REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Bezpieczeństwo
  3. Technologie

Co zrobić, gdy padniesz ofiarą oszustwa? Wyjaśniamy z prawnikiem

Mimo ostrzeżeń w mediach, przestępcy dalej skutecznie atakują Polaków. Na topie są zarówno dobrze znane metody, jak i coraz to nowsze sposoby pomagające wykraść pieniądze. Co się stanie, gdy złodzieje wezmą nas skutecznie na celownik? Niestety sprawa nie jest prosta.

Fałszywe rachunki do zapłacenia
REKLAMA

75-latka z gdańskiego Wrzeszcza natrafiła w sieci na ofertę inwestycyjną, dzięki której mogła pomnożyć swoje oszczędności. Po kontakcie z rzekomym doradcą na konto kobiety faktycznie wpadły pierwsze zarobione "stówki". Z czasem jednak wszystkie pieniądze wyparowały, zarówno te zarobione, jak i odłożone – przestępca tak zmanipulował kobietę, że otrzymał od niej dostęp do konta, co pozwoliło mu wykraść jej oszczędności.

REKLAMA

Inny atak miał miejsce w Końskich. Do 73-letniego mieszkańca zadzwonili oszuści podający się za policjantów. Ostrzegli mężczyznę, że jego konto może paść ofiarą ataku cyberprzestępców. Żeby ochronić środki, należało wypłacić środki i przekazać je rzekomym funkcjonariuszom. Tak wygląda nieco zmodyfikowana wersja typowego oszustwa "na policjanta" bądź "prokuratora".

Mieszkanka powiatu kłodzkiego straciła ponad 67 tysięcy złotych, po tym, jak zadzwonił do niej mężczyzna podający się za pracownika jednego z banków i polecił zainstalowanie aplikacji na telefon. Taka akcja miała sprawić, że uda się namierzyć internetowego włamywacza, który ponoć zaatakował konto bankowe kobiety. Po zainstalowaniu aplikacji i usunięciu antywirusa na prośbę fałszywego pracownika banku złodziej uzyskał zdalny dostęp do urządzenia.

Przegląd podobnych historii ze stron policji pokazuje, jak różnorodne są działania przestępców. A przecież można jeszcze wspomnieć o "klasykach" – SMS-ach z fałszywymi linkami, fikcyjnych ogłoszeniach na portalach aukcyjnych czy sensacyjnych promocjach w stylu "gratisowy bon do Biedronki" bądź "zafoliowany nowy iPhone za darmo".

Pułapek jest sporo. Co jednak zrobić gdy w jedną z nich wpadniemy my lub nasi bliscy?

- Polskie prawo niestety nie chroni dostatecznie ofiar oszustw internetowych. Nie wynika to tylko z kwestii zapisów prawnych, ale podejścia organów ścigania do osób zgłaszających się w sytuacjach, w których zostały oszukane – mówi w rozmowie ze Spider's Web adwokat Bartosz Grube.

Czy w takim razie ofiara już na starcie jest przegrana?

Odpowiedź na to pytanie łatwa nie jest, bo wszystko zależy od danej sprawy. Bartosz Grube zaznacza, że im szybciej okradziona osoba skontaktuje się z organami ścigania czy bankiem, tym większe szanse ma na ewentualną interwencję.

- Czas ma ogromne znaczenie. W przypadku transakcji bankowych, które zostały autoryzowane, podjęcie szybkiej decyzji pozwala na blokadę środków. W przypadku równie szybkiego zgłoszenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa można środki pieniężne zabezpieczyć, a w efekcie również je odzyskać – wyjaśnia adwokat.

Problem polega na tym, że ofiara długo po fakcie orientuje się, że coś jest nie tak. Nie zawsze przestępcy czyszczą konto od razu, tylko powoli wypłacają drobniejsze sumy, by dać sobie czas. Wielu jest pewnych siebie i kradnie oszczędności przy pierwszej okazji, ale nie wszyscy muszą zaglądać na swoje konto bądź mieć ustawione powiadomienia o transakcjach.

W wielu przypadkach banki tłumaczą, że ofiary poniekąd same są sobie winne

Owszem, przestępcy zastosowali manipulacyjne sztuczki, ale okradziona osoba często sama zainstalowała złośliwą aplikację, sama zwiększyła limity przelewów czy dodała dany rachunek do zaufanych odbiorców. Banki wtedy mogą umyć ręce: nie mogliśmy nic zdziałać.

- W takich sytuacjach szans należy upatrywać częściej w postępowaniu karnym prowadzonym celem ustalenia danych sprawców i blokady środków niż w roszczeniach wobec banków – wyjaśnia adwokat z Kancelarii GRUBE.

Czy to oznacza, że banki nic nie mogą i przede wszystkim nic nie robią? Ostatnio w naszej redakcji mieliśmy ciekawą próbę oszustwa. Do jednego z redaktorów zadzwonił rzekomy przedstawiciel banku. Przekręt był dęty, więc redakcyjny kolega po prostu się rozłączył. Postanowił jednak poinformować bank o sytuacji. Przedstawiciel tylko rozłożył ręce i powiedział, że nic nie mogą zrobić.

Na szczęście nie zawsze banki tłumaczą się "niedasizmem".

- Na przykładzie naszych doświadczeń z klientami, których reprezentujemy, mogę stwierdzić, że zintensyfikowały się działania banków, jeśli chodzi o informowanie klientów o zagrożeniach czy podejmowanie działań zapobiegającym takim procederom. Kiedy zaczynaliśmy pomagać klientom w takich sprawach, rzadko zdarzało się, aby banki w przypadku mniejszych kwot starały się telefonicznie weryfikować, czy taka operacja ma zostać przeprowadzona. Dzisiaj klienci coraz częściej informują nas, że banki są bardziej czujne i próby potwierdzania nawet drobniejszych transakcji nie są tak rzadkie, jak miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu – mówi Bartosz Grube.

Ekspert zauważa, że każda sprawa jest inna

Ofiary reagują na swój sposób, na dodatek zmieniają się metody oszustów. Wprawdzie wciąż w użyciu są schematy powtarzane od lat, ale też przestępcy rozwijają swoje zdolności manipulacyjne i dostosowują się do aktualnych wydarzeń. Stąd promocje na kryptowaluty, nagrody za szczepienia czy fałszywe zbiórki na pomoc Ukrainie.

Właśnie dlatego tak trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy ma się szansę na zwrot pieniędzy od banku, a kiedy jedyną nadzieją jest schwytanie przestępców przez organy ścigania. Czy tak musi być zawsze? Przepisy mogą pomóc, ale nie zawsze. 

- Dzisiaj bardziej należałoby się skupić na wprowadzeniu przepisów usprawniających procedury odzyskiwania świadczeń od banków, ale jednak dużą rolę wciąż odgrywa kwestia świadomości użytkowników – stwierdza adwokat.

REKLAMA

Ekspert przypomina, że w sieci oszuści polują nie tylko na nasze pieniądze, ale też dane, które potem mogą posłużyć do wzięcia kredytu czy pożyczki. Ofiara takiego przekrętu dopiero po kilku miesiącach dowiaduje się, że na jej nazwisko ktoś pożyczył pieniądze. O fakcie powiadamia najczęściej przypomnienie o spłacie długu albo nawet wizyta komornika.

Jak się więc chronić? Niestety, trzeba zachować czujność. A w razie podejrzeń, jak najszybciej skontaktować się z bankiem i policją.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA