Tech

Pani Zosia ma gdzieś fragmentację Androida.

O fragmentacji Androida napisano już wiele. Że zabija platformę, że nie da się przewidzieć, które urządzenia dostaną aktualizacje, że duże pośrednictwo producentów nie wychodzi samemu Androidowi na dobre. A Google swoje. Twardo. Nieprzerwanie. Swoje. W tym szaleństwie jest metoda.

CES trwa. Co chwila pojawiają się informacje o nowych modelach smartfonów, tabletów. Jeden lepszy od drugiego. Kto obserwuje, ten wie. W przypadku tabletów sprawa ma się jasno – Android 3.0 Honeycomb (do kolejnej aktualizacji zapewne). System wręcz stworzony z myślą o nich. Ale smartfony to już inna bajka. Istna wolna amerykanka. Każdy robi, co chce. Wytarczy spojrzeć na CESowe zapowiedzi. Motorola Droid Bionic – 2.2. Sony Ericsson Xperia Arc – 2.3. O co chodzi Motorolo? Przegapiłaś premierę Gingerbreada? Ile przyjdzie czekać na 2.3 po premierze? A to dopiero początek takich prezentacji. Może ktoś pokusi się jeszcze o zaprezentowanie smartfonu z 2.1?

Według ostatnich danych Google Android w wersji 2.2 zainstalowany jest na prawie 52 procentach smartfonów z tym systemem. 2.1 – 35%. Te 35 procent to na przykład część właścicieli Samsunga Galaxy S. Modelu, który sprzedał się na obecną chwilę w rekordowej liczbie 10 milionów. Można mnożyć przykłady, a im Android popularniejszy, tym więcej problemów z aktualizacjami. I może wydawać się, że to duże problemy – ale tylko wydawać. Bo przecież smartfony to nie jak kilka lat temu dobro dla obeznanych z tematem. Smartfony to już 25% rynku telefonów. Udział cały czas rośnie.

Rośnie i będzie rosnąć. Internet mobilny staje się coraz popularniejszy i coraz większa ilość przeciętnych użytkowników telefonów wyraża chęć spróbowania tejże usługi. I nie są to śledzące każdą nowinkę technologiczni zapaleńcy. To pani Zosia z warzywniaka i pan Jurek z klatki obok. Chcą, bo mogą. Chcą, bo ktoś im tam pokazał. W końcu chcą, bo mają potrzebę bycia ?na bieżąco?. W tym aspekcie problemy z fragmentacją odchodzą na daleki, nawet nie drugi a dziesiąty plan. Bo pani Zosia pójdzie do operatora i kupi smartfona za złotówkę. Żeby korzystać z internetu. Z jakim systemem? Pewnie z Androidem, bo to teraz najtańsze i mocno subsydiowane modele. I pani Zosi nawet przez myśl nie przejdzie, że aktualizacje istnieją. Syn pokaże jej jak włączyć Facebooka, jak sprawdzić pogodę i przepisy. I pani Zosia będzie korzystać. Mocno przerysowana wizja. Ale takie przypadki się zdarzają. Nawet jest ich coraz więcej.

To najbardziej do pani Zosi pana Jurka chce trafić Google z Androidem. To oni są największą, potencjalną grupą odbiorców, którym można wyświetlać reklamy. Grupą, o której Google mówiło od początku – niezagospodarowaną i dobrze wróżącą na przyszłość. Nie chodzi tylko o wyszukiwarkę. Aplikacje mobilne stają się coraz popularniejsze. A przyszłość według analityków ma pokazać, że to nie płatne pozycje będą górą. Przeciętni klienci mają coraz bardziej eksperymentować i próbować doświadczeń z aplikacjami, więc pole dla reklamodawców ogromne, również dla Google?a. Stephanie Baghdassarian, analityczka Gartnera w jednym z raportów zaznacza bardzo jasno, że wzrost popularności aplikacji mobilnych nie oznacza koniecznie, iż konsumenci będą wydawali na nie więcej, ale że powiększy się rynek docelowy dla reklamodawców. O to przecież chodzi – o zarabianie.

Prawdą jest, że wersja Androida na której można wyświetlać reklamy staje się mniej znacząca. Czy 2.1, czy 2.3 a może w przyszłości 3.0. To obecnie ważny temat szczegóły dla zapaleńców nowych technologii. Google musi nadążać za rynkiem, więc aktualizuje i ulepsza by nie zostać w tyle. Wokół każdej premiery robi się głośno, o Androdzie mówi się coraz więcej. Dobrze, bo nie do końca świadomy klient wybierze coś, o czym już słyszał nawet pobieżnie.

Google dostarcza potężne narzędzie do zarabiania. Nie musi przejmować się każdym modelem ze swoim systemem – niech tym zajmą się producenci. Oni zarobią, gigant z Mountain View zarobi .Klient będzie zadowolony, że stać go na nowoczesne urządzenie z dostępem do internetu. Nowa metoda, która jak widać po rosnących w niesamowitym tempie udziałach Androida w rynku smartfonów sprawdza się doskonale. Genialne.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst