Social media  /  Artykuł

Idą wielkie zmiany na Facebooku. Ekspert wyjaśnił nam, co oznaczają

Idą wielkie zmiany na Facebooku. Ekspert wyjaśnił nam, co oznaczają

Jakiś czas temu Facebook zapowiedział ogromne zmiany w swojej platformie, a teraz zaczyna je testować. Zapytaliśmy eksperta, dlaczego Facebookowi tak bardzo zależy na wejściu w audio.

To będzie jedna z największych zmian na Facebooku od początku jego istnienia. Zmiana równego kalibru, co silne wejście w wideo kilka lat temu, co doprowadziło do eksplozji krótkoformatowych filmów, które dziś są na Facebooku częstszym widokiem niż zdjęcia. Teraz Facebook, widząc zmieniający się świat, postanowił otworzyć się na formaty audio.

Audio na Facebooku będzie miało trzy postacie:

  • podcasty, czyli długi format głosowy, do jakiego wszyscy przywykli na innych platformach,
  • live audio rooms, czyli swój „klon Clubhouse’a”,
  • soundbites, czyli krótkie nagrania audio przewijające się na tablicy jak zdjęcia czy filmy.

Wszystkie te nowości spina ze sobą narzędzie Sound Studio, które umożliwi nagrywanie i edytowanie dźwięku wprost z poziomu aplikacji Facebooka.

Dla osób, które śledzą rynek, to posunięcie jest w pełni naturalną i logiczną konsekwencją ogólnego kierunku, w jakim zmierza konsumpcja treści. Jednak osób śledzących ten rynek, zwłaszcza w Polsce, jest bardzo niewiele, a z Facebooka korzystają praktycznie wszyscy. I wszyscy zobaczą te nowości na Facebooku, nie do końca rozumiejąc, o co w nich chodzi.

Facebook ogłosił wdrożenie tych usług kilka miesięcy temu, a ostatnio rozpoczął ich testy w Stanach. Co za tym idzie, już niebawem nasze Aktualności zmienią się nie do poznania.

Postanowiliśmy więc wyjaśnić, po co Facebookowi usługi głosowe.

Najpierw miałem okazję porozmawiać na ten temat z Fidji Simo, osobą odpowiedzialną za rozwój aplikacji Facebooka, która przybliżyła mi temat wejścia Facebooka w audio od strony zaplecza. Co do praktycznego przyjęcia nowości, postanowiłem poprosić o opinię Karola Stryję, propagatora głosowej rewolucji, prezesa Fundacji #VoiceLunch, właściciela studia The Podast Makers i współprowadzącego podcast „Rozmowy Facebooka”, który - jak  sam mówi - chciałby, żeby w każdym polskim domu w ciagu najbliższych 2-3 lat znalazł się smart speaker.

Karol Stryja

Po co Facebookowi audio?

Zacznijmy od wyjaśnienia, dlaczego Facebook w ogóle robi to, co robi. Otóż wyjaśnienie jest proste: nawet jeśli tego nie widać na pierwszy rzut oka, cały świat przesuwa się w kierunku konsumpcji audio. Dobitnie pokazał to 2020 r. i eksplozja popularności Clubhouse’a, która pociągnęła za sobą narodziny nowej kategorii social mediów – social audio. Nagle platformy społecznościowe zaczęły tworzyć własne pokoje audio, bo widać było, jak bardzo ten format przyciąga ludzi, szczególnie tych złaknionych interakcji międzyludzkich w dobie pandemii.

Karol Stryja uważa jednak, że ta rewolucja nastąpiłaby prędzej czy później i bez pomocy SARS-CoV2:

Gdyby nie pandemia, ludzie i tak by słuchali. Jesteśmy przebodźcowani ekranami. Kapitalnym przykładem tego, że żyjemy coraz bardziej w świecie audio, jest YouTube w wersji premium. Ja np. kupiłem go po to, by móc zablokować ekran i słuchać. Nie bez powodu Apple zarabia na AirPodsach (ponad 12 miliardów dolarów rocznie – czyli niemal tyle, co cały Uber). Ten trend jest gigantyczny. Coraz więcej widzę ludzi, którzy będąc w ruchu, dyktują wiadomości. Audio jest wszędzie.

Na rynku jednak jest zatrzęsienie platform dla podcasterów i miejsc, które już dziś gromadzą słuchaczy. Dlaczego więc Facebook chce wejść na rynek, który jest już tak gęsto zagospodarowany?

Moim zdaniem, gdy analizuję sobie rynek i patrzę, jak to jest skonstruowane, to Facebook ze swoimi produktami niekoniecznie chce stworzyć alternatywę dla aplikacji audio- takich, jak np. Spotify. Tak naprawdę Facebook tworzy nowy produkt, który jest dedykowany nie tym, którzy słuchają podcastów już teraz na ulubionych platformach, ale – podobnie jak Empik, który tworzy podcasty dostępne na swojej platformie,  dla klientów, których uczy słuchać treści audio. Te  produkty adresowane są do ponad 3 mld ludzi, którzy są na Facebooku i spędzają tam swój czas.

Chodzi o to, żeby stworzyć miejsce, w którym będzie tworzony content, który potem będzie można promować i na tej promocji zarabiać. Wnioski? Trzeba będzie tych ludzi, którzy są na platformie, przekonać do słuchania podcastów. To, co mi się niesamowicie spodobało, to np. integracja ze Spotify, co pozwoli w naturalny sposób publikować treść i promować je wewnątrz Facebooka, bo tak naprawdę o to nam chodzi – o dotarcie.

Facebook piecze dwie pieczenie na jednym ogniu.

Z jednej strony stworzenie własnych rozwiązań audio wpisuje się strategię, którą osobiście nazywam „Internetem 2.0” – próbę stworzenia przez Facebooka zamkniętego ekosystemu, którą firma Marka Zuckerberga uskutecznia od lat. Facebook robi wszystko, abyś nie miał powodu go opuszczać. Na Facebooku już dziś dostępne są niemal wszystkie formy internetowej rozrywki – jest wideo, są zdjęcia, są gry, są transmisje na żywo. Jest komunikacja ze znajomymi, są wiadomości, nawet pogodę można sprawdzić. Teraz jeszcze do tego wszystkiego dołączą formaty audio. Zatem z jednej więc strony ktoś, kto silnie przywyknął do Facebooka, będzie miał jeszcze mniej powodów, by go opuszczać. Z drugiej zaś strony ci, którzy słuchają podcastów na innych platformach, dostaną nowe miejsce do dzielenia się swoim ulubionym formatem, zaś twórcy dostaną w pełni zintegrowaną platformę do promowania swoich dzieł.

facebook-clubhouse-podcasty-soundbites-live-audio-rooms-sound-studio 4

Spójrzmy na to z perspektywy twórcy i interakcji ze słuchaczami:

  • twórca może opublikować swój podcast gdziekolwiek, np. na Spotify albo na samym Facebooku,
  • następnie przy użyciu soundbites może promować najciekawsze fragmenty,
  • a w Live Audio Rooms może się spotkać ze swoimi słuchaczami, by przeprowadzić np. sesję Q&A na żywo.

Albo zupełnie na odwrót – spotkać się ze słuchaczami w Live Audio Rooms, udostępnić nagranie w formie podcastu i promować je przy użyciu snippetów audio. Zauważa to również Karol Stryja:

Rozwiązanie Facebooka wyrożnia się tym, że już na tym etapie jest kompletne. Live audio rooms dają możliwość nie tylko spotkania się i porozmawiania, ale również nagrania, publikacji, tworzenia snippetów, itd.

Social audio jest póki co domeną branży biznesowej i rozwoju osobistego. Ale to samo było z podcastami w Polsce. Dopiero jakieś dwa lata temu zaczęły się pojawiać nowe formaty. Tak samo będzie z social audio. Potrafię sobie wyobrazić komików, którzy zbudują swoją popularność online, po czym na żywo wyprzedawać będą całe sale - tak jak dzieje się to już teraz w USA w przypadku najpopularniejszych podcasterów.

Trzeba pamiętać, że nadal mówimy o platformie, na której jest blisko 3 mld ludzi. Wiele mówi się w ostatnim czasie, że młodzi uciekają z Facebooka – i jest to prawda. Młodzi preferują inne platformy, takie jak TikTok, Instagram czy Snap. Ale to jednocześnie oznacza, że na Facebooku pozostaje starsza, bardziej dojrzała demografia, która preferuje zupełnie inny rodzaj konsumpcji treści. Dla ludzi w szczycie pracy zawodowej formaty audio są o wiele bardziej atrakcyjne od formatów wideo, bo nie wymagają od nich niepodzielnej uwagi – dźwięk można puścić w tle podczas dojazdu do pracy, wykonywania obowiązków domowych, etc. W tym scenariuszu nawet Pokoje Audio mają więcej sensu niż np. live’y na wideo, bo aby uczestniczyć w spotkaniu audio, nie trzeba siedzieć przykutym do ekranu w jasno oświetlonym pomieszczeniu. Można to zrobić np. wychodząc na spacer czy siedząc w parku, wystarczy telefon i słuchawki w uszach.

facebook-clubhouse-podcasty-soundbites-live-audio-rooms-sound-studio 2

Oczywiście pozostaje kwestia tego, żeby przekonać ludzi do zmiany przyzwyczajeń. Osobiście np. mam wielkie wątpliwości co do tego, czy Soundbites się przyjmą, z prostego powodu – już dziś większość filmów na Facebooku oglądana jest bez dźwięku, z napisami. Jak w takim razie przekonać kogoś do zatrzymania się nad nagraniem audio? Karol Stryja tłumaczy, iż receptą na to będzie automatyczna transkrypcja dźwięku oraz audiogramy:

Audiogramy działają na dokładnie tej samej zasadzie jak okładka na YouTubie, która ma cię zachęcić do tego, żebyś kliknął i obejrzał wideo. Po to są właśnie snippety i zapowiedzi, żebyś mógł opublikować małą, fajną grafikę, która przykuje wzrok i będziesz miał albo napis, albo dźwięk.

Łatwo też zapomnieć, że w czasach debiutu formatów wideo na Facebooku nie towarzyszyła im rewolucja słuchawek TWS. Dziś zaś słuchawki True Wireless są wszędzie. Każdy producent ma je w swoim portfolio, bo wszyscy chcą je mieć. To bardzo istotny element głosowej rewolucji na Facebooku, bo skoro większość użytkowników i tak ma w uszach słuchawki, to znika problem pt. „nie mam jak odsłuchać nagrania”.

Czy głosowa rewolucja na Facebooku się uda?

Facebook jest niekwestionowanym hegemonem mediów społecznościowych. I chociaż TikTok jest coraz bliżej dogonienia go, jeśli chodzi o liczbę użytkowników, tak żadne inne medium nie jest tak kompletną, synergiczną platformą, na której można robić tak wiele rzeczy (nie tylko oglądać śmieszne filmiki). Przy tak ogromnych zasobach największą zaletą tego w wydaniu Facebooka jest fakt, iż gigant może sobie pozwolić na pompowanie pieniędzy w nowe formaty, nie oczekując szybkiego zwrotu. Możne stopniowo budować i przekonywać użytkowników do nowej rzeczywistości.

Zwraca na to uwagę także Karol Stryja:

Wszystkie produkty Facebooka, które się teraz pojawiają, to jest początek drogi. Kategoria social audio się dopiero buduje, to jest terra incognita, z którą każdy robi eksperyment. To nie jest tak, że tylko Facebook wchodzi w podcasty i w social audio, bo w to wchodzą wszyscy (Twitter Spaces, LinkedIn, Spotify). Pytanie, kto będzie w tym najlepszy i kto będzie w stanie zagregować najwięcej ludzi, żeby być w stanie to potem skomercjalizować.

Ja też mogę mieć wątpliwości, ale nie przekonamy się, dopóki Facebook nie spróbuje. Zaletą jest duża liczba odbiorów, a Facebook robi kompletny produkt, z funkcjami monetyzacji i wsparcia dla twórców. Bardzo ciekawą rzeczą jest fundusz, z którego będą finansować twórców i formaty, bo prawda jest taka, że sama platforma i sama technologia nie będzie wyznacznikiem tego, czy produkt odniesie sukces, czy nie. Jedynym kwantyfikatorem sukcesu będzie to, czy pojawi się tam na tyle ciekawy content, żeby ludzie do tego przywykli.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia – przekonanie reklamodawców.

To problem, z którym już dziś mierzą się podcasterzy. Z racji długości i zaangażowania formatu, siłą rzeczy jest on pochłaniany przez mniejszą liczbę ludzi, a co za tym idzie: generuje niższe zasięgi dla reklamodawców od starych mediów czy innych mediów internetowych. Jak mówi Karol Stryja:

To jest sytuacja, z którą się cały czas zderzam. Firmy podążają za tymi wielkimi liczbami, bo lubimy czuć się dobrze; lubimy na spotkaniu powiedzieć, że dana reklama zrobiła 200 tys. odsłon. I firmy to lubią, bo mają papier na zasięgi. A ja proponuję, żeby już dziś inwestować w te nowe relacje i formaty, które może nie zrobią takich odsłon, ale stworzą nową jakość w przyszłości.

Podcast czy spotkanie w Pokoju Audio nie mają szans wykręcić takich wyników jak dobrze napisany tekst w poczytnym portalu czy viralowe wideo. Nie dziś i nie w przewidywalnej przyszłości; ot, specyfika medium. A bardzo wiele zależy od tego, czy reklamodawcy wskoczą do tego pociągu audio i pomogą Facebookowi pchać go po torach, bo choć Facebook ma górę gotówki do przepalenia, tak szybko będzie chciał odzyskać zainwestowane pieniądze.

Wszystko jednak spina się w jedną całość. Jeśli Facebook, tworząc koherentny ekosystem audio, przekona do siebie twórców, a ci zaczną korzystać z Facebooka do promocji i nagrywania contentu, pojawią się słuchacze. Jeśli słuchacze się pojawią i przywykną do odmienionego charakteru Facebooka, pojawią się reklamodawcy. Jeśli pojawią się reklamodawcy i wyłożą pieniądze na stół, Facebook będzie miał powody, by dalej inwestować w rozwój usług audio na swojej platformie.

Czas pokaże, czy platformie Marka Zuckerberga się powiedzie. Jedno jest pewne: niebawem Facebook zmieni się nie do poznania. I tak jak wideo na Facebooku odcisnęło piętno na mediach i użytkownikach, tak zrobią to formaty audio. To tylko kwestia czasu.