REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Farma glonów narzędziem w walce z ociepleniem klimatu. Wystarczy staw, woda morska i trochę słońca

Do walki z ociepleniem klimatu przyda się każda para rąk i każda dostępna metoda. Naukowcy z firmy Brilliant Planet wpadli na pomysł jak stosunkowo niskim kosztem można hamować wzrost średnich temperatur na Ziemi. Teraz trzeba sprawdzić ten sam sposób w dużo większej skali.

brilliant-planet
REKLAMA

Najnowszy raport IPCC wyraźnie wskazuje, że sytuacja klimatyczna jest bardzo poważna. Już dawno ludzkość przekroczyła punkt, w którym samo ograniczenie emisji gazów cieplarnianych pozwoliłoby na zahamowanie wzrostu temperatur. Na przestrzeni ostatnich dekad, podczas gdy naukowcy bezustannie wskazywali na powagę sytuacji, przemysł na całym świecie dostarczył do atmosfery tak duże ilości dwutlenku węgla, że nawet gdybyśmy teraz za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestali emitować CO2 do atmosfery, temperatury nadal by rosły. Aby zachować obecny świat dla przyszłych pokoleń we w miarę niezmienionej formie, musimy jednocześnie minimalizować emisję gazów cieplarnianych oraz aktywnie usuwać już obecne ilości dwutlenku węgla z atmosfery.

REKLAMA

Naukowcy od lat pracują nad urządzeniami, które mogą usuwać CO2 z atmosfery. Wystarczy tutaj wspomnieć Orcę, potężny pochłaniacz dwutlenku węgla uruchomiony kilka miesięcy temu w Islandii.

Naukowcy z firmy Brilliant Planet opisanej niedawno na portalu TechCrunch postanowili wykorzystać do walki z ociepleniem klimatu glony. Wszystko wskazuje, że udało im się stworzyć stosunkowo tani skuteczny sposób usuwania dwutlenku węgla z atmosfery.

Hodujemy glony!

Na niezamieszkałym wybrzeżu Maroko naukowcy stworzyli na powierzchni 3 hektarów testowe stawy, do których dostarczają wodę z oceanu. W owych stawach odtwarzają idealne warunki dla rozwoju olbrzymich ilości mikroglonów. Owe glony wystawione bezpośrednio na światło słoneczne w procesie fotosyntezy pochłaniają dwutlenek węgla niejako przy okazji skutecznie odkwaszając wodę oceaniczną.

Na przestrzeni ostatnich czterech lat naukowcy pracowali nad optymalizacją energetyczną swojego projektu. Jakby nie patrzeć bez energii się nie obejdzie, wszak wodę z oceanu należy podnieść na odpowiednią wysokość, aby dostarczyć ją do stawów, którymi stopniowo przepływając ze stawu do stawu, będzie ona spływała z powrotem do oceanu. Niezbędne zatem jest skorzystanie z pomp. Warto jednak zauważyć, że w całym procesie wykorzystywana jest jedynie woda z oceanu i nie ma potrzeby korzystania ze słodkiej wody.

REKLAMA

Skuteczność? Badacze przekonują, że jak na jednostkę powierzchni, mikroglony pochłaniają nawet 30 razy więcej dwutlenku węgla niż lasy deszczowe, a przecież mowa o wodzie morskiej i wybrzeżu, które i tak nie mogłyby posłużyć do czegoś innego. Pozytywnym skutkiem ubocznym całego procesu jest obniżenie poziomu zakwaszenia wód przybrzeżnych. Woda wracająca ze stawów z powrotem do oceanu jest na tyle odkwaszona, że każdy metr sześcienny takiej wody obniża zakwaszenie pięciu metrów sześciennych wody morskiej do poziomu sprzed ery przemysłowej.

Teraz naukowcy muszą się skupić na zwiększeniu skali. Kolejnym etapem rozwoju firmy będzie budowa nowego, dziesięciokrotnie systemu stawów do hodowli mikroglonów. Pozostaje trzymać kciuki za sprawne działanie i szybkie zwiększanie skali przedsięwzięcia. Jak bowiem wskazuje raport IPCC, nawet jeżeli nie chcemy tego zauważać na co dzień, czasu na ratowanie przyrody ubywa nam w zastraszającym tempie.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA