Technologie / Lokowanie produktu

Coś dla mnie. Aplikacja Rossmann tworzy i udostępnia listy zakupów, wskazuje miejsca produktów i daje rabaty

Wibracje w kieszeni. Wyjmuję smartfon i odbieram listę zakupów od narzeczonej, a ta automatycznie trafia do aplikacji Rossmann. Program pokazuje mi gdzie znajduje się każdy produkt, a do tego generuje unikalny rabat za sam fakt skorzystania z usługi Lista+.

Będę z wami szczery. Nie znam się na kosmetykach, nie jestem specjalistą od drogerii, a do tego nie przepadam za długimi zakupami. Udany shopping to dla mnie błyskawiczne wejście i jeszcze szybsze wyjście ze świątyni konsumpcji. Oczywiście z potrzebnymi towarami. Dlatego muszę oddać Rossmannowi: nowa wersja aplikacji tej sieci naprawdę się przydaje. Lista+ ma sens, jest praktyczna, zrobiono ją z głową, a do tego pozwala zaoszczędzić na zakupach.

„Lista+ w aplikacji Rossmann to chyba najlepsze, co cię spotkało”

To nie moje zdanie. To nieco wygładzone słowa narzeczonej, wypowiedziane pół żartem, pół serio. Prawda jest bowiem taka, że wysyłany na zakupy do centrum handlowego, nie zawsze spisuję się na medal. Jeśli muszę wybrać najlepszą grę dla kumpla na urodziny albo wrócić z najlepszym laptopem w dostępnym budżecie, nie ma problemu. Przyjemność po mojej stronie.

Gorzej, gdy muszę kupować produkty, o istnieniu i działaniu których nie mam żadnego pojęcia. Jeżeli wysyła się mnie po „dobry balsam pod prysznic”, tracę pewny grunt pod stopami. Nawet nie wiedziałem, że pod prysznicem używa się czegoś więcej niż żelu i szamponu. Widząc mnogość towarów i możliwości, zaczynam się gubić. To nie jest moje naturalne środowisko. To nie są moje zwyczajowe tereny łowieckie. Jestem obcym w niezbadanym królestwie. Oczywiście nieco przejaskrawiam sytuację i posługuję się pewnymi przykurzonymi stereotypami, ale w swoich doświadczeniach na pewno nie jestem odosobniony.

Tymczasem dostając wiadomość SMS z Listą+ mam kompletny wykaz wszystkich produktów, jakie muszę kupić. Taka lista może być udostępniona za pomocą e-maila, wiadomości tekstowej czy mediów społecznościowych. Klikam w nią, a zbiór produktów zostaje automatycznie zaimportowany do mojej aplikacji Rossmann. Widzę obrazek podglądowy każdego towaru, jego nazwę i jego cenę. Teraz już naprawdę nie jest możliwe, żebym się pomylił.

Najbardziej podoba mi się to, że każdy produkt ma instrukcję z położeniem w sklepie.

Jeśli nie znasz układu swojej osiedlowej drogerii na pamięć, nie musisz już dłużej błąkać się od jednego regału z produktami do drugiego. Wystarczy nowa Lista+. Wybierasz palcem dowolny produkt i od razu widzisz, gdzie musisz się udać, aby włożyć go do koszyka. Instrukcje są proste, jasne i czytelne. Gdyby tylko każde zakupy były takie proste.

Pomyślcie nad tym, jak to ułatwia sprawę, jeśli mamy przed sobą pokaźną serię bardzo podobnych lakierów albo szminek, a zostaliście poproszeni o nabycie tej jednej, tej właściwej. System zastosowany przez twórców aplikacji jest odporny na zmiany ekspozycji w indywidualnych placówkach. Tworząc listę zakupów z Listą+ wskazujemy bowiem, w którym konkretnym sklepie będziemy kupować pożądane towary. Aplikacja może to sprawdzić również za nas, korzystając z geolokalizacji. Program korzysta z unikalnych danych konkretnej placówki, wraz z jej indywidualnym rozmieszczeniem regałów oraz stanami magazynowymi. Sytuacja, w której produkty z listy nie są dostępne w fizycznym sklepie, jest więc niemal niemożliwa.

Aplikacja Rossmann i Lista+ - ile się na tym oszczędza?

Skorzystałem z instrukcji, zebrałem wszystkie produkty z listy zakupowej i jestem gotowy do dokonania płatności. Wystarczy, że przy kasie zeskanuję wirtualną kartę Rossmann, pojawiającą się na ekranie smartfonu. Gotowe.

Do rachunku został doliczony unikalny rabat, wygenerowany automatycznie w oparciu o to ile produktów kupiłem oraz w jakiej cenie. Mój prywatny koszyk zawiera pięć produktów za 65 zł łącznie, już po uwzględnieniu sklepowych promocji. Lista+ dodaje do tego kolejne 3 zł rabatu, zmniejszając finalną kwotę do 62 zł. Rabaty przyznawane w aplikacji są indywidualne i za każdym razem naliczane inaczej, w zależności artykułów dodanych do listy. Co świetne, taki rabat nie koliduje z innymi promocjami w sieci Rossmann, np. z bardzo popularną akcją 2+2. Lista+ uwzględnia wszystkie aktualne promocje oraz kupony. Przykładowo, klikam w kupon 2+2, następnie wybieram artykuły z promocyjnej listy towarów, dodaję je do swojej listy zakupowej, a na końcu otrzymuję jeszcze jeden rabat za skorzystanie z Listy+. Do tego aplikacja w jasny i czytelny sposób informuje, ile zostało nam rabatów za korzystanie z listy zakupowej, do kiedy możemy z nich korzystać i kiedy otrzymamy nową pulę zniżek.

Z Listy+ może już korzystać każdy posiadacz aplikacji Rossmann.

Nie używam większości popularnych aplikacji z kategorii zakupy. Najczęściej nie widzę powodu do zaśmiecania pamięci smartfonu. Jednak nawet taki konserwatysta jak ja rozumie sens i praktyczne zastosowanie Listy+. Życzyłbym sobie, aby w podobny sposób działały wszystkie programy pomagające w zakupach, będąc czymś znacznie więcej niż tylko interaktywnymi gazetkami z kuponami. Możliwość odebrania gotowej listy zakupów przygotowanej przez członka rodziny, szansa znalezienia każdego produktu dzięki czytelnym instrukcjom oraz okazja do skorzystania z rabatu za samo wykorzystanie aplikacji to rozwiązanie, które powinno być przyjemnym konsumenckim standardem.

Aplikację Rossmann można pobrać w Google Play (Android) oraz App Store (iOS). Program w najnowszej wersji oferuje usługę Lista+ wraz z unikalnymi rabatami dla każdego użytkownika.

* Materiał powstał przy współpracy z marką Rossmann. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst