Tak przygotujesz najlepsze domowe lody. 4Swiss FlurryKing to obowiązkowy sprzęt na lato
Lody rzemieślnicze, mrożony jogurt, gelato, a może przepyszny, orzeźwiający sorbet? Wszystko to możesz bez wysiłku przygotować w domu. Przy okazji mając pełną kontrolę nad tym, co faktycznie do tych lodów trafia.

Potrzebujesz tylko dwóch rzeczy.
Pierwszą z nich jest 4Swiss FlurryKing, czyli po prostu - maszynka do lodów, która sprawi, że przygotowanie niemal dowolnych lodów zajmie nam 3 minuty.

Drugą rzeczą, którą trzeba mieć, jest... pomysł na to, jakie lody chcielibyśmy zjeść, bo 4Swiss FlurryKing to nie jest sprzęt z jednym trybem. Owszem, możemy tutaj zrobić po prostu klasyczne lody, ale możemy też zrobić gelato, sorbety, mrożone jogurty, shake’i, lody typu flurry, slushie i mrożone drinki. Zresztą już sam panel dotykowy potwierdza, że nudzić się tutaj nie będziemy - nawet jeśli znudzą nam się zwykłe lody.

W zasadzie 4Swiss FlurryKing pozwala nam przygotować dowolny lodowy deser, na jaki aktualnie mamy ochotę. I co ważne - z naszej strony będzie tutaj bardzo niewiele roboty. Naszym głównym zadaniem - poza wyborem tego, co chcemy przygotować - jest po prostu stworzenie bazy.
Czym jest baza do lodów dla 4Swiss FlurryKing?
To jest właśnie najlepsze, bo - w granicach rozsądku - bazą może być niemal dokładnie to, na co mamy ochotę. Czyli inaczej niż przy pójściu do sklepu albo lodziarni, gdzie albo będzie to, co lubimy, albo nie, a jeśli będzie - to w sumie nie wiemy, co tak naprawdę jest w środku.

Ma być bardziej białkowo? Proszę bardzo. Ma być bardziej „lekko” - odpowiednio dobieramy składniki. Jest nawet specjalny tryb dla takich „lżejszych” lodów. W skrócie: chcemy czegoś więcej - dodajemy więcej. Chcemy czegoś mniej - dodajemy mniej. Nie chcemy czegoś w ogóle - to nie dodajemy i tyle. Nie dość, że wiemy dokładnie, co jest w tych lodach, to jeszcze sami to dobieramy.
Samo przygotowanie bazy polega przy tym na dwóch krokach. Pierwszym jest dobranie i wymieszanie składników, które chcemy mieć w środku, a potem przelanie tego do specjalnego pojemnika i włożenie na 24 godziny do lodówki.

I teraz od razu dwie dobre wiadomości. Po pierwsze - w zestawie dostajemy 3 takie pojemniki na bazy, więc nie musimy się ograniczać do jednego smaku i jednego typu lodów, do momentu, kiedy opróżnimy taki pojemnik. Możemy - tak jak ja to robiłem - od razu przygotować sobie trzy różne bazy i sięgać po nie w zależności od aktualnego zapotrzebowania.

Druga dobra wiadomość jest taka, że nawet jeśli zrobimy taką bazę do górnej granicy pojemności pojemnika, to wcale nie trzeba od razu przerabiać wszystkiego, nawet jeśli mamy ochotę na pół porcji. Wybieramy odpowiednią opcję z menu, maszyna pracuje tylko na jednej połowie pojemnika, a potem resztę - nienaruszoną - odnosimy do zamrażarki.

Jak wygląda przygotowanie lodów w 4Swiss FlurryKing?
Od strony użytkownika łatwiej się już nie da. Bierzemy bazę w pojemniku, wkładamy go do zewnętrznej miski, zakładamy pokrywę, a całość wkładamy do urządzenia i przekręcamy.

Co ważne - nie da się tego zrobić źle. Jeśli miska została włożona dobrze - dostajemy sygnał dźwiękowy, który potwierdza, że można zacząć pracę. Potem po prostu wybieramy pasujący nam program i czekamy, aż nasz baza zmieni się w idealnie kremowe lody. A jeśli chcemy, żeby było jeszcze bardziej kremowo, to mamy przycisk Re-spin, po którego naciśnięciu całość będzie dokładnie taka, jak chcemy.
Po tych kilku kliknięciach - i krótkim oczekiwaniu - mamy... tak, gotowe lody. Całość więc bez problemu przygotuje ktoś, kto nigdy domowych lodów nie robił, do tego nie poświęci na to zbyt wiele czasu. Przykładowo - klasyczne lody waniliowe to po prostu baza z wymieszanego skondensowanego mleka, śmietany kremówki i mleka. To tyle - przygotowanie tego przed włożeniem do zamrażarki zajmuje jakieś 3 minuty, a potem wystarczy to włożyć do misy, zamontować i uruchomić. Czyli też jakieś 3 minuty, licząc wycieczkę do lodówki. Naciskamy, czekamy, gotowe.

Gdyby ktoś pytał, czy to są lody tak dobre, jak te, które można kupić w sklepie albo w lodziarni, to odpowiem: nie - te są lepsze. I to zarówno, jeśli chodzi o konsystencję i smak, jak i o skład. Nawet pomijając kwestie zdrowotne - tutaj mogę sobie niemal wszystko dobrać tak, jak mi pasuje.

Przykładowo - jeśli ktoś lubi eksperymentować i ma ochotę codziennie na jakiś nowy smak, to może sobie przygotować w pojemniku samą bazę, a potem za każdym razem dodawać to, na co akurat ma ochotę, korzystając z funkcji Mix-In. Czyli najpierw przetwarzamy w maszynie bazę, potem dodajemy to, na co mamy ochotę, czyli na przykład czekoladę, ciastka albo mrożone owoce, włączamy program re-spin i gotowe.

Podejrzewam zresztą, że gdybym miał tę maszynę jeszcze dłużej, to zaczęłyby się prawdziwe eksperymenty z tym, jak mogą smakować moje ulubione lody. Aczkolwiek przyznaję - nawet takie zwykłe waniliowe lody smakują z takiej maszyny przepysznie i do tego wiem, że mogę sobie przygotować na szybko połowę pojemnika, a drugą połowę zostawić w zamrażarce na przykład na jutro albo jakiś weekend.

I tak samo wygląda sprawa na przykład z lodami truskawkowymi czy malinowymi. Przygotowanie bazy zajmuje kilka minut, a w zamian za to dostajemy przepyszne lody, które wiemy, że naprawdę powstały na bazie owoców, bo... sam je do tej bazy dodałem poprzedniego dnia. Mało tego - jak akurat trafię w sklepie na jakieś przepyszne truskawki czy maliny do podjadania, to mogę sobie nakupić ich więcej i to właśnie z nich zrobić lody - które będą smakować tak dobrze, jak te truskawki, a nie jakaś przetworzona baza, która nie wiadomo z czego jest.
Oczywiście na klasycznych lodach się nie kończy.

Sorbet ananasowy? Proszę bardzo. Baza to w większości po prostu ananas i sok z ananasa. Robimy bazę, wkładamy, włączamy i dostajemy świetny, naprawdę owocowy sorbet.
A gdyby tego było mało, to jak znudzą się lody, to można sobie zmrozić drinka. Albo zrobić po prostu mrożony jogurt. Albo innego shake’a. Albo coś, na co mamy ochotę i wiemy, że schłodzi nas w te upały.
Sprzątanie? Właściwie to nie.
Żeby na koniec było miło, to po przygotowywaniu wszystkiego wcale nie zostają nam całe sterty naczyń do mycia. Te bazy przeważnie robi się w jednym naczyniu, może ewentualnie dwóch. Potem, jak już przelejemy je do odpowiednich pojemników i zrobimy lody, to same puste pojemniki i akcesoria można spokojnie wsadzić do zmywarki.

Mało tego - do czyszczenia wału urządzenia jest specjalny program, więc można w kilka chwil zadbać o to, żeby cała maszyna była czysta i gotowa do kolejnej produkcji lodów.

Gwarantuję wam - jeśli raz spróbujecie domowych lodów z takiej maszyny, to już raczej nie skuszą was lody, które możecie kupić w sklepie czy w lodziarni. Zamiast tego będziecie woleli mieć FlurryKinga na blacie w kuchni przez absolutnie całe lato. I pewnie nie tylko lato, bo zakładam, że myśl „ale bym sobie zjadł lody”, pojawia się jesienią czy zimą nie tylko u mnie.
A jeśli ktoś dalej się zastanawia, to mam dobrą wiadomość - z kodem rabatowym SPIDERS może obniżyć cenę maszyny do lodów 4Swiss FlurryKing o 100 zł!



















