Sprzęt  / Recenzja

Marzenie każdego gracza. BenQ XR3501 – recenzja Spider's Web

Firma BenQ, gdy tylko sprowadziła do Europy swój nowy, sztandarowy monitor dla graczy, od razu wypożyczyła go nam do testów. Spędziliśmy z nim całkiem upojny tydzień. Ale czy jest wart swojej ceny?

Wygląda na to, że zakrzywione monitory i telewizory to najnowszy bzik w dziedzinie wyświetlaczy. BenQ nie wyłamuje się z tego trendu i dopilnował, by jego najnowszy produkt dla graczy również miał zakrzywioną matrycę. To też monitor typu ultra wide, a więc o proporcjach 21:9. Jego najbliższym konkurentem jest Samsung S34E790C. Jego cena… zawrotne 4200 zł. Nie, nie pomyliliśmy się. Za równowartość BenQ XR3501 kupimy sobie porządnego desktopa do gier i jeszcze zostanie nam sporo w kieszeni.

BenQ XR3501 to 35-calowy monitor o dość mocnym zakrzywieniu 2000R (dla porównania, wskazany wyżej Samsung to 3000R). Producent, jak twierdzi, chce dzięki temu osiągnąć efekt większej „imersji” w grach. Przyznaję, że nie jestem wielkim fanem zakrzywionych matryc i za każdym razem, gdy wypożyczam telewizor lub monitor do testów, sprawdzam zakrzywienie wyłącznie pod jednym kątem: czy nie jest za wysokie i źle zestrojone. Po to tylko, by sprawdzić, czy nie przeszkadza. BenQ XR3501 na szczęście balansuje na krawędzi, ale wychodzi z tego kompromisu zwycięsko: fani krzywizn będą wniebowzięci, a sceptykom, takim jak ja, owa krzywizna faktycznie przeszkadzać nie będzie. Niestety, z uwagi na nią monitor nie posiada mocowania VESA.

Wspomniana krzywizna ma jednak jeszcze jedną zaletę: jeżeli jesteś zamożnym entuzjastą gier możesz sprawić sobie trzy takie monitory. Zapłacisz tyle, co za dobre używane auto, ale w zamian uzyskasz poniższy efekt:

800_3053

BenQ XR3501 jest wręcz stworzony do wielomonitorowego zestawu gamingowego. Choć zapewne większość z was, jak przypuszczam, nie będzie mogła sobie pozwolić na taki zestaw.

Ach ta powierzchowność

Jeżeli chodzi o kwestie powierzchowne, to XR3501 trzyma standardy BenQ. Pierwszym z nich jest niczym niewyróżniające się wzornictwo, co wcale nie musi być wadą. Designerskie monitory konkurencji bywają piękne, ale często przez to są mniej wygodne czy gorzej pasują do danych wnętrz. Ten monitor wygląda jak… monitor. Prosta, spartańska, funkcjonalna konstrukcja. Drugim standardem jest dołączenie do zestawu praktycznie każdego rodzaju przewodu. HDMI, DisplayPort, miniDisplayPort, DVI, co tylko sobie zażyczycie. To smutne, ale nadal większość konkurentów zmusza nas do dokupienia okablowania w odpowiednim sklepie.

Skoro już o powierzchowności mowa, to mamy od razu też jedną, potencjalnie istotną rzecz do zarzucenia temu modelowi. Strojenie jego parametrów i nawigacja po menu ustawień odbywa się poprzez skrajnie niewygodne przyciski znajdujące się na spodzie obudowy. Są łatwo dostępne za pomocą palców, ale to w jaki sposób rozplanowano, który przycisk do czego służy… szkoda gadać. Na szczęście monitor stroimy najczęściej tylko dwukrotnie: po pierwszym uruchomieniu i po spędzeniu z nim kilku chwil.

Do podłączenia monitora proponujemy puszczenie sobie na Spotify motywu przewodniego z Mission: Impossible
Do podłączenia monitora proponujemy puszczenie sobie na Spotify motywu przewodniego z Mission: Impossible

Równie kiepsko są umieszczone złącza monitora: tuż za nóżką, co oznacza, że przy podłączaniu go do komputera czeka nas dużo… „macania” i prób trafienia we właściwy port. Co prawda podłączamy monitor zazwyczaj tylko raz (a jego rozmiar wyklucza branie go ze sobą na lan-party), ale można to było zrobić lepiej.

Parametry idealne pod gry

BenQ XR3501 wykorzystuje 144-hercową matrycę AMVA3 (Advanced Multi-Domain Vertical Alignment type 3), a konkretniej AU Optronics M350DVR01.0, którą przykryto matową powierzchnią typu anti-glare. To oznacza, że kolory nie będą tak nasycone jak w przypadku błyszczącej matrycy, ale też, co dużo istotniejsze dla graczy, jakiekolwiek refleksy świetlne, zarówno dzięki wcześniej wspomnianej krzywiźnie, jak i wyżej wskazanym macie, nie są problemem o dowolne porze dnia.

Monitor pracuje w rozdzielczośxi 2560 x 1080 pikseli (21L9), co oznacza gęstość pikseli na poziomie 79,39 na cal. Nie jest to szczególnie dobry wynik, choć należy pamiętać, że monitor ten jest projektowany pod graczy. Z jednej strony do standardu 4K brakuje mu wiele, z drugiej jednak argumentem może być fakt, że nawet najdroższe zestawy mogłyby mieć problemy z płynnym wyświetlaniem gier w tak wysokiej natywnej rozdzielczości.

Argument ten mnie jednak nie przekonuje: zakup monitor do grania za tyle pieniędzy oznacza, że stać mnie również na zestaw kart pracujących w SLI/CrossFire.

Książki są nadal lepsze od e-booków. W pewnym sensie.
Książki są nadal lepsze od e-booków. W pewnym sensie.

Kontrast monitora to 2000:1, a więc zauważalnie niższy w porównaniu do matryc VA, ale ustępuje pod tym względem właściwie tylko im. BenQ XR3501 wykorzystuje też znakomity system podświetlenia WLED, w którym nie występuje jakiekolwiek zjawisko migotania, co oznacza, że długie sesje z grami nie będą powodowały zmęczenia naszych oczu. Dorzucamy do tego maksymalną luminancję 300 cd/m2 oraz pełne pokrycie palety sRGB (8-bitowy kolor bez ditheringu), 144 Hz odświeżania, czas reakcji 4 ms (grey to grey) i wygląda na to, że faktycznie do grania jest to sprzęt idealny.

Zabawa i.. praca?

Skończyłeś wirtualne mistrzostwa Formuły 1? Czas na skończenie prac domowych. Word, Excel, PowerPoint… na szczęście XR3501 ma kilka funkcji uprzyjemniających długie ślęczenie nad względnie statycznymi obrazami. Tryb Low Blue Light polega na zmniejszonej emisji niebieskiej składowej widma, Black eQualizer dynamicznie rozjaśnia ciemne partie obrazu a Color Vibrance, na bazie 10 ustawionych fabrycznie presetów zwiększa nasycenie wybranych elementów. Te towarzyszą trzem dedykowanym grom wideo (jeden zaprojektowany do gier wyścigowych, dwa do innych gier zręcznościowych). Na szczęście są to funkcje opcjonalne i, przyznajemy, mało potrzebne. Przy tak dobrych parametrach pracy nie potrzebowałem żadnych udogodnień redukujących zmęczenie oczu, które zawsze oznaczają pewne kompromisy względem jakości obrazu.

Trudno się nie zakochać w takiej przestrzeni roboczej
Trudno się nie zakochać w takiej przestrzeni roboczej

To, co jednak jest poważnym problemem jeżeli chodzi o produkt dla graczy, to brak obsługi technik Adaptive Sync czy G Sync. BenQ preferuje własne rozwiązania i szkoda, że nie mamy żadnej możliwości wyboru. Choć trzeba przyznać, że nie odczuwałem ich braku nawet przez moment.

Końcowy werdykt

Z jednej strony, nie mamy temu monitorowi nic do zarzucenia. 35 cali zakrzywionego ekranu, znakomite parametry pracy jeśli chodzi o komfort oczu, szybkość i responsywność, stawiają ten monitor w absolutnej czołówce. Z drugiej jednak, biorąc pod uwagę jego bardzo wysoką cenę, czuję się niedopieszczony.

BenQ-XR3501-3

Nie trafia do mnie argument niższej rozdzielczości celem uzyskania większej płynności gier. Rozmieszczenie portów czy sterowanie OSD również nie należy do najwygodniejszych. Właściwie, to radziłbym przejrzeć ofertę konkurencji, gdyby nie fakt, że odpowiednika BenQ XR3501 u niej… nie znajdziemy.

Jeżeli szukasz dużego, zakrzywionego, szybkiego i zoptymalizowanego pod gry monitora, BenQ XR3501 nie ma sobie równych. Ale tylko i wyłącznie w tej kategorii. To bardzo specyficzny sprzęt pod bardzo specyficzne potrzeby dla zamożnych entuzjastów. Jeżeli szukasz zaś czegoś bardziej uniwersalnego, to BenQ XR3501 nadal będzie przyzwoitym wyborem, choć znajdą się lepsze. I tańsze.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst