REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Pobierasz aplikację i jesteś śpiewającym Elonem Muskiem. Aplikacja Wombo.ai podbija internet

Czy w twoich mediach społecznościowych też widzisz coraz więcej śpiewających celebrytów? To efekt Wombo.ai, aplikacji do tworzenia deepfake’ów, która właśnie ma swoje pięć minut.

Śpiewający deepfake, czyli Wombo.ai. Nowa aplikacja podbija internet
REKLAMA

Wombo.ai to nowa aplikacja mobilna, którą w ostatnich dniach widać wszędzie, jak media społecznościowe długie i szerokie. Wombo ma obecnie ponad 5 mln pobrań w sklepie Google Play, a w Apple App Store dotarło już na czwarte miejsce najpopularniejszych aplikacji w szalenie obszernej kategorii „Zdjęcia i wideo”.

REKLAMA

Wombo.ai tworzy… śpierwające deepfake’i.

Tak, sam musiałem przetrawić tę informację, ale powiedzmy sobie wprost: internet kocha takie projekty. Wombo.ai automatycznie przygotowuje tzw. deepfake, czyli animację twarzy, w tym wypadku na bazie zaledwie jednego zdjęcia. Aplikacja prosi nas o zrobienie selfie lub przesłanie zdjęcia z galerii, a następnie o wybranie jednego z kilkunastu dostępnych podkładów muzycznych. Po kilku chwilach przetwarzania otrzymujemy film, na którym przesłana fotografia śpiewa wybrany utwór.

Całość działa w pełni automatycznie, bez żadnego udziału użytkownika, więc jest banalnie prosta w obsłudze. Jednocześnie nie mamy żadnej możliwości edycji gotowego materiału.

Efekty potrafią być naprawdę zabawne, ale jakość różni się w zależności od zdjęcia. Niektóre fotografie są przerabiane w bardzo wiarygodny sposób, ale w większości przypadków ewidentnie widać, że efekt jest utworzony sztucznie.

Jak zwykle w przypadku takich aplikacji, lepiej uważać na zezwolenia.

Aplikacja do działania wymaga dostępu do aparatu i galerii zdjęć. Warto dwukrotnie się zastanowić, czy chcemy udzielać Wombo.ai takich zezwoleń. Jest to przecież typ aplikacji, którą użyjemy raz lub kilka razy, po czym o niej zapomnimy.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że wszystkie obliczenia, na których bazie jest generowane wideo, nie są przeprowadzane na naszym smartfonie, lecz na serwerach twórców. Innymi słowy, nasza fotografia jest przesyłana w bliżej nieokreślone miejsce hostowane przez Amazon Web Services.

REKLAMA

W regulaminie czytamy, że aplikacja zbiera nasze dane, na które składają się nie tylko zdjęcia, ale też „dane dotyczące cech twarzy”, jak i m.in. czas spędzony w aplikacji. Co gorsza, czytamy, że aplikacja korzysta z usług stron trzecich, które mogą zbierać informacje służące do identyfikacji użytkownika.

To standardowe zapisy, jakie znajdziemy w większości aplikacji, ale pamiętajmy, że jest to pierwsza aplikacja dewelopera Wombo Studios Inc. i nie znamy jego zamiarów. Warto o tym pomyśleć, zanim przydzielimy aplikacji dostęp do naszego aparatu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA