REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka

Alergie nas wykończą. Lekarze nie mogą opędzić się od nowych pacjentów

Tegoroczna alergia daje się we znaki dużej liczbie Polaków. Lekarze mówią o tłumach zgłaszających się w poradniach. Czy można być zdziwionym, skoro alergeny dokuczają bardziej w zanieczyszczonym środowisku?

Alergie coraz bardziej dokuczliwe
REKLAMA

- Kaszel, katar, łzawienie. Przychodzą ci, którzy mieli wcześniej alergię, ale teraz jest ona silniejsza niż zwykle, a także pacjenci, którzy wcześniej takich problemów nie mieli - powiedział łódzkiej "Wyborczej" dr Michał Matyjaszczyk, specjalista medycyny rodzinnej z ICZMP. 

REKLAMA

Alergie coraz bardziej dokuczliwe

Według szacunków, możliwy jest wzrost nawet o 30 proc. A to dane z samej Łodzi. Z analiz wynika, że na alergię cierpi ok. 40 proc. Polaków. A raczej "cierpiało", bo to dane sprzed lat. Ostatnie kilka sezonów to coraz większa liczba zgłoszeń.

Jeśli spojrzymy na problem nieco szerzej, to zobaczymy, że alergia jest całkiem nową uciążliwością. Minione sto lat to wzrost cierpiących osób z 1 proc. do 40 proc. na całym świecie. W Europie dwukrotny wzrost odnotowano tylko w ostatnich latach.

Tegoroczny napływ pacjentów nawet dla lekarzy jest zaskoczeniem

Winna może być pogoda. Po raczej chłodnym kwietniu przyroda nagle obudziła się do życia. Wszystko zaczęło pylić. Z drugiej strony, jak mówił mi dr hab. Bogdan Chojnicki z Pracowni Bioklimatologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu taka sytuacja przypomina "klasyczny układ z dawnych lat".

Rośliny w kwietniu niejako czekały na okres ciepła, który spowoduje ich rozwój. Jest on sterowany przede wszystkim przez odpowiednio wysoką temperaturą. Oczekiwany wzrost na początku maja spowodował, że rośliny dość pospiesznie rozpoczęły wegetację. Można powiedzieć, że taki przebieg pogody przypomina klasyczny układ z dawnych lat, kiedy to wegetacja w Polsce zaczynała się stosunkowo późno, a wpływ ciepłej zimy na roślinność został ograniczony przez chłodny kwiecień. Innymi słowy, powiew z północy sprawił, iż w nowych cieplejszy warunkach klimatycznych aura przypomniała nam, że Polska leży stosunkowo blisko bieguna północnego.

Warunki jak dawniej, a alergików przebywa? Odpowiedzi możemy szukać w zanieczyszczonym powietrzu. Eksperci już wcześniej podkreślali, że smog potęguje alergię. Ostatnio pojawiły się kolejne potwierdzające to dane.

Badacze pracujący w krakowskim Zakładzie Alergologii Klinicznej i Środowiskowej CM UJ zebrali pyłki z terenów o dużym zanieczyszczeniu - np. przy drodze - i porównali je z tymi, które występowały tam, gdzie powietrze jest lepsze.

Okazało się, że pyłki z drzew znajdujących się w bardziej zanieczyszczonym otoczeniu mają więcej alergenów

Wszystko przez to, że alergeny transportują ze sobą pył zawieszony. Właśnie dlatego ucieczka przed alergią do miasta nie jest najlepszym pomysłem. Mogłoby się wydawać, że tam, gdzie drzew i roślin jest mniej, wtedy problem nie jest dokuczliwy. Tymczasem dzieje się wręcz odwrotnie, bo w bardziej zanieczyszczonym środowisku alergeny są mocniejsze. I ratunkiem okazują się drzewa, które w miastach wycinane są na potęgę.

- Przestaliśmy sobie zdawać sprawę z tego, że komfort życia w mieście zależy od drzew, szczególnie tych dużych. Potem zmagamy się z konsekwencjami, jak choćby rosnąca liczba alergii. Dzieje się tak nie dlatego, że drzew jest za dużo, tylko wręcz odwrotnie, zaczyna ich brakować. To przecież one pochłaniają pyły i kurz – mówił w rozmowie ze Spider's Web Szymon Iwanowski, wiceprezes zarządu stowarzyszenia Społecznie Zaangażowani i pomysłodawca Mapy Drzew Łodzi.

Cierpisz na alergię? Wyjedź nad morze

Nie tylko dlatego, że polskie pomorze ma stosunkowo dobrą jakość powietrza. Istotna jest też jego wilgotność, która sprawia, że cząstki zamiast unosić się, opadają i nie krążą po mieście.

"Wyjedź nad morze" to rada z cyklu "weź kredyt, zmień pracę" - czyli niezwykle trudna do zrealizowania. Problem w tym, że dobrego rozwiązania nie ma. Sposobem jest odczulanie, ale jeśli kichacie i kaszlecie teraz, to nic to nie da: przeprowadza się je jesienią.

REKLAMA

W Polsce samo rozpoznawanie alergików jest już dużym problemem.

Niezauważona alergia powoduje, że nie rozpoznajemy patologii, która prowadzi do rozwoju powikłań, np. polipów nosa czy przewlekłego zapalenia zatok. Podobnie jest w astmie oskrzelowej - większość chorych to alergicy. Jeżeli nie rozpoznamy jej na czas i nie wdrożymy odpowiedniego leczenia, np. immunoterapii, może to wprost doprowadzić do rozwoju ciężkiej astmy oskrzelowej, którą już bardzo trudno leczyć. Potrzebujemy dużo sił i środków, żeby "okiełznać" takiego pacjenta. Wszystko zaczyna się od podstaw, czyli właśnie od rozwoju alergii. Nie musiałoby do tego dojść, gdybyśmy rozpoznali ją na czas - wyjaśniał dr Piotr Dąbrowiecki.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA