zawiera przewodnik, który poprowadzi użyktownika, by ten wykonał użyteczne zdjęcie. Aplikacja nazywa się HeHealth i jest dostępna w wersji na telefony iPhone oraz te wyposażone w system Android.

Aplikacja do wykonania zdjęcia penisa telefonem prowadzi użytkownika za, wybaczcie, rękę

HeHealth, by uwiarygodnić się w oczach potencjalnych dawców, opublikował materiały dokumentujące współpracę firmy ze środowiskiem medycznym. Wynika z nich, że już na bieżącym etapie algorytm skuteczniej wykrywa schorzenia przyrodzenia niż wybrani lekarze.

REKLAMA

Ma też 90-procentową skuteczność, a współpracujący ze startupem lekarze potwierdzają, że aplikacja działa. Nie jest jasne, czy lekarze otrzymali od firmy jakiekolwiek dodatkowe wynagrodzenie.

Na razie nie jest jasne czy pomysł firmy spotkał się z większym odzewem. Z jednej strony, HeHealth prezentuje się wiarygodnie. I nie wygląda na to, by faktycznie był w stanie wykorzystać zbierane dane do innych celów niż deklarowane. Z drugiej jednak strony trudno nie czuć niepokoju w fakcie, że tak wielu internautów wysyła w dużo mniej bezpieczny sposób swoje intymne zdjęcia przez Internet. Co czasem może prowadzić do niemałych kłopotów w przyszłości.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA