Sprzęt  / News

Rozkoszny robocik! Samsung Ballie to mały, żółty przyjaciel twojego smart domu

Wbrew pozorom ta mała żółta kulka nie jest wcale nową, zaawansowaną zabawką dla psa. Ma być nową formą cyfrowego asystenta i... stróża naszego domu. 

Ta żółta kulka ma też imię - Ballie

I stworzył ją Samsung. A przynajmniej opracował jej koncepcję, bo produktu póki co nie można kupić i nie wiadomo, kiedy będzie to możliwe. O ile w ogóle sympatyczny sprzęt trafi na sklepowe półki w takiej formie. Ale jeśli trafi, to posiadacze smart domów będą mieli używanie.

Ballie ma być bowiem robotem domowym, którego głównym zadaniem będzie... zajmowanie się naszym domem. Na krótkim materiale wideo udostępnionym przez Samsunga widać, że Ballie może m.in. sterować domowymi sprzętami (odsłanianie rolet, etc.), a nawet innymi robotami (odkurzacz). Jedno i drugie zadanie realizowane jest przy tym wtedy, kiedy Ballie uzna to za konieczne. Czyli np. odsłania rolety wtedy, kiedy powinniśmy wstać, natomiast odkurzacz włączany jest wtedy, kiedy robot stwierdzi, że np. coś się rozsypało i wypadałoby to posprzątać.

Ballie ma też pełnić funkcję domowego stróża, przemieszczając się po domu i monitorując to, co się w nim dzieje, a także być naszym... trenerem fitness. Wśród możliwości robota mają się znaleźć również takie funkcje, jak automatyczne wzywanie pomocy, kiedy ktoś upadnie i nie będzie mógł wstać.

Pełna lista funkcji Balliego nie jest oczywiście na razie znana. Wiemy tyle, że robot ma nam pomagać w codziennych czynnościach, ma się uczyć i reagować na to, co się dzieje. Brzmi naprawdę dobrze.

Największa zaleta poza uroczym wyglądem? Mobilność

Na cały dom - zakładając mieszkanie albo dom parterowy i otwarte wszystkie drzwi - wystarczyłby jeden Ballie zamiast szeregu kamer. Jasne, kamery można ulokować w sposób niemal niewidoczny, a do tego tak, żeby jednym kadrem obejmowały całe pomieszczenie, ale i tak nie każdemu odpowiada taka opcja. Tym bardziej, że Ballie sprawiłby, że nie musimy mieć cały czas włączonego podglądu wszystkich pomieszczeń - monitorowalibyśmy tylko to, które nas w danym momencie interesuje, a pozostałe pozostawałyby poza zasięgiem kamer.

Tak samo moglibyśmy pewnie ograniczyć liczbę smart głośników w naszym domu. Zamiast uzbrajać naszego lokum w smart głośnik w każdym pomieszczeniu, wystarczałaby jedna kulka, która podąża za nami wtedy, kiedy mamy na to ochotę.

Niepokoi mnie tylko jedno...

Po pierwsze mam wątpliwości, czy pies pozostawiony sam na sam z żółtą piłką faktycznie będzie ją tylko sympatycznie gonił, czy w pewnym momencie nie uzna, że warto byłoby sprawdzić, czy da się ją zjeść.

Po drugie wszystko to ładnie wygląda, kiedy na filmiku jest jedna osoba i Ballie nie ma problemu z decydowaniem o tym, za kim podążać. A jeśli tych osób będzie w domu więcej (co przeważnie ma miejsce)? Czy będzie trzeba mieć kilka egzemplarzy? Czy przy czteroosobowej rodzinie non stop ktoś nie będzie się potykał o Balliego pędzącego do innego pokoju za swoim właścicielem? A może wystarczy jeden Ballie, który będzie jak dziki pędził za poszczególnymi lokatorami, którzy akurat chcą włączyć telewizor, otworzyć rolety, zmienić stację radiową, podkręcić termostat i sprawdzić status prania?

Tak czy inaczej - ja taką wizję domowego robota (a domowe roboty pewnie wkrótce faktycznie staną się rzeczywistością) kupuję. O ile oczywiście pierwszym doświadczeniem po zakupie nie będzie potknięcie się o Balliego żony...

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst