Nauka  / Artykuł

Możesz być nosicielem koronawirusa, nawet o tym nie wiedząc. Lepiej zostań w domu

137 interakcji
dołącz do dyskusji

Moje media społecznościowe zapełniają się zdjęciami osób ustrzelonych w większych lub mniejszych grupkach, które lekceważąc zalecenia lekarzy, zamiast siedzieć w domu, traktują obecną sytuację jako doskonały pretekst do imprezowania na powietrzu. To spory błąd.

Poniekąd trochę to rozumiem. Skoro ktoś nie wykazuje żadnych objawów choroby, zapewne musi być zdrowy. A skoro jest zdrowy, to nie będzie siedział w domu, bo przecież ile można izolować się od świata i męczyć kolejne seriale na Netfliksie. Niestety takie podejście może się zemścić.

Zarażenie koronawirusem, brak objawów

Z dwóch badań opublikowanych w Eurosurveillance i w International Journal of Infectious Diseases wynika bowiem, że dość spory odsetek ludzi zarażonych Sars-CoV-2 nie wykazuje żadnych objawów choroby.

Autorzy pierwszego badania przeanalizowali dane ze statku wycieczkowego Diamond Princess, na którym w styczniu doszło do wykrycia pacjenta zarażonego koronawirusem, przez co wszyscy pasażerowie i załoga statku zostali objęci kwarantanną.

Domyślam się, że dla uczestników rejsu nie była to najprzyjemniejsza sytuacja na świecie, ale dzięki niej naukowcy mogli przeanalizować statystyki dot. koronawirusa w zamkniętym środowisku (mówimy o statku), w którym przebywało 3711 osób. Całkiem spora próba, na podstawie której można stworzyć już jakiś sensowny model analityczny. Tak też się stało.

Niestety na obecność koronawirusa przebadano 3063 osób, więc naukowcy musieli dorzucić drobny przedział zaufania do swojego modelu, jednak i tak jest to obecnie najdokładniejsze badanie dotyczące rozprzestrzeniania się wirusa. Przechodząc więc do konkretów: obecność Sars-CoV-2 wykryto u 634 osób uczestniczących w rejsie.

Uwzględniając prawdopodobieństwo zarażenia u osób nieprzebadanych, naukowcy z Uniwersytetu w Kioto, Oksfordu i stanowego Uniwersytetu w Georgii ustalili, że na Diamond Princess 17,9 proc. wszystkich zarażonych nie wykazywało żadnych objawów. Wynikowi temu towarzyszy oczywiście tzw. przedział zaufania, co oznacza, że odsetek zarażonych bez objawów może wahać się od 15,5 proc. do 20,2 proc.

Wyniki te pokrywają się z drugim badaniem z Journal of Infectious Diseases przeprowadzonym w Japonii na grupie 565 Japończyków ewakuowanych z Wuhan, tuż przed wprowadzeniem kwarantanny dla tego miasta. Z badań Japończyków wynika, że spośród tej grupy, prawie jedna trzecia (30,8 proc.) ewakuowanych i zarażonych osób nie wykazywała żadnych symptomów.

W drugim badaniu odsetek ten jest wyższy, należy jednak pamiętać, że te pół tysiąca ewakuowanych osób nie przebywało wcześniej w tym samym środowisku, przez co nie każdy z nich miał styczność z koronawirusem. Przypadek statku wycieczkowego Diamond Princess jest o wiele dokładniejszy z naukowego punktu widzenia, ponieważ możemy bez przeszkód założyć, że wszyscy uczestnicy rejsu zostali w mniej więcej równym stopniu wyeksponowani na koronawirusa.

Wnioski w skrócie: zostańcie w domu

Jakikolwiek wyższy od zera odsetek bezobjawowych przypadków oznacza, że niezwykle zaraźliwego wirusa mogą roznosić osoby, którym wydaje się, że są w pełni zdrowe.

Co więcej, z analizy danych pochodzących z Singapuru i Tiencinu wynika, że za prawie połowę (48 proc.) zarażeń odpowiedzialne były osoby chore, u których w początkowej fazie zarażenia nie wystąpiły jeszcze żadne objawy.

Właśnie dlatego polskie służby medyczne apelują do nas nieustannie, żebyśmy przemęczyli się te kilka tygodni bez wychodzenia w domu. Im więcej osób te zalecenia ignoruje, tym większa szansa, że wirus nadal będzie się rozprzestrzeniał, a cała ta dobrowolna domowa kwarantanna, której twardo przestrzega kilka milionów Polaków, co najwyżej spowolni tempo jego rozprzestrzeniania się i trudno będzie uznać ją za wysoce skuteczną.

Przypominam też, że obecnie koronawirusa możemy leczyć tylko i wyłącznie objawowo (o ile nie zabraknie sprzętu medycznego), a szanse na pojawienie się szczepionki w przeciągu kilku najbliższych miesięcy są bliskie zeru. Więc dużo w tej sytuacji zależy od naszego osobistego podejścia do tego problemu.

Nie namawiam tu bynajmniej do żadnej paniki. Załóżcie sobie po prostu, że każdy może być ukrytym nosicielem wirusa i zamiast imprezować w plenerze, posiedźcie jeszcze trochę w domu. Może dzięki temu uratujecie starsze, znajdujące się w grupie ryzyka osoby z waszej rodziny.

Tagi:
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst