Nie dla Polaka kiełbasa z AI. Dzięki, Apple
Od premiery Siri minęło już ponad półtorej dekady, a asystent Apple’a, pomimo ożenienia Apple Intelligence z Gemini od Google’a, nadal nie szprecha po polsku.

Od kilku lat trwa boom na chatboty wykorzystujących sztuczną inteligencję. Apple, który miał szansę być tu w awangardzie, przespał rewolucję AI i oddał pola OpenAI z jego ChatemGPT, Microsoftowi z CoPilotem oraz Google’owi z jego Gemini. Co prawda z pewnego punktu widzenia teraz jest na czele peletonu, bo AI jest na cenzurowanym, ale i tak firma z Cupertino goni konkurencję i nadrabia…
…a Siri wciąż ma w nosie Polaków.
Jeśli tylko asystent głosowy Apple’a byłby prawdziwym Amerykaninem, to w niektórych Stanach mógłby już prowadzić samochód (czego jednak nie potrafi; Apple Car to mityczny projekt, który został pogrzebany jeszcze zanim oficjalnie go zapowiedziano). Siri, debiutująca w 2010 r. wraz z iPhone’em 4s, skończył w końcu już 16 lat, ale przez ten czas… nie nauczono go naszego języka.
W pierwszym latach istnienia Siri mogliśmy to sobie racjonalizować na różne sposoby: a to polski język jest trudny do zakodowania ze względu na te wszystkie ogonki i przypadki, a to dekadę temu byliśmy dla Apple’a na tyle nieistotnym rynkiem, iż po nowe iPhone’y musieliśmy jeździć do Niemiec… To się jednak zmieniło, a konkurencja wytrąciła Apple’owi ostatnie argumenty z ręki.
„Siri po polsku” jest już memem.
Półtorej dekady temu, gdy Siri debiutował, żywiliśmy nadzieję, że za minutkę, za momencik, Apple ogłosi, iż wraz z kolejną aktualizacją dostajemy polską wersję tego asystenta; ba, od co najmniej sześciu lat firma szuka kogoś, kto ją zrobi! Konkurencja w tym czasie z kolei opracowała własne usługi tego typu, z których część po polsku się z nami porozumiewała. A potem przyszło to całe AI.
Od kilku lat Polacy z powodzeniem mogą korzystać z usług znacznie bardziej zaawansowanych od tej dotychczasowej Siri w swoim własnym języku. Najpierw ten cały ChatGPT od OpenAI, potem CoPilot od Microsoftu, aż wreszcie pojawił się Gemini od Google’a - każde z tych rozwiązań zawstydza Apple’a pod kątem lingwistycznym, a niektóre z nich robią już od lat.
Siri nie pomógł nawet przeszczep mózgu.
Apple przez ostatnie lata rozwijał wpierw Siri, a potem również Apple Intelligence samodzielnie, a partnerstwo z OpenAI okazało się kapiszonem. Firma z Cupertino, zamiast dalej kopać się z wirtualnym koniem, zmieniła w tym roku strategię - wykorzystała Gemini od Google’a jako jeden z fundamentów swojego AI oraz zupełnie nowej wersji głosowego asystenta.
Z jednej strony można uznać to za kapitulację, a z drugiej - za świetny biznesowy ruch, jeśli pozwoli to Apple’owi wreszcie stanąć do walki z konkurencją jak równy z równym (a kogo jak kogo, ale tę firmę na opłaty licencyjne akurat stać!). Niestety nasze nadzieje, iż połączenie Siri z Gemini sprawi, iż asystent Apple’a nauczy się mówić po naszemu, okazały się płonne. Przynajmniej na razie - zgodnie z zapowiedziami, początkowo Siri AI będzie dostępna tylko po angielsku, a potem mają zostać dodane nowe języki. Jakie - póki co nie wiadomo.
Apple ma zresztą w nosie nie tylko Polskę, ale i całą Europę.
Nie sposób już szukać wymówki na brak polskiej wersji językowej Siri oraz powiązanego z tym asystentem Apple Intelligence. Apple jest jedną z najbogatszych firm na świecie, więc jeśli tylko firmie by zależało na tym, by Polaków dopieścić, to by to zrobił. I to na wiele różnych sposobów, poczynając od otwarcia w naszym krajów Apple Store’ów, na które również nadal czekamy…
W praktyce Apple rozwija swoje oprogramowanie z myślą przede wszystkim o macierzystym, amerykańskim rynku. Mieszkańcy tych bogatszych krajów Europy takich jak np. Niemcy, co prawda przez lata nie mogli narzekać, bo również dostawali masę nowości, ale i to się zmieniło po tym, jak Unia Europejska wprowadziła przepisy DMA i to je Apple obwinia za obecny stan rzeczy.
Za sprzęty Apple’a płacimy więcej niż Amerykanie, a dostajemy wykastrowany soft.
Przedstawiciele firmy z Cupertino przy każdej okazji powtarzają, iż każdy rynek jest bardzo, bardzo istotny, no ale po czynach ich poznajemy. W kontekście dostępności nowoczesnych usług w Polsce jest bida, skoro Siri nadal nie gada po polsku, a Apple Intelligence jest niedostępne, jeśli ustawimy nasz język jako systemowy. Ba, nawet w Apple TV polski lektor i dubbing to nie standard…
Listę przykładów usług Apple’a, których u nas nie ma lub zostały wprowadzone na pół gwizdka, można mnożyć (od lat nie mamy dostępu do np. Apple News, bo pewnie dla Amerykanów jak widać niepojętym jest, iż umiemy czytać w innym języku niż ojczysty), no ale szkoda strzępić sami-wiecie-co. To po prostu przykre, że kolejny rok z rzędu jesteśmy traktowani jak klienci trzeciej kategorii.
Johnie Ternusie, jesteś naszą jedyną nadzieją.
WWDC 2026 to ostatnia duża konferencja firmy z Cupertino, którą poprowadził Tim Cook. Pod koniec wakacji opuści on swoje dotychczasowe stanowisko CEO, a już we wrześniu nowym szefem Apple’a zostanie John Ternus - tym razem będzie nim tym samym inżynier, a nie księgowy. Polacy mogą żywić nadzieję, iż będzie mu na nas zależało bardziej niż poprzednikowi.
Obawiam się jednak, iż na liście priorytetów nowego CEO nie będziemy zbyt wysoko. John Ternus dostaje w spadku po Timie Cooku prężnie działającą firmę, ale z problemami - to on będzie musiał zmierzyć się z oficjalną premierą nowej Siri i to on będzie prezentował we wrześniu, jak ptaszki ćwierkają, pierwszego składanego smartfona od Apple’a, czyli iPhone’a Fold.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone marce Apple:
Nie da się jednak ukryć, że status quo w Cupertino się zmieniło i to szansa na to, by firma wreszcie zaczęła dostrzegać nas i nasze potrzeby. Po kilkunastu latach trudno wykrzesać z siebie entuzjazm - no ale i tak na to liczę. W przeciwnym razie nadal po kolejnych konferencjach Apple’a będziemy czuć się jak przysłowiowe dziecko liżące loda przez szybkę i rozczarowanych tym faktem osób będzie przybywać.
A konkurencja nie śpi.



















