Sprzęt  / Artykuł

Jak najwięcej za jak najmniej, czyli sprawdzamy jakie tablety kupują Polacy

Jeden z większych sklepów wysyłkowych w Polsce handlujących elektroniką, Agito, opublikował raport dotyczący sprzedaży tabletów. To całkiem niezły portret Polaków jako kupujących, oraz kolejny dowód na to, że rynek już się tabletami nasycił.

Chcielibyśmy jak najwięcej, za jak najmniej

Agito do swoich pomiarów wybrał czwarty, najbardziej intensywny ze względu na okres świąteczny kwartał. Wyniki wyraźnie wskazują, że najczęściej sprzedawały się urządzenia z dolnej półki cenowej, co chyba nikogo nie dziwi. Co więcej, większość klientów świadomie czekała na wyprzedaże, aby nabyć sprzęt po jeszcze niższej cenie.

ranking-agito1

Prym w zestawieniu wiodą modele 7-calowe, głównie b-brandów takich jak Manta, Modecom czy Lark. Z pierwszoligowych marek w rankingu znalazło się miejsce dla dwóch modeli Lenovo, oraz najtańszego tabletu z oferty Samsunga, czyli Tab 3 7.0 Lite.

Na początku tego roku klienci nadal korzystali z okazji, kupując niedrogie tablety, głównie z modemem 3G. Dzięki czasowym obniżkom cen na tablety Samsunga, Galaxy Tab 4 10.1 LTE również znalazł się w zestawieniu na styczeń 2015, jako jedyne urządzenie o względnie rozsądnych parametrach.

ranking-agito2

Raport pokazuje też, że dynamika sprzedaży tabletów wyraźnie zmalała, po raz pierwszy od dłuższego czasu ustępując miejsca laptopom. Łeb podnosi także stosunkowo nowa kategoria hybryd, które dostępne są w coraz bardziej przystępnych cenach, a dla kupujących są czymś nowym i ciekawym.

Tablety w piramidzie potrzeb Polaka

Na przestrzeni ostatnich dwóch lat widać było wyraźny boom na tablety. Te urządzenia stały się wręcz podstawową, elektroniczną potrzebą przeciętnego Kowalskiego, porównywalną z potrzebą posiadania telewizora. Tablety były zdecydowanie najbardziej popularnym prezentem w 2014 roku, dawanym zarówno w Święta, jak i przy innych okazjach - np. komunii czy urodzin.

Kupujemy tablet na każdą okoliczność, do wszystkich zastosowań. Polacy dali sobie wmówić, że to urządzenie jest im potrzebne, choć tak naprawdę większość z nich nie potrafi wykorzystać jego potencjału, o czym świadczy chociażby bardzo niska konsumpcja treści cyfrowej.

Na moment uwierzyliśmy, że tablet może zastąpić komputer, oferując jego możliwości za ułamek ceny. Dlatego kupujemy urządzenia z najniższej półki, a potem dziwimy się, że nie spełniają pokładanych w nich oczekiwań, a do tego nie robią kawy. Dajemy omamić się magii numerków, kupując tanio urządzenia o znikomej wydajności, ale przecież "z cztero-rdzeniowym procesorem".

Dlatego cieszy mnie tendencja spadkowa sprzedaży tabletów w ostatnich miesiącach. Świadczy o tym, że otrząsnęliśmy się z początkowego, ślepego zachwytu i zaczynamy kupować z głową. Nie próbujemy już z tabletu uczynić jedynego urządzenia w gospodarstwie domowym, lecz zdajemy sobie sprawę z jego ograniczeń.

Są jednak zmiany, których nie da się odwrócić

Mimo wszystko, podejrzewam, że sporo dzieci i w tym roku pod choinką znajdzie tablet. O ile z szału zakupowego społeczeństwo może się otrząsnąć, bo i rynek jest przesycony produktami tej kategorii, o tyle nie sposób zatrzymać presji społecznej, która przez to powstała.

dzieci z tabletami

Dla wielu dzieci posiadanie tabletu jest dziś tym, czym dla mojego pokolenia był nowy zestaw klocków Lego, lub konsola Pegasus. Dziecko, które nie posiada tabletu, często nie ma się z kim bawić na placu zabaw pod blokiem, gdzie wszystkie inne dzieci siedzą w kółeczku i pokazują sobie, jak wygląda ich Pou.

I choć na pewnej płaszczyźnie cieszę się, patrząc na pokolenie dorastające w nierozerwalnej łączności z technologią, o tyle równie mocno martwi mnie, że z powodu owczego pędu za posiadaniem tabletu, wyhodujemy sobie upośledzone społeczeństwo. Społeczeństwo ludzi, którym rodziców zastąpił kawałek ekranu. Którym nikt nie czytał bajki na dobranoc, zastępując je nierozwijającą w żaden sposób grą na tablecie. Którzy w podróży wpatrywali się w bajki na malutkim ekranie, zamiast podziwiać widoki za oknem.

Ludzi, którzy nie będą potrafili ze sobą rozmawiać inaczej, niż poprzez komunikator internetowy. A przecież to miał być tylko "najprostszy tablet, dla dziecka, do gierek".

W dodatku z wyprzedaży.

*Część grafik pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst