Tech  / Felieton

Apple z własnymi serialami? Bujda na resorach

Światowe media podchwyciły temat rzekomych seriali, które miałoby produkować Apple. W końcu Netflix i Amazon tworzą własne produkcje więc dlaczego Apple miałby tego nie robić? Cóż, bo po prostu nie musi. A oto dowody.

O temacie seriali od Apple jako pierwszy poinformował serwis Variety, który powołał się na anonimowego informatora związanego z Cupertino. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie są to pierwsze plotki o tym, że Apple ma zająć się produkcją seriali. Temat przejawia się już od dawna i mam wrażenie, że stał się dyżurną plotką na temat Apple – tak jak do niedawna spekulowało się o telewizorze od Tima Cooka, a od jakiegoś czasu także o samochodzie.

Może i takie pomysły kiełkowały w głowach pracowników Apple, ale były to tak mgliste wizje, że wyszło z nich niewiele, lub wręcz nic, tak jak w przypadku słynnego telewizora z logo nadgryzionego jabłka.

Streaming wideo od Apple ma sens…

Apple zna rynek mediów od podszewki. Ba, można powiedzieć, że to właśnie Steve Jobs zaczął kształtować cyfrową dystrybucję mediów, wprowadzając sklep iTunes. Nawet zatwardziali hejterzy Apple muszą przyznać, że iTunes zmienił branżę muzyki, a w konsekwencji także mediów w szerszym ujęciu.

Świat jednak poszedł do przodu i cyfrowy sklep z muzyką nikogo już nie dziwi, a wręcz zaczyna trącić myszką. Dziś najgorętszą formą dystrybucji jest po prostu streaming, a więc usługi oparte o abonament. Apple też o tym wie, lecz tym razem już nie wyznacza rynkowych standardów, tylko goni konkurencję pokazując Apple Music.

Z wideo może być podobnie. Netflix pokazał, że streaming filmów i seriali to przyszłość. Cały czas nie mogę uwierzyć, że ta jedna usługa w popołudniowych godzinach generuje 37% ruchu w całym Internecie w całych Stanach Zjednoczonych, a jednak takie są fakty. Do tego dochodzi też Hulu, czy drugi gigant, jakim jest Amazon z usługą Prime Videos.

Na tym rynku są pieniądze, są klienci, jest potencjał rozwoju i globalnej ekspansji. Jest to więc szalenie łakomy kąsek dla Apple i wręcz naturalny krok rozwoju, zwłaszcza po zaprezentowaniu Apple Music. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby wraz z premierą nowego Apple TV zadebiutowała usługa Apple Video.

...ale seriale Apple to dziwny pomysł

Własne seriale są modne. Ma je Netflix, ma je Amazon. Co więcej, dotychczasowe produkcje stały na wysokim (a niekiedy nawet bardzo wysokim) poziomie. To się chwali, bo dzięki temu rynek seriali przeżywa prawdziwy boom i przyciąga coraz głośniejsze nazwiska. A na tym korzystają widzowie.

Własne seriale są szalenie ważnym aspektem dla Netflixa i Amazona, bowiem mimo całej wielkości tych firm, studia filmowe potrafią być bezwzględne. Kontrakty mogą się kończyć (tak jak było niedawno z Netflixem i Epix), a wraz z nimi mogą znikać z oferty kolejne produkcje. Wobec tego filmy i seriale własnej produkcji są gwarancją, że oferta będzie atrakcyjna, nawet po utracie ważnego kontraktu.

Czy Apple potrzebuje takich gwarancji? Sądząc po dotychczasowych poczynaniach tego giganta, nie wydaje mi się. Co jak co, ale patrząc na bibliotekę filmową iTunes, Apple’owi nie można zarzucić złych stosunków z wytwórniami filmowymi. To samo dzieje się z muzyką. Powiem więcej, Apple ma w sobie coś, co przyciąga artystów (vide Taylor Swift). Może są to pieniądze (a tych są przecież całe góry), może wizerunek Apple, a może oba te czynniki. Nieważne. Liczy się to, że Apple dotychczas miało kogo chciało i kiedy chciało.

Dlatego plotki o serialach produkcji Apple włożyłbym między bajki. Własne produkcje nie są potrzebne tej firmie. Jestem pewien, że potencjalny serwis streamingowy Apple Video obroniłby się i bez nich. W końcu mimo fali krytyki, Apple Music ma się świetnie i praktycznie z miejsca stało się największym zagrożeniem dla serwisów, które od lat budowały swoją pozycję. A przecież Apple nie musiał w tym celu tworzyć własnych albumów muzycznych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst