REKLAMA

CD Projekt pokazał wszystkim, jak przetrwać. Świat gier musi kopiować Polaków

Wiedźmin 3: Dziki Gon otrzyma zupełnie nowy dodatek fabularny ponad 10 lat od premiery. To niecodzienny model, który powinien być przykładem dla wszystkich producentów gier single player. Stanowi bowiem sposób na przetrwanie we współczesnej, niezwykle trudnej branży.

szczęśliwy Wiedźmin
REKLAMA

Ponad 10 lat. Tyle mija od premiery gry Wiedźmin 3: Dziki Gon do zapowiedzi nowego, trzeciego dodatku fabularnego. W branży gier coś takiego to anomalia. Zjawisko, które nie powinno istnieć. Dekada to bowiem dla gry niezwykle długo. Program starzeje się technologicznie, traci rozpoznawalność, fani się wykruszają. Nie bez powodu w branży mawiają, że zarabiają sequele.

REKLAMA

Strategia CD Projektu to anomalia, a powinna być branżowym standardem. Wręcz sposobem na przetrwanie.

Produkcja rozbudowanej gry AAA od zera to w 2026 roku znacznie większe wyzwanie budżetowe niż produkcja kinowego filmu. Trwa więcej, kosztuje więcej, więcej rzeczy może pójść nie tak. Mówimy o około 6 latach nieustannej pracy (!) ponad 300 osób (!!), pochłaniającej od 150 do 350 mln dol (!!!). Z kolei szansa na zwrot z inwestycji pozostaje niepewna.

Produkcja dodatku/DLC jest znacznie łatwiejsza. Po pierwsze, mamy już bazę: technologiczną, kadrową, organizacyjną, przedprodukcyjną. Po drugie, niższe są koszty, czas developmentu krótszy, a podejmowane ryzyko mniejsze. Szacuje się, że łączny koszt produkcji dużego DLC wynosi zaledwie 30% kosztu produkcji bazowej, od zera. To gigantyczna oszczędność.

Czysto teoretycznie, CD Projekt jest w stanie stworzyć dodatek do Wiedźmina 3 w 2026 roku za około 20 - 40 mln dol. Sprzeda się na pewno, a każde kupione DLC powinno zawierać wyższą marżę niż każda kupiona podstawowa kopia. Współcześnie, gdy produkcja gier na szeroko rozumianym zachodzie jest absurdalnie droga, taki model działania wydaje się strzałem w dziesiątkę.

REKLAMA

Za CD Projektem powinni pójść inni. Czas poszerzyć najlepsze gry ostatniej dekady o nowe przygody

Kto z fanów RPG nie kupiłby wielkiego fabularnego rozszerzenia do Baldur’s Gate 3? Kto nie chciałby odkryć dalszych losów gildii pisarzy z Clair Obscur: Expedition 33? DLC do Red Dead Redemption 2 dla jednego gracza, najlepiej z zombie, znikałoby z półek jak świeże bułeczki. Sam stałbym pod sklepem, gdybym mógł kupić kolejny wielki dodatek do Elden Ringa.

REKLAMA

Powstaje pytanie: czemu producenci uznanych gier tego nie robią? Czemu Elden Ring nie dostał aż trzech dodatków, jak na przykład Oblivion albo Skyrim? Dlaczego Red Dead Redemption 2 nigdy nie dostał rozszerzenia na miarę Undead Nightmare?

Przez lata odpowiedź była oczywista: wszystkiemu winien jest lejek. Zgodnie ze zjawiskiem lejka, każdy kolejny dodatek sprzedaje się gorzej niż poprzedni. Dawniej szacowano, że pierwsze DLC kupuje około 30% posiadaczy podstawowej gry. Drugie DLC ma już zaledwie 15% nabywców. Często prowadziło to do paradoksu, ponieważ właśnie te ostatnie rozszerzenia były tymi najlepszymi. Mimo tego sprzedawały się najgorzej.

Zjawisko lejka szło w parze z estymacją utraconych zysków. Wszakże po co trzymać znaczną część załogi przy drugim albo trzecim rozszerzeniu, kiedy mogą pracować nad pełnoprawnym sequelem. Jasne, kosztującym znacznie więcej, ale to właśnie sequels sells. Matematyka była nieubłagana. Chociaż DLC pozwoliły oszczędzić na kosztach, uciekający lejek odbiorców stawał się zbyt mało atrakcyjny.

REKLAMA

Dodatek Pieśni przeszłości do Wiedźmina 3 sprawi, że lejek trafi na śmietnik. Zapamiętajcie moje słowa

Lejek miał zastosowanie jeszcze dekadę temu, ale wiele się zmieniło. Koszty produkcji gier urosły astronomicznie i wciąż galopują. Do tego technologia dojrzała. Dzisiaj 10-letnia produkcja wciąż wygląda świetnie. Dawniej starzała się w oczach. Dla przykładu, dekadę temu na rynku debiutowały takie gry jak Wiedźmin 3: Dziki Gon, Uncharted 4: Kres Złodzieja, Battlefield 1 czy Firewatch. Nawet w 2026 roku to piękne tytuły.

REKLAMA

Dlatego w 2026 roku produkcja DLC, najlepiej w formie samodzielnych rozszerzeń przypominających pełne gry, może okazać się znacznie bardziej opłacalna niż w 2016 roku. Na wielu płaszczyznach: od kosztów produkcji, przez dystrybucję, po technologie.

Zagranie CD Projektu jest genialne z jeszcze jednego powodu. Ich najnowszy dodatek będzie bowiem stanowił most łączący Wiedźmina 3 z nadchodzącym Wiedźminem 4. Rozszerzenie ma więc nie tylko zarabiać kapustę dla polskiej spółki, ale też stanowić naturalną reklamę dla wielkiej, kosztownej, nadchodzącej produkcji AAA. Takie proste, a takie genialne.

REKLAMA

Chciałbym, aby więcej producentów skopiowało model Polaków. Technologia do tego dojrzała

Dobiliśmy do takiego poziomu fotorealizmu graficznego oraz takiego poziomu uniwersalności narzędzi, że najwyższy czas ponownie skupić się na czystej rozgrywce. Oprawa, nawet 10-letnia, stała się bowiem wystarczająca. Nie trzeba już gonić za technologią, można gonić za samą frajdą. Rozszerzenia, a nawet dodatki udające sequele, idealnie się do tego nadają.

REKLAMA

Zamiast czekać 7 lat na kolejne Baldur’s Gate albo The Last of Us, wolę porządny dodatek. To samo tyczy się dziesiątek innych wybitnych gier. Zwłaszcza tych, sprzedały się nieźle, ale nie rewelacyjnie. Zamiast karnetów, sezonów i innego raczyska live service poproszę duże fabularne rozszerzenia. Wydawane nie tylko w rok od premiery podstawowej gry, ale również w dwa lata, pięć lat, nawet dziesięć. Być może taki model nie opłacał się w 2016 roku, ale teraz sytuacja wygląda inaczej.

Niestety, w wielu przypadkach na szczeblu decyzyjnym są osoby, które z grami wideo nie mają nic wspólnego. Wiedzą one tylko, że największy pieniądz jest w live service. Stąd fatalne decyzje, nawet w tak dojrzałych organizacjach jak Sony/PlayStation, gdzie przepalono miliony na projekty wieloosobowe. Setki ludzi straciły pracę, wiele gier nie ujrzy światła dziennego, ale Jim Ryan wciąż jest u władzy. Wciąż odcina kupony od sukcesu PS4.

REKLAMA

Trzeba pociągnąć takie osoby do odpowiedzialności. Następnie warto zadać sobie pytanie: lepsza jest porażka live service na miarę Concorda czy zysk z trzech dodatków do Elden Ringa?

Więcej o nowym Wiedźminie na Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-29T20:04:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T19:39:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T18:42:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T18:06:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:54:39+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:52:21+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:30:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T17:27:48+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T16:46:10+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T15:49:55+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T15:03:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T14:49:08+02:00
Aktualizacja: 2026-05-29T13:03:28+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA