Tech / Artykuł

iPhone SE w (nie)bezpośrednim starciu z Xiaomi Mi Note 10. Najtańszy smartfon Apple’a kontra średniak z Androidem

263 interakcji
dołącz do dyskusji

„Każdy średniak z Androidem bije iPhone’a SE na głowę” – od premiery iPhone’a SE 2020 przeczytaliśmy tyle komentarzy tego typu w tylu różnych wariantach, że najwyższa pora poddać to stwierdzenie weryfikacji.

W tym celu postawiłem obok siebie nowy smartfon Apple’a oraz moim zdaniem najlepszy nowy telefon, jaki można kupić za ok. 2000 zł: Xiaomi Mi Note 10.

Recenzje obydwu urządzeń znajdziecie tutaj:

Zamiast jednak porównać obydwa urządzenia w szeregu kategorii, tym razem kategorie będą tylko dwie: Xiaomi lepsze i Xiaomi gorsze.

iPhone SE czy Xiaomi Mi Note 10 – w czym lepszy jest smartfon Xiaomi?

Zacznijmy od tego, że już sama specyfikacja techniczna zawstydza iPhone’a SE. Gwoli przypomnienia, mówimy o telefonie wyposażonym następująco:

Procesor: Qualcomm Snapdragon 730G
RAM: 6 GB
Pamięć wbudowana: 128 GB
Ekran: 6,47” 2340 x 1080 px AMOLED
Akumulator: 5260 mAh z ładowaniem 30 W
Aparat tył: 108 + 20 + 12 + 5 + 2 Mpix
Aparat przód: 32 Mpix
System operacyjny: Android 9 z nakładką MIUI 11
Wymiary: 157,8 x 74,2, x 9,67 mm
Masa: 208 g

Kosztujący 200 zł więcej iPhone SE ma dwukrotnie mniej RAM-u, dwukrotnie mniej miejsca na dane, o połowę niższą rozdzielczość ekranu, ponad dwukrotnie mniejszy akumulator i o trzy oczka aparatu mniej.

Jak łatwo się domyślić, Xiaomi Mi Note 10 rozkłada iPhone’a SE na łopatki w większości kategorii.

Ekran jest o wiele lepszy.

Xiaomi Mi Note 10 opinie

Nie tylko ze względu na wielkość i rozdzielczość, ale przede wszystkim ze względu na technologię, w jakiej został wykonany. W iPhonie SE znajdziemy panel IPS LCD. W Xiaomi Mi Note 10 mamy zaś panel AMOLED, a co za tym idzie: żywsze kolory, lepsze kąty widzenia i głębokie czernie. Wyświetlacz nowego iPhone’a nawet nie zbliża się jakością do panelu w Xiaomi Mi Note 10.

Nie mówiąc już o tym, że ekran, jak i cały front Xiaomi Mi Note 10 wygląda o niebo nowocześniej od kultowego, ale przestarzałego już designu iPhone’a SE. Patrząc to na jeden, to na drugi telefon, od razu widać, który z nich jest reliktem czasów minionych.

Aparat Xiaomi Mi Note 10 zostawia iPhone’a SE daleko w tyle.

Xiaomi Mi Note 10 opinie

Nawet gdyby w Xiaomi był tylko główny aparat i zabrakłoby dodatkowych obiektywów telefoto i ultrawide, Mi Note 10 nadal oferowałby lepszą jakość zdjęć niż niż iPhone SE. Sensor 108 Mpix w telefonie Chińczyków produkuje rezultaty lepsze pod każdym względem, niezależnie od warunków oświetleniowych. Jako że jest on fizycznie większy, zapewnia też naturalne rozmycie tła; posiadacze iPhone’a SE muszą tutaj posiłkować się trybem portretowym, rozmywającym tło w sposób sztuczny.

Xiaomi Mi Note 10 opinie

I jeśli główny aparat nie jest dostatecznie silnym ciosem w iPhone’a SE, to na dobitkę leci uderzenie od przedniej kamerki. iPhone SE ma z przodu aparat 7 Mpix, a Xiaomi – 32 Mpix. Rozdzielczość to oczywiście nie wszystko, ale Xiaomi Mi Note 10 produkuje po prostu ładniejszy, ostrzejszy obrazek od iPhone’a SE, który ma jedną z najgorszych przednich kamerek, jaką znajdziemy w smartfonie (niezależnie od półki cenowej).

Akumulator Xiaomi Mi Note 10 gra w innej lidze.

Xiaomi Mi Note 10 opinie

iPhone SE ma akumulator o pojemności 1821 mAh i działa dokładnie tak słabo, jak to brzmi. Szczegółowy opis czasu pracy nowego smartfona Apple’a znajdziecie w osobnym tekście:

W dużym skrócie: z iPhone’a SE 2020 da się wyciągnąć jeden dzień oszczędnego użytkowania. Przy normalnym albo ciut intensywniejszym użyciu ten telefon nie wytrzyma całego dnia z dala od gniazdka.

Na domiar złego w zestawie z iPhone’em SE 2020 dostajemy ładowarkę o mocy zaledwie 5 W. Pomimo tego, że ogniwa mają malutką pojemność, naładowanie ich do pełna i tak zajmuje ponad 2 godziny.

Xiaomi Mi Note 10 opinie

Xiaomi Mi Note 10 ma akumulator o pojemności 5260 mAh i ładowany jest dołączoną do zestawu ładowarką o mocy 30 W. Naładowanie od zera do setki trwa nieco ponad godzinę.

Ponad dwukrotnie większe ogniwa w Xiaomi Mi Note 10 wystarczają na ponad dwukrotnie więcej czasu. I to mimo tego, że Xiaomi ma o prawie dwa cale większy wyświetlacz. Xiaomi Mi Note 10 oferuje znakomity czas pracy z dala od gniazdka, można liczyć na spokojne dwa dni normalnego użytkowania, lub jeden dzień intensywnego użytku ze sporym zapasem energii.

Nawet fakt, że Xiaomi Mi Note 10 nie oferuje ładowania bezprzewodowego, a iPhone SE tak, nie uratuje smartfona Apple’a w tym porównaniu. Xiaomi Mi Note 10 zwyczajnie deklasuje iPhone’a SE czasem pracy z dala od gniazdka.

iPhone SE 2020 czy Xiaomi Mi Note 10 – w czym lepszy jest smartfon Apple’a?

iPhone SE nie ma wielu przewag nad Xiaomi Mi Note 10, a te, które ma, to w istocie drobiazgi.

Największą zaletą iPhone’a SE jest jakość wykonania.

Nie żeby Xiaomi Mi Note 10 był wykonany źle, ale iPhone SE to jednak inna półka. Widać, że obudowa tego telefonu pochodzi z urządzenia z najwyższej półki, a Xiaomi to mimo wszystko średniak.

Dbałość o detale, miejsce łączenia szkła z aluminium – to szczegóły, do których Apple przykłada się bardziej.

iPhone SE jako jedyny nowy telefon z tej półki jest też smartfonem wodo- i pyło-szczelnym, spełniającym normę IP67. Xiaomi nie jest odporny nawet na zachlapanie.

iPhone SE ma też dalece lepszy czytnik linii papilarnych. Fizyczny sensor Touch ID działa z niemal 100-procentową dokładnością, czego w żadnym wypadku nie można powiedzieć o czytniku ukrytym pod ekranem w Xiaomi Mi Note 10.

Smartfon Apple’a oferuje też nieporównywalnie lepsze głośniki.

Na tle innych głośników stereo te z iPhone’a SE są co najwyżej przeciętne, ale i tak zmiatają pojedynczy głośnik w Xiaomi Mi Note 10. Trzeba tu też wspomnieć o motorku wibracyjnym – ten w Xiaomi jest słaby, a wibracja bardzo nieprzyjemna. Haptyka w iPhonie SE jest zaś najlepsza na rynku, niezależnie od półki cenowej.

Kolejny plus to wydajność.

Pomimo pozornie gorszej specyfikacji, iPhone SE 2020 jest też szybszym smartfonem od Xiaomi Mi Note 10. Apple A13 Bionic deklasuje procesor Qualcomm Snapdragon 730G w Xiaomi. Nie ma też najmniejszej różnicy w codziennym użytkowaniu między 3 GB RAM-u w iPhonie, a 6 GB w Xiaomi. iOS jest o tyle lepiej zoptymalizowanym systemem, że dwukrotnie mniejsza ilość pamięci operacyjnej i tak nie ma wpływu na płynność pracy.

W końcu trzeba też powiedzieć wprost, że iPhone SE… przeżyje Xiaomi Mi Note 10.

To niestety smutna prawda. Xiaomi, jak większość producentów z Androidem, gwarantuje 24 miesiące aktualizacji i 36 miesięcy łatek bezpieczeństwa. Tymczasem iPhone SE będzie aktualizowany do nowej wersji systemu przez co najmniej pięć lat.

Można się sprzeczać, który system jest lepszy czy gorszy – wybór między iOS a Androidem to w 2020 r. wyłącznie kwestia preferencji. Nie da się jednak zaprzeczyć, że to iOS cieszy się znacznie dłuższym wsparciem, zarówno producenta sprzętu, jak i twórców aplikacji.

iPhone SE kontra średniak z Androidem – czy wybór naprawdę jest tak oczywisty?

W (nie)bezpośrednim starciu z Xiaomi Mi Note 10 nowy smartfon Apple’a przegrywa na całej linii. Choć w kilku aspektach jest on rzeczywiście lepszy od Xiaomi, tak nie ma to żadnego znaczenia w codziennym użytkowaniu – kosztujący mniej smartfon Xiaomi oferuje więcej od iPhone’a SE.

Podobny nokaut obserwowalibyśmy, gdyby w miejscu Xiaomi Mi Note 10 stanął OnePlus 7T lub Oppo Reno 3 Pro. Nie mówiąc już o tym, jak srogie „bęcki” zebrałby iPhone SE, gdyby porównać go bezpośrednio do kosztujących mniej flagowców LG (LG G8s lub LG V40) czy kosztującego prawie tyle samo Huaweia P30 Pro.

Gdybyśmy kierowali się samym porównaniem specyfikacji i możliwości, iPhone SE 2020 nie miałby najmniejszych szans w starciu z Androidową konkurencją z tej samej półki cenowej. Według tej miary iPhone SE nie ma żadnego sensu, ten telefon nie powinien powstać, a już na pewno nie powinien się sprzedać.

iPhone SE ma jednak dwie rzeczy, których nie ma żaden rywal i przez które sprzeda się doskonale: niewielki rozmiar i… nadgryzione jabłko na obudowie.

Nie istnieje drugi telefon o tak niewielkich wymiarach i tak wysokiej wydajności. Jeśli ktoś poszukuje smartfona przez pryzmat tych dwóch kryteriów, iPhone SE okazuje się jedynym wyborem.

No i nie zapominajmy, że to jednak iPhone. Jakkolwiek nam, technologicznym nerdom ten stan rzeczy może się nie podobać, tak dla przeciętnego konsumenta sama obecność nadgryzionego jabłka na obudowie będzie dostatecznym powodem, by wybrać iPhone’a SE zamiast jakiegokolwiek telefonu z Androidem.

Możemy skręcać się ze złości, wyć do księżyca, wylewać jad w komentarzach pod recenzjami (nie róbcie tego, to niczemu nie służy) a i tak nie wygramy z faktem, że iPhone SE się sprzeda. I to w milionowych nakładach.

My będziemy zagryzać zęby z wściekłości, a zarząd Apple’a będzie się dalej tarzał w dolarach. Bo nawet jeśli iPhone SE obiektywnie nie jest najlepszym telefonem, jaki można kupić za 2200 zł, to jest jedynym nowym iPhone’em, jakiego możemy kupić za 2200 zł.

I to wystarczy, żeby konsumenci tłumnie rzucili się do sklepów. Nawet jeśli będziemy stać obok i pukać się w głowę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst