Tech  / News

Oto pierwsze efekty obniżenia wymaganej przestrzeni dyskowej do instalacji iOS-a 8

114 interakcji
dołącz do dyskusji

Dzień po ujawnieniu statystyk dotyczących fragmentacji Androida firma Apple opublikowała podobne dane dotyczące systemu iOS napędzającego iPhone’y i iPady. W przypadku urządzeń mobilnych z nagryzionym jabłkiem na obudowie sytuacja jest znacznie bardziej korzystna dla producenta, programistów i użytkowników.

Zaprezentowany w listopadzie minionego roku system Android 5.0 Lollipop trafił na smartfony i tablety zaledwie garstki użytkowników. W trzy miesiące od premiery może on poszczycić się 1,6 proc. udziałem w rynku.

Najwięcej urządzeń działa pod kontrolą nieco starszego KitKata, ale Gingerbread, Ice Cream Sandwich i trzy kolejne wydania Jelly Beana mają nadal bardzo duże udziały.

android-fragmentacja-lollipop

Nie jest to zresztą zbyt duże zaskoczenie. W przypadku Androida system, podobnie jak Windows w świecie komputerów, musi działać na setkach różnych konfiguracji hardware’owych. Swoje trzy grosze dorzucają tutaj firmy ze swoimi nakładkami na system oraz operatorzy z brandingiem.

Znacząco wydłuża to czas od wydania systemu przez Google do aktualizacji smartfonów i tabletów od producentów takich jak Samsung, Sony, LG lub HTC. Nierzadko użytkownicy muszą czekać na uatkaulnienie kilka miesięcy, a najczęściej nie dostają go wcale.

W przypadku Apple takiego problemu nie ma.

Producent iPhone’ów i iPadów wydaje nową wersję systemu jednocześnie na wszystkie swoje urządzenia, nawet te będące w sprzedaży od kilku lat. Nie istnieje też problem z brandingiem operatora, ponieważ Apple nie pozwala swoim partnerom na jakiekolwiek ingerencje w oprogramowanie.

W takim kontekście nie dziwi więc to, że większość użytkowników iPhone’ów i iPadów wykonuje aktualizację. Nie tylko mogą to zrobić, ale są do tego przyzwyczajeni od kilku lat. Mimo wszystko w tym roku adopcja nowego oprogramowania nie postępuje tak szybko, jak w poprzednich latach.

Dane pochodzące z App Store wskazują na to, że z iOS 8 korzysta już 72 proc. użytkowników.

iOS-8-fragmentacja-luty-2015

To oczywiście świetny wynik w porównaniu do konkurencyjnego systemu od Google, ale nie tak dobry, jak w przypadku poprzednich wersji. W lutym 2014 roku iOS 7 trafił na 82 proc. urządzeń, a w tym samym miesiącu jeszcze rok wcześniej iOS 6 był zainstalowany na 83,1 proc. sprzętów.

Złożyło się na to kilka kwestii. Po pierwsze, liczba urządzeń Apple będących w użyciu rośnie, a wielu użytkowników nie widzi potrzeby lub nawet nie wie, że aktualizację można przeprowadzić. Są też użytkownicy, którzy obawiają się, że nowy system spowolni działanie starszych sprzętów, takich jak np. iPhone 4S.

Cegiełkę dołożyło też samo Apple.

Najprostszym sposobem aktualizacji smartfonów jest teraz ściągnięcie paczki z aktualizacją bezpośrednio na urządzenie. Nie trzeba podłączać sprzętów do komputera, uruchamiać oprogramowania iTunes i pobierać uaktualnienia najpierw na peceta. To znacznie ułatwia proces i sprawia, że więcej osób aktualizację wykona, skoro iTunes nie jest już niezbędny, by korzystać z iPhone’a.

Niestety, iOS 8 do instalacji OTA (over-the-air) potrzebował kilka gigabajtów przestrzeni. Użytkownicy bez zainstalowanego iTunes, którzy wykorzystują przestrzeń dyskową niemal w pełni - co nie jest trudne do osiągnięcia, skoro nie ma możliwości łatwego usuwania z telefonów i tabletów setek megabajtów, jeśli nie gigabajtów plików cache - aktualizacji bezprzewodowo wykonać po prostu nie mogli.

Apple nieco po czasie, ale dostrzegło problem.

apple iphone 4s ios 8

W opisie najnowszego wydania oznaczonego iOS 8.1.3 pojawiła się informacja o tym, że oprogramowanie będzie wymagało znacznie mniej przestrzeni na przeprowadzenie procesu instalacji, niż do tej pory. Pozostaje mieć nadzieję, że producent zadba o to, by takie nieudogodnienie nie pojawiało się w przyszłości. Wygląda też, że przyniosło to efekty, bo od stycznia iOS 8 zdobyło kolejne 4 proc. udziałów rynkowych.

To też chyba wreszcie czas na to, żeby 16-gigabajtowe modele zniknęły z oferty. Produkty mobilne Apple nie mają w końcu slotu na karty microSD, a za modele o większej pojemności firma krzyczy sobie aż kilkaset złotych więcej, niż za podstawowe modele iPhone’ów i iPadów. Mimo wprowadzenia wersji 64 GB i 128 GB w miejsce 32 GB i 64 GB to i tak nadal spore pieniądze, biorąc pod uwagę ceny samych pamięci typu flash.

Niemniej jednak Apple osiągnęło świetny wynik, mimo że dookoła nowej wersji nie było takiego szumu, jak rok temu, gdy Jony Ive gruntownie przemodelował oprogramowanie iPhone’a i iPada. iOS 8 jest w niecałe pół roku od premiery na niemal 3/4 sprzętów u użytkowników końcowych. Poprzednia wersja, czyli iOS 7 ma 25 proc. udziałów rynkowych.

iOS 6 i starsze systemy zainstalowane są z kolei na 3 proc. urządzeń. To znamienne o tyle, że to niemal dwa razy tyle, niż udziałów rynkowych ma najnowszy Android 5.0 Lollipop...

*Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst